Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (39) – O Nocy ciemności woli. Podział skłonności woli

ROZDZIAŁ XV.
W którym poczyna się wykład o Nocy ciemności woli.
Świa­dectwo Deuteronomium i Dawida. Podział skłonności woli.

Nie dokazalibyśmy niczego, oczyszczając umysł dla umocnienia go w cnocie Wiary i opróżniając pamięć dla cnoty Nadziei, gdybyśmy równocześnie nie oczyszczali woli ze względu na trzecią cnotę, to jest Miłość, przez którą uczynki spełnione we Wierze stają się żywe i cenne, bez niej zaś żadnej nie mają wartości. Bo jak powiada św. Jakób: „Wiara bez uczynków martwa jest“ (Jak. 11, 20).

Chcąc teraz mówić o Nocy woli i czynnym ogołoceniu tej władzy, dla oświecenia jej i włożenia w cnotę Miłości Bożej, nic nie znajduję odpowiedniejszego nad świadectwo, zapisane w Deuteronomium, gdzie Mojżesz mówi: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego i ze wszyst­kiej duszy twojej i ze wszystkiej siły twojej“ (Deuter. VI, 5).
W tym jednym zawiera się wszystko, co człowiek duchowy czynić powinien i wszystko, o czym go tu mam pouczyć, ażeby rzeczywiście doszedł do Boga w zjednoczeniu woli przez Miłość. W niej to powinien człowiek wszystkie siły i pożądania i działania i umiłowania duszy swojej wypełniać w Bogu, tak iżby cała jej zdolność i moc ku temu służyła jedynie, zgodnie ze słowami Dawida: Fortitudinem meam ad te cusiodiam, — moc moją u ciebie strzec będę (Ps. LVII1, 10).

Siła duszy leży w jej władzach, namiętnościach i pożądaniach, a wszystkim tym rządzi wola. Kiedy więc wola te namiętności i władze i pożądania kieruje ku Bogu, a odwodzi od wszystkiego, co nie jest Bogiem, wówczas zachowuje moc duszy dla Boga i tak dochodzi do miłowa­nia Go ze wszystkiej siły swojej. Aby zaś dusza uczynić to umiała, mówić będziemy tutaj o oczyszczeniu woli ze wszelkich jej skłonności nieporządnych, z których powstają po­żądania, uczucia i uczynki nieporządne, skąd również wy­nika i niezachowywanie wszystkiej siły swojej dla Boga.

Skłonności tych i namiętności mamy cztery: radość, na­dzieję, ból i obawę, które, jeśli rozumnie uporządkowane zwró­cimy ku Bogu, tak że dusza nie raduje się z niczego, jak tylko z jednej czci i chwały Pana Boga naszego i w niczym innym nie pokłada nadziei, ani dla innych nie cierpi powo­dów, ani się boi, tylko sam ego Boga, wtedy jest jasne, że skierowuje swe siły i zdolności ku Bogu i zachowuje je dla Niego. Im więcej dusza cieszyć się będzie czym innym, tym mniej intensywną będzie jej radość w Bogu; im więcej spo­dziewać się będzie czegoś innego, tern mniejszą będzie na­dzieja jej w Bogu i tak dalej.

Aby zaś łatwiej wyłożyć tę naukę, będziemy (według swego zwyczaju) omawiać szcze­gółowo każdą z tych czterech namiętności i każde z tych pożądań woli. Całe zadanie dojścia do zjednoczenia z Bo­giem polega na oczyszczeniu woli z umiłowań jej i pożądań, bo w ten to sposób wola człowiecza niska staje się Boską, identyczną z wolą Boga. Te cztery namiętności tym więk­szą nad duszą mają władzę i tern bardziej przeciw niej walczą, im mniej wola umocniona jest w Bogu i bardziej zawisła od stworzeń. W ów czas to łatwo raduje się tym, co na radość nie zasługuje i pokłada nadzieję w tym, co nie przynosi zysku i boleje nad tern, z czego raczej powinna by się cieszyć i boi się tego, czego się bać nie należy.

 

Ze skłonności tych, o ile nie są powściągane, rodzą się w duszy wszystkie błędy, trudności i niedoskonałości, w które popada, ale też i wszystkie jej cnoty, jeżeli namię­tności uporządkowane i opanowane zostaną. Wiedzieć zaś trzeba, że gdy jedna z nich rozumnie się unormuje, tym sa­mym unormują się wszystkie pozostałe, bo tak zbratane i złączone są z sobą te cztery skłonności duszy, że dokąd dąży aktualnie jedna, tam potencjalnie kierują się wszystkie, i kiedy jedna skupia się aktualnie, w tej samej mierze czynią to inne potencjalnie.

