Przejdź do treści

Wiara chrześcijanina – jaką być powinna? (1) – Przedmiot wiary

Przedmiot wiary.

Należy przede wszystkim określić w co Chrześcijanin wierzyć ma. Samo w sobie wydaje się to dosyć jasnym i już
sama nazwa Chrześcijanina nie pozostawia żadnej wątpliwości. Zowią nas Chrześcijanami, albowiem jako uczniowie Jezusa Chrystusa, do wiary Jego się przyznajemy. Ta więc nauka Jezusa Chrystusa, nie zdania teologów , albo co innego w tym rodzaju, jedynie i wyłącznie Jezusa Chrystusa nauka musi być naszej wiary przedmiotem.

Nauka Jezusa Chrystusa, ale jaka?

Całkowita, czy częściowa ? Kogóż nie uderzy niewłaściwość tego pytania ? Czyż Jezus Chrystus nie zawsze prawdę mówił? Nie ma co do tego wątpliwości. Jest to tak pewnym, jak to, że był On zawsze Bogiem, że Nim jeszcze jest i na wieki Nim będzie.

Stąd nie mamy prawa zarzucania mu kłamstwa, albo nawet podawania w wątpliwość Jego prawdomówności, a stąd mamy także i obowiązek wierzenia wszystkim Jego słowom. Ta jest najkrótsza droga do usunięcia od razu wszystkich sporów, które kiedykolwiek bądź, odnośnie do tego, powstawały. Daremnie jest mówić, że to zdanie znajduje się w Biblii, że tamto wydaje się nie mieć wielkiego znaczenia, że to znowu jest zbyt wygórowane i niezrozumiałe, albo nawet z rozsądkiem niezgodne. Ażeby na naszą wiarę, nie tylko zasługiwało, ale nadto, ażeby miało prawo wymagania jej, wystarcza, iż należy do nauki, która wyszła ze zawsze prawdomównych ust Boga Człowieka.

Ale może Chrystus Pan robił jaką różnicę między zasadami swojej nauki? A to jaką? Że w jedno winniśmy wierzyć, a inne przeczyć? Może będę półgłówkiem, jeżeli odmówię tej władzy Wszechmocy Bożej? Zaiste wszechmocny Pan Bóg nie może przecież dać nam pozwolenia na to, ażebyśmy Go mieli za nieuka, albo za kłamcę, i to, chociażby tylko w jednym wypadku. 

Dlatego żadnego wyjątku nie ma co do posłannictwa, które Zbawiciel, gdy powracał do nieba, Apostołom swoim przekazał. Wszystkie przepisy i rozkazy od Niego otrzymane, jednym słowem, Ewangelia, pod którą całość Jego nauki i Jego przykazań rozumieć należy, mieli oni opowiadać wszystkim ludziom, na całej kuli ziemskiej, a każdemu, który by im w czymkolwiek nie wierzył, mieli, w Jego Imieniu wiecznym grozić potępieniem (1). A Apostołowie, jakże wiernie spełnili to posłannictwo! Jeżeli uczniom swoim z powodu braku przygotowania, zaraz na początku nie oznajmili (2) wszystkich prawd wiary, to nie dali im wolności nie wierzenia, chociażby w jedną z tych, które, albo już były, albo miały być opowiedziane i tymczasem przygotowali ich do poznania innych.

Ani w dziejach, ani w pismach Apostołów nie znajduje się, chociażby jeden przykład, iżby wiernym miało być dozwolonym jedną z głoszonych nauk wiary, pod jakim bądź pozorem, jako to niepożyteczności, małej wagi, niezrozumiałości itd., w wątpliwość podawać. Odwrotnie, znajdujemy dużo wręcz przeciwnych przykładów. Przytoczymy niektóre.

