Przejdź do treści

Wywiad z abp. VIGANO: Biden i Bergoglio: przywódcy przewrotu – Głębokie państwo i głęboki Kościół

Publikujemy obszerny zapis wywiadu przeprowadzonego przez prawnika Reinera Füllmicha, współprzewodniczącego Corona Investigative Committee –Komitetu Śledczego ds Corony , z arcybiskupem Carlo Marią Viganò. Nagranie wywiadu, który został przeprowadzony przez telefon dostępne jest tutaj (od 2:49:35).

(…) Wasza Ekscelencjo, kryzys związany z Koroną i miarami trwa już trzeci rok; w międzyczasie dołączyły do tego działania wojenne na Wschodzie, a zwłaszcza masowe polityczne i medialne podżeganie do wojny. Jak oceniacie ten rozwój sytuacji?

Wyjaśnijmy podstawową kwestię: kryzys ukraiński został celowo sprowokowany przez głębokie państwo, aby zmusić świat do przeprowadzenia reform Wielkiego Resetu, w szczególności tak zwanej „transformacji technologicznej” i „zielonej zmiany”. Jest to drugi etap globalistycznego przewrotu technokratów, po farsie z pandemią.

Psycho-pandemia stanowiła pierwszy poziom prawdziwego i właściwego ataku, zainicjowanego w celu przejęcia kontroli nad rządami. W rzeczywistości dzisiaj próbują oni jedynie ominąć władzę polityczną, która do tej pory służyła jedynie jako wykonawca rozkazów. Pod pretekstem pandemii narzucili systemy szczegółowej kontroli populacji, w tym systemy śledzenia poszczególnych obywateli, którzy zostali zaszczepieni wraz z eksperymentalnym serum genowym.

[W 2018 roku] na forum w Davos dyrektor generalny firmy Pfizer Albert Bourla powiedział: „Wyobraźmy sobie biologiczny chip, który jest zawarty w pigułce, który po połknięciu trafia do żołądka i emituje sygnał. […] Wyobraźmy sobie zastosowania, możliwość zmuszania ludzi do posłuszeństwa. […] To, co się dzieje w tej dziedzinie, jest fascynujące„. Albert Bourla mówi „co się dzieje”, ponieważ mówi o istniejących technologiach, a nie o wymyślonych projektach. Obecność grafenu i samoskładających się nanoobwodów przyznają nawet ci, którzy jeszcze rok temu nazywali tych, którzy biją na alarm, „teoretykami spiskowymi”. Społeczeństwa krajów realizujących Agendę 2030 są obecnie w większości „zaszczepione”, a raczej zmodyfikowane genetycznie, a ich systemy odpornościowe zostały nieodwracalnie upośledzone. A być może – jak donoszą niektórzy prawnicy – okaże się, że wraz z serum genetycznym wstrzyknięto chipy, które są w stanie kontrolować reakcje ludzi, ingerować w ich zachowanie i sprawić, że będą potulni, jeśli dojdzie do zamieszek, lub agresywni, jeśli trzeba będzie mieć pretekst do interwencji wojskowych. To już daleko poza globalnym zamachem stanu: jest to największy, najbardziej sensacyjny, bezprecedensowy atak na osobę ludzką – na jej wolność, sumienie i wolę.

Można sobie wyobrazić, jakie ryzyko wiąże się z przyznaniem WHO suwerennej kontroli nad systemami opieki zdrowotnej różnych krajów w przypadku nagłej pandemii, kiedy ci, którzy mają decydować o kampaniach szczepionkowych i leczeniu, o środkach zapobiegawczych i blokadach, są finansowani przez wielkie koncerny farmaceutyczne oraz Fundację Billa i Melindy Gatesów, która teoretyzuje na temat wiecznej pandemii i wiecznej szczepionki wspomagającej. Nawet rezolucja, która miała być poddana pod głosowanie w WHO – i której przynajmniej na razie udało się uniknąć – zmierzała w kierunku całkowitej kontroli synarchii globalistów. Nie powinniśmy się zatem dziwić, że w ramach żałosnej próby ukrycia niepożądanych skutków eksperymentalnej surowicy genowej WHO bije teraz na alarm w sprawie rzekomej małpiej ospy, której symptomatologia jest zadziwiająco podobna do niektórych skutków ubocznych „szczepionki” mRNA. Zarówno WHO, jak i Europejska Agencja Leków (w 75% finansowana przez BigPharmę) wykazały, że pozostają w jawnym konflikcie interesów i są całkowicie zależne od przemysłu farmaceutycznego.