Kiedy się wola z rzeczy jakiejś raduje, w tej samej mierze doznaje nadziei a potencjalnie obawy i bólu w łącz­ności z danym przedmiotem; w miarę zaś jak traci ku niemu upodobanie, maleją również jej ból i obawa i wstępuje nadzieja.

Wolę z czterema jej namiętnościami, w szczególny sposób wyobrażają owe cztery zwierzęta, jakie Ezechjel ujrzał w jednym ciele, które miało cztery oblicza, a skrzydła jednego połączone ze skrzydłami drugiego, a każde przed obliczem swoim chodziło, a kiedy chodziły, nie wracały (Ezech. I,8, 9). W taki sam sposób złączone są pióra każdej z tych skłonności z piórami innych i jeśli którakolwiek z nich pod­niesie oblicze, to jest, działalność podejmie aktualnie, z ko­nieczności muszą inne pójść za nią potencjalnie; gdy zaś skrzydła (jako tam powiedziano) opuści jedna, opuszczą je wszystkie, a skoro jedna podniesie, wszystkie je podniosą.

Gdzie dążyć będzie nadzieja, tam pójdą radość i bojaźń i ból, a gdy zawróci, zawrócą i one i tak zawsze. Uważaj przeto, człowieku duchowy, że dokądkolwiek skieruje się jedna z namiętności, za każdą z nich pójdzie cała dusza i wola i reszta władz i żyć będą wszystkie u niej w nie­ woli, nie wyłączając skłonności pozostałych, by udręczały duszę swoimi więzami i nie dozwalały ulecieć jej do wol­ności i wytchnienia słodkiej kontemplacji i zjednoczenia.

Dlatego rzekł ci Boecjusz, że jeśli pragniesz jasno pojąć prawdę, odrzucić powinieneś od siebie radość i nadzieję i bojaźń i ból. Gdy bowiem namiętności te panują w duszy, nie pozwalają jej zostawać w pokoju, który jest warunkiem przyrodzonego i nadprzyrodzonego przyjęcia przez nią mą­drości.

 

ROZDZIAŁ XVI
W którym poczyna się mówić o pierwszej skłonności woli, określa się istotę radości i czyni rozróżnienie rzeczy, jakiem i wola cieszyć się może.


Pierwszą z namiętności duszy i skłonności woli jest radość, która, ze względu na to, co zamierzamy o niej powiedzieć, jest niczym innym jak pewnym zadowoleniem woli, połączonym z poszanowaniem rzeczy, którą uważa za po­trzebną, ponieważ wola nigdy inaczej się nie raduje, jak tylko rzeczą, która ma dla niej wartość i sprawia jej zado­wolenie. Odnosi się to do radości czynnej, która ma miejsce wówczas, gdy dusza wyraźnie i jasno pojmuje to, czym się cieszy i jest w jej mocy radować się lub nie radować. Jest bowiem inna jeszcze radość, bierna, którą odczuwać może wola, ciesząc się bez jasnego i wyraźnego poznania rzeczy (czasami ją zaś poznając), a radość to tego rodzaju, że nie w jej mocy doznawać jej lub nie doznawać i tę omówimy później.

Na razie zaś zajmiemy się radością czynną i dowolną z rzeczy zrozumiałych i wyraźnych.

Radość zrodzić się może z rzeczy lub dóbr, których sześć mamy rodzajów. Są to dobra: doczesne, przyrodzone, zmysłowe, moralne, nadprzyrodzone i duchowe, które przej­dziemy za porządkiem, pouczając wolę, ażeby bez zaprzą­tania się niemi złożyła całą siłę radości swej w Bogu. Do tego zaś wszystkiego założyć nam trzeba fundament, na którym stale powinniśmy się opierać, z należytą świado­mością, ponieważ jest światłem, które zawsze w nauce tej ma nam drogę wskazywać i radość naszą wśród wszystkich dóbr kierować ku Bogu.

Tym fundamentem jest, że wola nigdy nie powinna się cieszyć, jak tylko tym, co stanowi cześć i chwałę Bożą. Najwyższą zaś czcią, jaką Mu oddać możemy, jest służyć Mu w doskonałości ewangelicznej. Poza tym wszystko, co­kolwiek jest, żadnej nie przedstawia wartości i na nic się człowiekowi nie przyda.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (38) – O wiadomościach duchowych, wchodzących w zakres pamięci i o posługiwaniu się pamięcią


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927

Odpowiedz