I tak niektórzy z Galatów, przez fałszywych apostołów uwiedzeni, nie chcieli wierzyć, że żydowskie obrzezanie jest niepotrzebne. Bo i cóż w owym czasie mogło się wydawać mniej ważnym, albo więcej obojętnym ? A jednak św. Paweł ostro przeciwko temu wystąpił i oświadczył im bardzo stanowczo, że w razie upierania się przy tym mniemaniu, prawdziwymi chrześcijanami nie będą i w odkupieniu przez Pana Jezusa udziału mieć nie mogą (3)

Tak samo i w późniejszych czasach, zawsze było w Kościele i aż po koniec szesnastego wieku, w kościoła dziejach nie ma śladu, aby komu na myśl przyszło między artykułami wiary podobną różnicę robić. Nawet założyciele sekt, nie wyjąwszy Lutra i Kalwina, zawsze obstawali przy całości własnej nauki i chcieli, ażeby ich uczniowie wszystko w niej przyjmowali, bez wyjątku i bezsprzecznie

Dlatego zdanie o istotnych i nieistotnych, albo jak inni nazywają, o zasadniczych i niezasadniczych artykułach wiary jest bardzo nowym, a stąd bezsprzecznie zupełnie błędnym, albowiem w rzeczach wiary nowość jest, bez żadnej wątpliwości, nieomylną błędu cechą, gdyż przez Apostołów, nic nie może pochodzić nowego od Jezusa Chrystusa

Na cóż więc się to przyda, jeżeli protestanci, jak to czasami bywa, powiadają katolikom: Czemuż bracia nie chcecie z nami mieć nic wspólnego, czemu do nas nie chcecie przystać? My wspólnie z wami mamy tę samą zasadniczą naukę Chrystusową; my przyjmujemy wszystkie zasadnicze artykuły i wierzymy w nie, tak samo jak wy. Czyż cała różnica naszej wiary nie polega na rzeczach ubocznych i czyż nasze nieporozumienie nie odnosi się do rzeczy przypadkowych, na których nic nie zależy? Jest to pułapka, w którą oni sami wpadają i w którą, w naszych nieszczęsnych czasach, już bardzo wielu katolików dało się złapać

Nie, zaiste nie! Co tylko wiary dotyczy wszystko jest jest istotnym, wszystko zasadniczym, nic nie ma niezasadniczego. Wszystko jednorodzony Syn Boży objawił, stąd wszystko jest prawdziwe, we wszystko należy wierzyć, ani jednego słowa nie wolno ludziom, jako nieprawdę, jako fałsz odrzucać. Stąd pochodzi, że wiara chrześcijańska była po wszystkie czasy jedną, po wszystkie czasy niezmienną.


Ale to nie przeszkadza podziałowi prawd chrześcijańskiej wiary na rozmaite klasy i pod pewnym względem stawiania jednych przed innymi, gdyż ostatecznie, z powodu ich równej wiarygodności i z powodu naszego obowiązku przyjmowania ich w równym stopniu, schodzą się one wszystkie razem. I tak niektóre, ponieważ najwyższej Istoty i Jej nieograniczonej doskonałości dotyczą, dla szczególnej swojej wzniosłości, inne, ponieważ niezbędne do zbawienia środki wskazują, dla swojej ważności, inne ponieważ szczególnej i wyraźnej wiary od nas wymagają, dla swojej konieczności, mają przed innymi pewną wyższość, ale pomimo to, wszystkie całkowicie i bez wyjątku, są w równym stopniu pewne, niezaprzeczalne i wiarogodne. Ostatni rodzaj prawd wiary objaśnienia pewnego się domaga.

Z jednej strony niwa prawd przez Chrystusa objawionych jest bardzo rozległą, a z drugiej strony, tak w człowieku, jak i poza człowiekiem, istnieje tyle i tak różnorodnych przeszkód, że bardzo jest mało ludzi, którzy by byli w stanie przejrzenia całego obszaru wiary, a może nawet i niejednemu ze znakomitych teologów zupełnie dobrze się to nie udało. I czyż, wobec tego, mamy uważać wyraźną znajomość wszystkich prawd wiary za konieczną dla wierzącego Chrześcijanina? W takim razie, jakże ciężko by to przychodziło być prawdziwym Chrześcijaninem i jak mało byłoby prawdziwych Chrześcijan ?

Nie! Tak srogo i tak nierozsądnie nie postąpił sobie z nami nasz Boski Zakonodawca. On cały skarb Swojego Objawienia powierzył Kościołowi i z niego miał każdy wierny czerpać tyle, ile jego przyrodzone i nabyte zdolności dopuszczają i obecne wymogi jego stanowiska i zajęcia, także i inne poszczególne okoliczności wymagają, ale równocześnie bardzo surowo zostało mu wzbronionym z reszty cokolwiek bądź zaprzeczać, albo nawet we wątpliwość podawać.

