Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (32) – O przyrodzonych pojmowaniach pamięci i jak powinna się ona opróżnić, ażeby dusza mogła zjednoczyć się z Bogiem

KSIĘGA TRZECIA

Omawia się w niej oczyszczenie i Noc czynną pamięci i woli, oraz podaje naukę dla duszy, jak się zachować ma odnośnie do pojmowań obydwu tych władz, iżby w nich doszła do zjednoczenia z Bogiem, w doskonałej nadziei i miłości

WYJAŚNIENIE

Gdyśmy już dopełnili pouczenia umysłu, pierwszej z władz duszy, za pomocą wszelkich jego pojmowań, w pierwszej cnocie teologicznej, którą jest Wiara, iżby w zakresie tej władzy dusza za pośrednictwem czystości Wiary mogła zje­dnoczyć się z Bogiem, zostaje teraz uczynić to samo wzglę­dem dwu innych władz duszy, którymi są pamięć i wola, oczyszczając je również odnośnie do ich działania tak, aby według obu tych władz doszła do zjednoczenia z Bogiem w doskonałej nadziei i miłości. Uskuteczni się to pokrótce w tej trzeciej księdze; albowiem po skończeniu z umysłem, który jest jakby zbiorem wszystkich przedmiotów, jakie do owych władz się przedostają, przebyliśmy już wielką część drogi i nie potrzeba nam rozszerzać się zbytnio nad tymi władzami. Niepodobna bowiem, by człowiek duchowy, jeśli gruntownie wyćwiczy umysł we Wierze według podanej mu nauki, nie nabył jej również odnośnie do dwu władz innych w pozostałych cnotach, kiedy działania jednych zależne są od drugich. Jednak, by przyjętego sposobu nie odstąpić, a i rzecz zrozumiałej wyłożyć, należy nam koniecznie omówić ten przedmiot we właściwej mu i ściśle określonej materii, biorąc pod uwagę pojmowania każdej z władz właściwe, a najpierw pamięci i dokonując podziału ich zgodnie z powziętym przez nas zamiarem. Czynimy to na podstawie rozróżniania jej przedmiotów, które są trojakie: przyrodzone, nadprzyrodzone wyobrażalne i duchową (1). Odpowiednio do nich trzy mamy także rodzaje wiadomości pamięciowych: przyrodzone, nad­przyrodzone wyobrażalne i duchowe. Za łaską Bożą będziemy mówić tu o nich, począwszy od naturalnych, dotyczących przedmiotów bardziej zewnętrznych, a następnie o umiłowa­niach woli, czym zakończymy tę trzecią księgę o czynnej Nocy ducha.

 

ROZDZIAŁ I.

O przyrodzonych pojmowaniach pamięci i jak powinna się ona opróżnić, ażeby dusza według tej władzy mogła zjednoczyć się z Bogiem

W każdej z tych ksiąg zwrócić powinien czytelnik uwagę na przedmiot, o jakim mówimy. Inaczej bowiem przy lekturze tej powstać by w nim mogły liczne wątpliwości łącznie z tym, cośmy przedtem mówili o umyśle, a teraz o pamięci i co następnie powiemy o woli. Albowiem widząc, jak wyniszczamy władze pod względem ich działalności, będzie może sądził, że raczej niszczymy drogę ćwiczenia duchowego, niźli ją budujemy. I byłoby tak naprawdę, gdybyśmy chcieli pouczać tu jedynie początkujących, którzy powinni przygotowywać się przez rozmyślanie za pomocą pojęć zrozumiałych. Po­nieważ jednak podać tu mamy naukę o postępie w kon­templacji do zjednoczenia z Bogiem, wszystkie te środki i zmysłowe ćwiczenia władz zostać muszą za nami i za­milknąć, by Bóg sam w duszy zjednoczenia z Sobą do­pełnił.