 

Jeśli chodzi o kryzys rosyjsko-ukraiński, to to, co powinno być operacją pokojową, mającą na celu położenie kresu prześladowaniom etnicznym rosyjskojęzycznej mniejszości na Ukrainie przez neonazistowskich ekstremistów, zostało celowo i w sposób zawiniony przekształcone w wojnę. Wielokrotne apele prezydenta Putina do społeczności międzynarodowej o respektowanie protokołu mińskiego pozostały bez echa.

Dlaczego? Z tego prostego powodu, że była to doskonała okazja.

Po pierwsze, była to okazja do improwizowanego wywołania globalnego kryzysu energetycznego, aby wymusić przejście na alternatywne źródła energii, wraz z całym związanym z tym biznesem. Jak bez kryzysu można by narzucić wzrost cen gazu i benzyny jako instrument zmuszający firmy i osoby prywatne do słynnej „transformacji ekologicznej”, na którą nikt nigdy nie głosował, a która została narzucona przez biurokratów zniewolonych przez elity?

 

Po drugie, aby w kontrolowany i bezwzględny sposób zniszczyć wszystkie firmy uznane za bezużyteczne lub szkodliwe dla globalnej gospodarki międzynarodowych korporacji. Miliony firm rzemieślniczych, małych przedsiębiorstw, które czynią narody Europy wyjątkowymi, a w szczególności Włochy, zostały zmuszone do zamknięcia, ponieważ po katastrofach spowodowanych blokadami i regułami psycho-pandemii sprowokowano wzrost cen gazu i ropy, przy czym „rynek” spekulował w sposób przestępczy, a Federacja Rosyjska nie dostała ani grosza więcej. Wszystkiego tego chciała Unia Europejska, na polecenie NATO, za pomocą sankcji, które wywołują reperkusje u tych, którzy je nałożyli. Likwidacja tradycyjnej gospodarki nie jest nieszczęśliwą konsekwencją niespodziewanego konfliktu, lecz raczej zaplanowaną akcją przestępczą globalnej mafii, w porównaniu z którą tradycyjna mafia wydaje się korzystnym partnerstwem. Na tej wywrotowej operacji korzystają międzynarodowe korporacje, które mogą nabywać firmy i nieruchomości po cenach upadłościowych, a także firmy finansowe, które czerpią zyski z pożyczek udzielanych milionom nowych ubogich. Również w tym przypadku ideologiczne i piekielne cele elit wykorzystują współudział potentatów gospodarczych, których celem jest jedynie osiąganie zysków. Dzięki wojnie przemysł wojskowy oraz nie mniej kwitnący przemysł technologii informacyjnych i najemników mają teraz możliwość zawierania lukratywnych umów, za pomocą których hojnie wynagradzają polityków, którzy głosowali za wysłaniem broni i wsparcia na Ukrainę.

Po trzecie, jednym z celów wojny na Ukrainie było umożliwienie zatuszowania skandalu związanego z osobą Huntera Bidena, który wraz ze stowarzyszeniem Metabiota był zaangażowany w finansowanie biolaboratoriów, w których produkuje się bakteriologiczną broń masowego rażenia. Oblężenie huty Azovstal było motywowane właśnie potrzebą ukrycia zarówno członków zagranicznych sił NATO wraz z neonazistami z Azowa i Prawego Sektora, jak i zakazanych przez międzynarodowe konwencje biolaboratoriów, które miały być wykorzystywane do przeprowadzania eksperymentów na miejscowej ludności.

Po czwarte, ponieważ psycho-pandemiczna narracja, mimo współudziału mediów głównego nurtu, nie przeszkodziła prawdzie wyjść na jaw i stopniowo docierać do coraz szerszych kręgów opinii publicznej. Kryzys na Ukrainie miał być dobrze przeprowadzoną operacją masowego odwracania uwagi, aby nie dopuścić do ujawnienia coraz bardziej niekontrolowanych wiadomości o śmiertelnym działaniu eksperymentalnego serum i katastrofalnych skutkach działań podjętych przez narody w czasie pandemii nadzwyczajnej. Fałszowanie danych jest obecnie jawne; do celowego zatajenia wyników pierwszej fazy eksperymentu przyznają się same firmy farmaceutyczne; świadomość bezużyteczności masek i blokad została potwierdzona w wielu badaniach; szkody wyrządzone równowadze psychofizycznej ludności, a w szczególności dzieciom i osobom starszym, są nie do oszacowania, podobnie jak nie do oszacowania są szkody wyrządzone studentom w wyniku nauczania na odległość. Utrzymywanie ludzi przyklejonych do telewizorów lub do mediów społecznościowych za pomocą antyrosyjskiej propagandy, aby nie zaczęli rozumieć, co im zrobiono, to najmniejsze, co mogą zrobić ci szaleni przestępcy, którzy są tak samo odpowiedzialni za pandemię, jak za kryzys rosyjsko-ukraiński.