Wyraźmy się jeszcze jaśniej. Są u Chrześcijan dwa rodzaje wiary: jedna wyraźna i szczegółowa, druga niewyraźna, powiedzmy nieświadoma, w świadomej zawarta (po francusku implicite) ogólna. Tak do jednej, jak i do drugiej jesteśmy obowiązani. Pierwsza, wyraźna i szczegółowa odnosi się do wszystkich prawd objawionych, których wyraźna znajomość, albo przez Boską Opatrzność już z góry jako konieczny do zbawienia warunek, wymaganą jest, albo od Boskiego prawodawcy, na wszelki możliwy wypadek, jest bezwględnie nakazaną (4). Druga niewyraźna i ogólna ma za przedmiot wszystkie niewyraźne i ogólne prawdy Chrześcijańskiego objawienia, które bezwzględnie znać nie jest bezwarunkowo koniecznym.

Ale cóż to znaczy wiara ogólna? To znaczy, na wszystko przystawać co Pan Jezus objawił i przez Swój kościół t. j. przez katolicki kościół wierzyć nakazuje. I jako owo ogólnikowe zdanie: wszystko co Chrystus Jezus objawił itd. zawiera w sobie wszelkie poszczególne zasady Objawienia, także i zgodzenie się nań odnosi się i do nich i poniekąd zastępuje tyle aktów wiary, ile jest prawd, które Kościołowi Boski Jego Oblubieniec, jako świętą spuściznę do wiernego przechowania przekazał.

Taki akt wiary, jakże jest cennym i korzystnym! On naprawia wszystkie błędy, które czasami zakradają się do wiary ludu, on wspomaga słabego i wierze jego daje ten stopień doskonałości, do którego, z powodu przyrodzonego ograniczenia, nie byłby się wzniósł; tego, który jest bardzo mało znaczącą cząstką całości powołuje do pełnej i jasnej wiary; u nieuczonych zastępuje brak nauki, ale także i dla uczonego jest przydatnym, gdyż i on dużo rzeczy nie wie. Dlatego wielki doktor kościoła św. Augustyn nie wstydził się wyznawać głośno i często: „Wierzę we wszystko w co wierzy Kościół moja matka” 

 


Moja matka Kościół! Tak winien mówić Chrześcijanin, albowiem on to, jak troskliwie kochająca matka, o prawdach wiary dokładnie go poucza, żywe i pisane słowo Boże mu przedkładając, prawdziwe ich znaczenie tłumacząc i powstałe wątpliwości nie dwuznacznie rozstrzygając. I jako tej nauce winien na pewno ufać, tak i bez niej nic na pewno wiedzieć nie może. Są to dwie prawdy które zapamiętać należy.

Po pierwsze Chrześcijanin powinien nauce Kościoła na pewno ufać, albowiem Kościół, ani błądzić nie może, ani w błąd wprowadzać. Gdyby on nie był od błędów wolnym, hańbą okryty byłby jego Założyciel. A czyż ten Kościół, który On z taką troskliwością i z takim mozołem założył, czyż odnośnie do nauki wiary i obyczajów, mógł go zrobić omylnym? Gdyby tak było, byłby to dowód naprzód braku mądrości i przezorności, albowiem jedynego i niezbędnego środka do zamierzonego celu, mianowicie do ciągłego utrzymywania Swojej religii aż do końca wieków, nie byłby wybrał; powtóre i braku mocy, albowiem nie byłby zdołał czynić tego, co pierwej tak mądrze z góry postanowił.

A więc jedno z dwojga: albo Chrystus Pan byłby tylko człowiekiem, albo Bóg, który w Nim przemieszkiwał, byłby niemądrym i wszelkiej mocy pozbawionym Bogiem, a przecież ci, którzy Pismo, jako słowo Boże przyjmują, znajdują w nim dosyć miejsc, w których ta dla naturalnego rozumu tak jasna prawda potwierdzoną jest. I niema wątpliwości, że skała, na której zbudowany Kościół, Jego moc stanowczego opierania się mocom piekielnym (5), na zawsze przyobiecana mu pomoc, tak Chrystusa Pana, jak i Ducha św. (6), wielkiego wszelkich prawd nauczyciela (7) i wspaniała nazwa podpory i podwaliny wiary (8) bardzo jasno i zrozumiale przemawiają  za tą jego nieomylnością, przy której obstajemy,