Należy przeto trzymać się sposobu wyzwalania się i opróżniania i zaprzeczania władzom ich praw przyrodzonych i działalności a przez to zrobić miejsce napełnieniu i prze­świetleniu ich tym, co nadprzyrodzone, gdyż własna ich zdol­ność nie podoła tak wzniosłemu zadaniu, lecz raczej wypeł­nieniu jego przeszkodzi, jeżeli się zajmować nim nie przestanie.
A przeto wiedząc, jak rzeczy się mają, że dusza iść ma do Boga, poznając Go raczej przez to, czym nie jest, niżeli przez to, czym jest i z konieczności dążyć musi do Niego przez zaparcie się i odrzucenie aż do ostateczności wszystkiego, czego tylko może się zaprzeć w swych pojmowaniach tak przyrodzonych, jak i nadprzyrodzonych, to sam o uczynimy teraz z pamięcią, wyprowadzając ją poza jej granice i natu­ralny bieg rzeczy i podnosząc ponad nią samą, to jest nad wszelkie wyraźne wspomnienie i posiadanie, do najwyższej nadziei niepojętego Boga.

 

Rozpoczynając tedy od wiadomości pamięciowych na­turalnych, uważam za takie te wszystkie, które pamięć kształtować może na podstawie pięciu zmysłów ciała, to znaczy słuchu, wzroku, powonienia, smaku i dotyku, oraz wszelkie, jakie w ten sposób stwarzać i formować byłaby zdolna. Ze wszystkich owych wiadomości i form, ogołocić się ma i opróż­nić i starać się stracić wszelkie o nich wyobrażenie tak, by w niej nie zostało ni znaku wiedzy, ani śladu rzeczy, lecz aby stała się nagą i pustą, jak gdyby nigdy nic przez nią nie przeszło, w zupełnym zapomnieniu i zawieszeniu wszyst­kiego. Ze wszystkich bez wyjątku form wyniszczyć się musi pamięć, jeżeli ma zjednoczyć się z Bogiem, ponieważ nie może się to stać, dopóki nie nastąpi całkowite rozłączenie z wszelkimi formami, które nie są Bogiem, jako że On nie podpada pod formę, ani też żadne wyraźne poznanie, jak mówiliśmy w Nocy umysłu.

Odkupiciel nasz uczy, że nikt nie może dwom panom służyć (Mat. VI, 24). Nie może pamięć zostawać w doskonałym zjednoczeniu w Bogu, a równo­cześnie w formach i wspomnieniach wyraźnych, że zaś Bóg nie ma formy ani wyglądu, który pamięć ogarnąć by mogła, stąd, kiedy zjednoczona jest z Bogiem, (jak to codziennie stwierdza doświadczenie), zostaje jakby bez formy i kształtu, w zatracie wyobraźni i zatopieniu pamięci w jednym najwyższym Dobru, zapominając o wszystkim.

 

To zjednoczenie z Bogiem opróżnia ją z fantazji i zdaje się ją pozbawiać wszelkich form i wiadomości, wznosząc do tego, co nadprzy­rodzone. Znamiennym jest to, co zdarza się wówczas, że gdy Bóg sprawia owe dotknięcia zjednoczenia w pamięci, nie­zwłocznie w mózgu, gdzie ta ma swą siedzibę, dokonuje tak wyraźnego przewrotu, że zdaje się całkowicie unicestwiać i zatracać wszelka zdolność odczuwania i sądu; a to raz w stopniu wyższym, raz w niższym, zależnie od tego, czy to dotknięcie łaski jest silniejsze czy słabsze, a wtedy skutkiem zjednoczenia opróżnia i oczyszcza się pamięć ze wszystkich wspomnień, odchodząc od siebie, aż do utraty przytomności, tak że wielkiego potrzebuje wysiłku, ażeby sobie o czymś przypomnieć. Takim zaś jest niekiedy to opróżnienie pa­mięci i zawieszenie wyobraźni z powodu zjednoczenia z Bogiem, iż długi czas mija duszy bez wiedzy i świado­mości, czy jakikolwiek upłynął. Podczas zaś tego zawieszenia wyobraźni, chociażby osobie owej ból zadawano, nie czuje go, bez wyobraźni bowiem nie masz odczucia a i bez świa­domości umysłu go nie będzie. Ażeby zaś Bóg użyczać począł tych dotknięć zjednoczenia, trzeba, by dusza oderwała pamięć od wszelkich wiadomości i pojmowań. Co do zawieszeń tych zaznaczyć należy, że nie tak objawiają się u dusz doskona­łych, u których zjednoczenie jest już dokonane, bo mowa tu o pierwszych jego początkach.