Jeśli weźmiemy pod uwagę scenariusz zaplanowany przez globalistyczne elity, okaże się, że poza scenariuszem pandemii zaplanowano inne, nie mniej niepokojące sceny, które już od zeszłego roku były antycypowane przez media. Kryzys energetyczny, który nie jest nieszczęśliwą konsekwencją nieprzewidywalnego kryzysu na Ukrainie, ale raczej środkiem, za pomocą którego z jednej strony narzuca się „zieloną gospodarkę” motywowaną nieistniejącym kryzysem klimatycznym, a z drugiej strony niszczy się gospodarki narodowe, doprowadzając do upadku firm na korzyść międzynarodowych korporacji, powodując bezrobocie i tworząc w ten sposób niedostatecznie opłacaną siłę roboczą, zmuszając narody do zadłużania się z powodu pozbawienia ich suwerenności fiskalnej, a w każdym razie do wiecznego zadłużania się z powodu seigniorage.

W scenariuszu Klausa Schwaba pojawia się również kryzys żywnościowy. Rozpoczął się on dla niektórych produktów w Stanach Zjednoczonych i Europie, a bardziej ogólnie dla zboża i produktów zbożowych w wielu narodach Afryki i Azji. Następnie odkrywamy, że Bill Gates jest największym posiadaczem ziemskim w Stanach Zjednoczonych właśnie wtedy, gdy brakuje zboża i produktów rolnych; i że Bill Gates jest szefem firmy produkującej „sztuczne mleko ludzkie” właśnie wtedy, gdy w Stanach Zjednoczonych brakuje mleka w proszku dla niemowląt. Nie zapominajmy też, że międzynarodowym koncernom rolniczym udaje się narzucić stosowanie swoich sterylnych nasion – które trzeba co roku kupować – i zakazać stosowania tradycyjnych nasion, co pozwoliłoby biednym krajom nie być od nich zależnymi.

Ktokolwiek zaprojektował serię obecnych kryzysów, których korzenie sięgają początku lat 90. ubiegłego wieku, kiedy to prywatyzowano przedsiębiorstwa państwowe, zadbał również o to, aby w rządach, instytucjach i agencjach międzynarodowych, na czele banków centralnych i wielkich aktywów strategicznych, w mediach i głównych religiach świata umieścić ludzi przeszkolonych w tym celu przez Światowe Forum Ekonomiczne. Spójrzmy na premierów głównych państw europejskich, Kanady, Australii i Nowej Zelandii: wszyscy oni rekrutowali się z grupy „Młodych globalnych liderów jutra”, a fakt, że znajdują się na najwyższych szczeblach kierowniczych tych państw, ONZ i Banku Światowego, powinien być więcej niż wystarczający, aby postawić ich przed sądem za działalność wywrotową i zdradę stanu. Ci, którzy przysięgali stosować prawa w interesie swoich narodów, dopuszczają się krzywoprzysięstwa w chwili, gdy muszą odpowiadać za swoje czyny nie przed obywatelami swoich krajów, lecz przed pozbawionymi twarzy technokratami, których nikt nie wybrał.

Łatwo jest zarzucić, że wszystko to jest „teorią spiskową”, ale takie odrzucenie nie ma już racji bytu, podobnie jak zarzut „kolaboracjonizmu” nie działa już na nikogo, kto wyraża zakłopotanie w związku z kryzysem rosyjsko-ukraińskim i zarządzaniem nim na szczeblu międzynarodowym.

Ci, którzy nie chcą zrozumieć spisku, bo boją się tego, co mogą odkryć, uparcie zaprzeczają, że istnieje scenariusz i reżyser, że są aktorzy i statyści, scenografia i kostiumy. Ale czy naprawdę możemy wierzyć, że najbogatsi i najpotężniejsi ludzie na świecie zgodziliby się na taki atak na ludzkość, aby zrealizować swoje urojone marzenie o globalizmie, angażując w to ogromne ilości energii i zasobów, bez uprzedniego zaplanowania wszystkiego w najdrobniejszych szczegółach i pozostawienia wszystkiego przypadkowi? Jeśli ludzie, którzy zamierzają kupić dom lub rozpocząć działalność gospodarczą, starannie wszystko planują, to dlaczego „teorią spiskową” miałoby być uznanie, że aby uzyskać nieoczekiwane i zbrodnicze rezultaty, elity muszą uciekać się do kłamstw i oszustw?

