Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (38) – O wiadomościach duchowych, wchodzących w zakres pamięci i o posługiwaniu się pamięcią

ROZDZIAŁ XIII.
O wiadomościach duchowych, wchodzących w zakres pamięci 

Zaliczyliśmy wiadomości duchowe do trzeciego ro­dzaju pojmowań pamięciowych nie dlatego, żeby, jak inne, należały do cielesnego zmysłu fantazji, skoro nie posiadają wyglądu ani formy zmysłowej, lecz dlatego, że podobnie jak tamte podlegają wspomnieniom i pamięci du­chowej. Kiedy z nich które w duszę zapadnie, może ona, gdy zechce, przypomnieć je sobie, nie przez wizerunek czy obraz, jakiby to pojęcie pozostawiło w zmyśle cielesnym, bo ten nie zdolny jest do ogarnięcia form duchowych, ale ro­zumnie i duchowo przypomina je sobie przez formę, jaką ono odcisnęło na duszy, co też jest formą, wiadomością, obrazem duchowym lub formalnym, przez który sobie to przypomina, albo przez skutek, jaki w niej zdziałało. Dlatego pojmowania te kładę w rzędzie pamięciowych, mimo że nie należą do fantazji.

Czym są te wiadomości i jak się wobec nich zachować ma dusza w drodze do zjednoczenia z Bo­giem, to omówiliśmy wyczerpująco w dwudziestym czwartym rozdziale księgi drugiej, gdzie traktowaliśmy je jako pojmowania zmysłowe. Tam więc obecnie odnieść się należy, bo tam to dokonaliśmy ich podziału na dwa rodzaje: na jedne, dotyczące doskonałości niestworzonych i drugie, samych stworzeń. Jak się zaś wobec tych ostatnich zachować ma pamięć, by dążyć do zjednoczenia, to zdaniem moim tak samo, jakem był wskazał, mówiąc o wiadomościach formal­nych w rozdziale poprzednim, bo wspomnienia, dotyczące rzeczy stworzonych, tego samego co tamte są rodzaju.

Tak więc, jeżeliby sprawiały dobry skutek, może je sobie dusza przypominać, nie dla zatrzymywania ich w sobie, ale dla ożywienia miłości i znajomości Boga. W innym jednakże celu nie powinna nigdy pragnąć przywoływania ich na pamięć.

Natomiast, co do rzeczy niestworzonych, niechaj się stara przypominać je sobie, ilekroć tylko może, bo wielkie sprawią w niej dobro. Są to, jakeśmy tam orzekli, dotknięcia i odczucia zjednoczenia z Bogiem, ku któremu prowadzimy duszę. Nie przypomina sobie o nich pamięć przez jakąś formę, obraz czy kształt odbity w duszy, bo te dotknięcia i odczucia zjednoczenia z Bogiem nie posiadają ich bynaj­mniej, tylko przez skutek, jaki w niej sprawiły, światła, mi­łości, rozkoszy, odnowienia ducha i t.d., które ilekroć sobie przypomina, odżywa w niej coś z owych doznawań.

 

 

ROZDZIAŁ XIV
W którym podano ogólnie, jak człowiek duchowy się ma po­sługiwać pamięcią.

Ażeby skończyć ze sprawą pamięci, dobrze będzie podać tu sposób, jakiego ogólnie używać należy, ażeby według tej władzy dostąpić zjednoczenia z Bogiem.

Dążymy do zjednoczenia duszy z Bogiem według pa­mięci w Nadziei. Nadzieja dotyczy tego, czego się nie posiada, im mniej więc posiada się rzeczy, tym więcej ma się uzdolnienia i warunków do spodziewania się, a tym samym więcej Nadziei. Przeciwnie, im więcej rzeczy się posiada, tym mniej ma się zdolności i warunków do spo­dziewania się, a co za tym idzie, mniej Nadziei.

Na tej podstawie, im bardziej dusza opróżni pamięć z form i ze wspomnień, które nie są Bogiem, tym zupełniej złoży ją w Bogu, i tym bardziej będzie mogła się spodziewać, że On jej pamięć wypełni.

 

A przeto dla życia w prawdziwej i czystej Nadziei, dusza, ilekroć narzucą się jej wiadomości formy i obrazy wyraźne, powinna, jak powiedzieliśmy, nie zatrzymując się przy nich, zwrócić się natychmiast do Boga, opróżniona ze wszelkich wspomnień, w uniesieniu miłości, nie rozważając, ani nie widząc w tych rzeczach niczego nad to, co konieczne do zrozumienia i wypełnienia obowiązku, jeżeli go dotyczą.

Wszystko to jednak bez wkładania w nie uczuć, by przy­wiązania do siebie nie zostawiły w duszy. Albowiem człowiek nie powinien przestawać myśleć i pamiętać o tym, co jego obowiązkiem jest czynić i wiedzieć, i jeśli do tego się nie przywiązuje, żadnej mu nie wyrządzi to szkody. Pomocą ku temu mogą być wiersze, podane w trzynastym rozdziale  pierwszej księgi. Musimy tu jednak zaznaczyć, że przez to nie uzgadniamy, ani nie chcemy uzgodnić naszej nauki ze zgubną doktryną ludzi, którzy opanowani pychą i złością szatana, chcieli usunąć z przed oczu wiernych świętą i po­żyteczną praktykę chwalebnej czci obrazów Boga i Świętych.

Nauka nasza wcale czego innego dotyczy, bo nie mówimy o tym, by nie było obrazów, ani też, by jako takie nie były
czczone, lecz podajemy różnicę, zachodzącą pomiędzy nimi a Bogiem. Tak więc używać mamy obrazu malowanego, by nie przeszkadzać sobie w dążeniu do żywego, przywiązując się doń więcej, niźli potrzeba do podniesienia ducha. Jeżeli bowiem środek jest dobry i pożyteczny ze względu na cel, jak w tym wypadku obrazy ze względu na przypominanie nam Boga i Świętych Jego, to jednak, jeśli większy położy się nacisk i większą, niż należy, przywiąże się doń wagę, stanie się on przeszkodą równie wielką, jak inna jakakolwiek rzecz zgoła różna.

Tu jednak mówię głównie o obrazach i wizjach nadprzyrodzonych, co do których zdarza się wiele złudzeń i niebezpieczeństw. Co się zaś tyczy pamięci, czci i poszanowania obrazów, jakie nam Kościół katolicki materialnie stawia przed oczy, żadnej nie może być złudy, ani żadnego niebezpieczeństwa. Nie czcimy w nich nic innego nad to, co przedstawiają, a pamięć o nich nie jest bezowocna, jako że dusza zachowuje ją przez miłość ku Temu, którego przypominają i jeśli się nie przywiąże do nich bardziej, ni­żeli do Niego, zawsze jej dopomogą do zjednoczenia z Bo­giem, pozwalając jej za łaską Bożą ulecieć od malowanej podobizny do żywego Boga, w zapomnieniu wszelkiego stworzenia i spraw jego.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (37) – O korzyściach, jakie osiąga dusza z odsuwania od siebie pojmowań wyobraźni

 


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927

 

Odpowiedz