Po drugie. Bez nauki Kościoła, Chrześcijanin nie może nic wiedzieć na pewno. Mówimy o tej pewności, która i rozum i serce zupełnie i na zawsze zaspakaja. Ponieważ wszystko co z dziedziny wiary chrześcijańskiej wie, dowiedział się o tym, albo przez wychowanie i przez nauki rodziców, wychowawców, nauczycieli, albo z krytycznych badań, sporów, lub sądów uczonych, albo też z własnego wewnętrznego poczucia, smaku i z natchnienia osobistego, dlatego, gdy np. powstanie wątpliwość, czy ten, albo ów tekst Biblii tak, albo inaczej, słownie, albo w przenośni ma być zrozumianym, czy ta, lub owa księga Pisma św. jest w rzeczywistości Boską, albo, czy w ogóle są księgi Boskie, to, jeżeli od nauki Kościoła odstępuje, musi sam znaleźć odpowiedź na wątpliwości w jednym ze źródeł zawsze błędom podlegającym. Ale, czyż pewną, czyż rozum i serce zaspakajającą będzie taka odpowiedź? Skąd pochodzi u sekt chrześcijańskich tak różnorodne tych samych Pisma tekstów tłumaczenie, skąd tak różnorodne sądy o Boskości tego sam ego Pisma św., skąd tyle nowych, pod wieloma względami sprzecznych sobie wyznań, skąd tak częste zmiany w tych samych artykułach wiary? O! zaiste, to przecież nie są oznaki wewnętrznego spokoju i zadowolenia. To są namacalne dowody chwiejności i niepokoju umysłu, ustawiczne przeświadczenia szukającego i który dlatego, przy każdym nowej nauki powiewie, jak słaba trzcina kręci się na wszystkie strony, co św. Apostoł Paweł (9) stanowczo potępia u chrześcijan.

A więc tak jest. Chrześcijanin, uczony, czy nieuczony, wierzy w to co Kościół wierzy. Od Kościoła uczy się wiarę swoją poznawać, i w ogóle i w szczegółach; dlatego sąd jego nie różni się od Kościoła. Odrzuca to co Kościół odrzuca, a przyjmuje to co on przyjmuje.

Ponieważ zaś w żadnej innej społeczności chrześcijańskiej tak samo się nie dzieje, ani z powodu właściwych, poszczególnych zasad dziać się nie może, jak tylko w katolickiej, logicznie stąd wynika, że poza obrębem Kościoła katolickiego nie wierzy się w to w co wierzyć trzeba, ażeby w oczach Wszechmocnego za prawdziwego chrześcijanina uchodzić.


„Wiara chrzescijanina jaką być powinna.” – X, Zygmunt Storchenau T. ]., W Brodach 1911. Nakładem księgarni Feliksa Westa.

Przypisy:
1) Mat. 28, 19, 20. Marek 16, 15, 16.
2) I. do Kor. 3. 1. 2. „Jako malutkim w Chrystusie, dałem wam mleko na napój, nie pokarm: boście jeszcze nie mogli: ale ani teraz jeszcze nie możecie: bo jeszcze cieleśni jesteście”.
3) do Galat.-. 5. 2. „Oto ja Paweł powiadam wam, iż je śli będziecie obrzezani, Chrystus wam nic nie pomoże“.
4) Takiemi prawdami jest istnienie Boga, który dobre nagradza, a złe karze; tajemnica Przenajświętszej Trójcy, Wcielenie Syna Bożego i Odkupienie świata. Do tego należy wszystko co się znajduje w składzie Apostolskim , w Modlitwie Pańskiej, w dziesięciu przykaniach i w ogólnej nauce o siedmiu św. Sakramentach, nad to i to, co
bezpośrednio należy do obowiązków stan u i urzędu każdego człowieka.
5) „A Ja Tobie powiadam, iżeś ty jest opoka, a na tej opoce zbuduję kościół Mój; a bramy piekielne nie zwyciężą go „. (Mat. 16. 18,)
6) »Ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata“ (Mat. 28. 20.).
7) „A Ja prosić będę Ojca, a innego pocieszyciela da Wam, aby z Wami mieszkał na wieki” (Jan 14. 16.). „Pocieszyciel Duch święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy i przypomni Wam wszystko cokolwiek bym Wam powiedział“ (tamże 14. 26.) „ Gdy przyjdzie on Duch prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy“ (tamże 16. 13.).
8) Kościół Boga żywego, Jilar i utwierdzenie prawdyu (I. do Tymot. 3. 15.)

Odpowiedz