Powiesz mi może: „wszystko to pięknie, lecz stąd wy­nika zniweczenie naturalnej użyteczności i przeznaczenia władz, a człowiek staje się bezmyślnym, gorzej niż zwierzę, bez możliwości rozważania i pamięci na potrzeby i czynności przyrodzone. Bóg nie niszczy natury, tylko ją udoskonala, tutaj natomiast musi nastąpić jej zniszczenie, gdy zapomina się o tym, co moralne i racjonalne i nie wypełnia się go, ani się w tym, co przyrodzone, nie doskonali, o niczym bo­wiem pamiętać nie można, pozbawiwszy się wiadomości i form, przez które pamięć istnieje“.

Odpowiem na to, że w rzeczy samej im bardziej pa­mięć jednoczy się z Bogiem, tym bardziej traci wiadomości wyraźne, aż do zupełnego ich zaniku w doskonałym dojściu do stanu zjednoczenia. Przeto zrazu, gdy się to dokonywać zaczyna, musi sprowadzać wielkie zapomnienie rzeczy, po­nieważ w pamięci zacierają się formy i wiadomości, skutkiem czego popełnia się liczne błędy pod względem sprawności zewnętrznej. Zapomina się o jedzeniu i piciu i o tym, czy się co spełniło, czy nie, czy się widziało, czy nie, czy co powiedziano czy nie, a to z powodu zatopienia pamięci w Bogu.
Lecz gdy się dojdzie do zjednoczenia stałego, które jest do­brem najwyższym, niema już tych zapomnień w zakresie obowiązków i natury; przeciwnie w pracach odpowiednich i potrzebnych objawia się o wiele większa doskonałość, po­mimo że się ich już nie dokonuje przez formy i przypomnie­nia, bo jak powiedziałem, w tern stałem zjednoczeniu, które stanowi już stan nadnaturalny, całkowicie bezsilną staje się pamięć, przemieniona w Boga, nie mogą wrazić się formy i wspomnienia i dlatego w tym stanie czynności pamięci i innych władz są w całości Boże. Bóg posiada je niepo­dzielnie, jako istotny ich Władca, bo przemieniwszy je w Siebie, On sam jest tym, który je porusza i niemi rządzi według Swego Ducha i woli. Wtedy działania duszy przestają być odrębne a stają się Boże, dlatego że „ ten, kto jednoczy się z Bogiem, staje się jednym z Nim duchem ” (1 Kor. VI, 17). Stąd to pochodzi, że działania duszy zjedno­czonej są z Ducha Bożego i Boże. I stąd uczynki takich dusz same z siebie właściwe są i rozumne, albowiem Duch Boży daje im wiedzę potrzebną, a nieznajomość tego, czego wie­dzieć nie potrzebują i pamięć o tym, co pamiętać mają, z for­mami czy bez nich, a zapomnienie o tym, o czym zapomnieć im trzeba i miłowanie tego, co miłować powinny a obojętność na to, czego nie ma w Bogu.

U dusz takich wszystkie pierwsze poruszenia władz są Boskie i nic dziwnego, że tak jest, jeśli w Byt Boży przemienione zostały. Podam niektóre przykłady tych działań, a jednym z nich będzie następujący: Prosi jedna osoba drugą, zostającą w tym stanie, ażeby poleciła ją Bogu. Osoba ta nie będzie pamiętać o tym przez formę lub wspo­mnienie, zachowane w pamięci z tego, o co ją proszono; a kiedy przyjdzie polecić ją Bogu, co stanie się wówczas, gdy Bóg zechce przyjąć modlitwę za tamtą, pobudzi jej wolę i sprawi, że zapragnie to uczynić. Jeśli zaś Bóg nie życzy sobie owej modlitwy, to choćby i gwałt sobie zadać chciała, nie będzie miała sił ani ochoty. Czasem znów Bóg jej podda modlitwę za innych, których nigdy nie znała, ani słyszała o nich, Bóg bowiem sam jedynie pobudza władze tych dusz, dla pewnych celów zgodnych z Jego wolą i zrządzeniem, a inni pobudzić ich nie mogą.

 

Przeto uczynki i modlitwy tych dusz zawsze odnoszą skutek. Takimi były wszystkie chwalebnej Matki Bożej, która od początku podniesiona do tego wysokiego stanu, nie miała nigdy w swej duszy odbicia wizerunku stworzenia, które by Ją odwodziło od Boga, czy pobudzało do czynu, lecz każde Jej poruszenie było z Ducha Świętego. Inny przykład: ta sama osoba spełnić ma pewną czynność konieczną w czasie oznaczonym. Nie przypomni jej sobie ona przez formę, lecz w sposób dla niej niezrozumiały przez wyżej wspomniane pobudzenie pamięci da się jej poznać w czasie właściwym, kiedy i jak to uczynić należy, ażeby nie było uchybienia.

I nie tylko w tych rzeczach oświeci je Duch Święty, ale i w wielu innych, które zdarzają się i zdarzać będą w licz­nych wypadkach, chociażby przy nich były nieobecne, a i to czasem tylko przez formy zrozumiałe, częściej zaś bez jakich­kolwiek, tak, że sposobu, w jaki o tym się dowiadują, nie znają. Przychodzi im to jednak z Mądrości Bożej: ponieważ bowiem dusze te nie chcą wiedzieć ani pojmować władzami swymi niczego, co stanowić może dla nich przeszkodę, dostępują ogólnie, jak to skreśliliśmy w rysunku „ G ó r y “, cał­kowitej wiedzy, według tego, co mówi Mędrzec: „ Wszystkich bowiem rzeczy robotnic a nauczyła mię Mądrość (Mądr. VII, 21).

Powiesz mi może, że dusza nie będzie mogła do tego stopnia opróżnić i ogołocić pamięci z form i wyobrażeń, by tego wysokiego stanu dostąpić. Są bowiem tu dwie trudności, przewyższające siły i możność człowieczą, jak usunięcie natury przez zdolność naturalną, co jest niepodobieństwem , a zjednoczenie się z nadprzyrodzonością, co jeszcze trudniejsze i prawdę mówiąc, w warunkach jedynie naturalnych niewykonalne. Przyznaję, że niewątpliwie Bóg sam podnieść musi duszę do tego nadprzyrodzonego stanu, lecz ona, ile to tylko w jej mocy, usposobić się ma odpowiednio, a tego dokonać może sposobem natu­ralnym, jeżeli nadto uwzględni się pomoc, jakiej jej Bóg użycza. Albowiem w miarę, jak ona ze swej strony postę­puje w zaparciu się i opróżnieniu, Bóg jej udziela zjedno­czenia z sobą, biernie je w niej sprawując, o czym za wolą Jego mówić będziemy w traktacie o biernej Nocy duszy. Tak więc, kiedy Bóg zechce, zgodnie z zrządzeniem Swoim, użyczy jej stałego stanu doskonałego z Sobą zjednoczenia.

Nie będziemy mówili o Boskich skutkach, jakie to sprawia w duszy tak dla umysłu, jak pamięci i woli, w tej Nocy i oczyszczeniu duszy czynem, ponieważ nie przez nie jedynie dopełnia się zjednoczenie duszy z Bogiem, lecz omówimy je w biernym, za pośrednictwem którego dokonuje się ono w zu­pełności. Tu tylko podam sposób praktyczny czynnego sta­wienia pamięci w tej Nocy i oczyszczeniu, o ile to od niej zależy. A mianowicie: niechaj uważa zawsze człowiek du­chowy, aby niczego, co widzi, słyszy, wącha, smakuje i dotyka, nie składał jak do skarbca, ani przechowywał w pamięci, lecz by natychmiast o tym zapominał i tak usilnie o to się starał, jak w razie potrzeby o przypomnienie sobie czegokolwiek tak, by nie zostawało mu w pamięci żadne wspomnienie ani wyobrażenie tych rzeczy, jak gdyby nigdy w świecie ich nie było. Ją samą zaś zostawić winien wolną i swobodną, nieprzywiązaną do zatrzymywania niczego, czy wzniosłe byłoby ono, czy niskie, jak gdyby takiej władzy wcale nie posiadał, dając jej dobrowolnie przepaść w za­pomnieniu, jako rzeczy, która, pokąd nie zginie, przeszkadza. Czegokolwiek przyrodzonego używać w nadprzyrodzonym, przeszkadza raczej, zamiast pomagać.

 

Jeśliby zaś powstawały tu pewne wątpliwości i zarzuty, podobnie jak wyżej przy omawianiu umysłu, jak ten, że nic nie czyniąc, czas się traci, a także i dobra duchowe, jakie dusza odbierać może drogą pamięci, odpowiedź na to dałem wyczerpującą, a że się zajmę tym jeszcze w Nocy bier­nej , nie ma potrzeby tu nad tym się zatrzymywać.

Zaznaczyć tylko należy, że choćby przez czas jakiś uczuwać się nie dawała korzyść z owego zawieszenia wiadomości i form, nie ma dlatego niepokoić się człowiek duchowy, że Bóg w czasie swoim przyjść zaniecha. Dla dobra tak niezmiernego wiele przejść należy i wiele znieść z cierpliwością i nadzieją. A cho­ciaż prawdą jest, że trudno byłoby znaleźć duszę, która by we wszystkim i zawsze poruszana była przez Boga w stanie tak ciągłego z Nim zjednoczenia, ażeby bez pośrednictwa jakiejś formy, władze jej zawsze pobudzane były w sposób Boski, to jednak są dusze, które najczęściej Bóg w ich dzia­łaniach porusza, a nie one to czynią, lecz, jak powiada św. Paweł: Że synowie Boży, to jest ci przemienieni i zjed­noczeni w Bogu, rządzeni są Duchem Bożym, czyli pobudzani do dzieł Boskich we władzach swoich (Rzym. VIII, 14). I nic dziwnego, że działania są Boskie, jeśli jest Boskiem zjednoczenie duszy.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (31) – O pojmowaniach, jakie umysł odbiera z uczuć wewnętrz­nych, w sposób nadnaturalny powstających w duszy.


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927

 

1)  Zdanie to w tekście brzmi cośkolwiek odmiennie: „La cual podrem os sacar de la distinción de sus objetos, q u e s o n t r e s , naturales y sobrenaturales, imaginarios y espirituales: segun los cuales tambien s o n e n t r e s m a n e r a s las noticias de la memoria, naturales, y sobrenaturales, imaginarias y espirituales„. Tak więc pomimo zapowiedzianych t r z e c h rodzajów rozróżnienia mamy podane ich c z t e r y : naturalne i nadnaturalne, wyobrażalne i duchowe. Nieścisłość ta wynika niewątpliwie z niewłaściwego użycia przecinka, którego między rozdzielonymi przezeń wyrazami zupełnie nie potrzeba. Dalszy tekst uprawnia do usunięcia go i sformułowania zdania w obu wypad­kach zgodnie z zapowiedzią. (Przyp. tłum ).

Tagi:

Odpowiedz