Jeśli pozwolicie mi na pewną analogię, powiem, że nasza postawa wobec obecnych faktów przypomina kogoś, kto musi ułożyć puzzle składające się z tysięcy elementów, ale nie ma przed sobą ostatecznego, kompletnego obrazu. Ci, którzy układają globalistyczne „puzzle”, robią to z zamiarem uczynienia końcowego obrazu tego, co chcą uzyskać, nierozpoznawalnym. Jednak każdy, kto zobaczy cały obraz, a nawet tylko jedną istotną część, zaczyna dostrzegać, jak poszczególne elementy do siebie pasują. Każdy, kto zobaczył ostateczny obraz, wie też, jak interpretować milczenie i konszachty urzędników państwowych, a nawet partii opozycyjnych, jak wyjaśnić współudział lekarzy i ratowników medycznych w zbrodniach popełnianych w szpitalach, które były sprzeczne z wszelkimi dowodami naukowymi, oraz współudział biskupów i księży, którzy posunęli się nawet do odmawiania sakramentów osobom nieszczepionym. Gdy duże elementy układanki staną się widoczne – a to właśnie dzieje się teraz – o wiele łatwiej będzie ułożyć pozostałe części. A wtedy Klaus Schwab, George Soros, Bill Gates, inni spiskowcy i ci, którzy pozostając w ukryciu, przewodzą temu przestępczemu, globalnemu spiskowi, będą już uciekać, aby uniknąć zlinczowania.

 

W liście, wysłanym do ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa, nawiązujecie nie tylko do „głębokiego państwa” – terminu, który jest powszechnie używany – ale także do „głębokiego Kościoła”. Co przez to rozumiecie i jak te struktury mogą być ze sobą powiązane?

Głęboki Kościół jest dla Kościoła katolickiego tym samym, czym głębokie państwo jest dla państwa: obaj są zepsutą i wypaczoną wersją instytucji, której są zakładnikami i którą zinfiltrowali.

 

Członkowie głębokiego kościoła są tym bardziej nieznani, im większa jest ich władza: najbardziej publiczne osobistości są prawie zawsze marionetkami, które są potulne wobec tych, którzy pociągają za ich sznurki. Biden i Bergoglio są frontmanami ideologii, która ich łączy: mieszanki maoistowskiego kolektywizmu, masońskiego liberalizmu i soborowego ekumenizmu, z ukłonami w stronę politycznie poprawnych kwestii gender i programu LGBTQ.

Należy jednak powtórzyć, że głębokie państwo i głęboki kościół to tylko dwie odmiany tej samej wywrotowej kopuły, która zawłaszczyła władzę, obalając autorytet i wypaczając jego cele. W porządku naturalnym celem państwa jest dobre rządzenie i dobro wspólne jego obywateli: zdrajcy głębokiego państwa uczynili z niego wroga uczciwych ludzi i wspólnika przestępców. W porządku nadprzyrodzonym Kościół ma za cel rząd wiernych i uświęcanie dusz: zdrajcy głębokiego Kościoła potępiają tych, którzy zachowują wiarę i moralność, a zamiast tego publicznie wychwalają heretyków, sodomitów, aborcjonistów, lichwiarzy, zabójców i przestępców. Ale niech to będzie jasne: jeśli urojone plany tych zdrajców obejmują zniszczenie Państwa i Kościoła poprzez obalenie lub zepsucie tych, którzy sprawują władzę, zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku, to dobrze wiemy, że o ile Naród, kultura, język i cywilizacja mogą nawet zniknąć, o tyle w przypadku Kościoła świętego obietnica naszego Pana pozostaje aktualna na zawsze: portæ inferi non prævalebunt adversus eam, [bramy piekielne nie przemogą Kościoła]. Nie wolno nam sądzić, że ziemskie losy Kościoła powinny być oceniane według ludzkich kryteriów, ale raczej powinniśmy mieć pewność, że Pan będzie go strzegł ut pupillam oculi [jak źrenicy oka].

 

Sprzeciw ze strony tych, którzy odrzucają ideę czegoś takiego jak teoria spiskowa, mógłby brzmieć następująco: Jak to możliwe, że w prawie wszystkich krajach świata prawie wszyscy politycy biorą udział w tej szaradzie? Kto może mieć tak wielką władzę i wpływy, że może wysłać połowę świata w odosobnienie?

Sprzeciw wobec zwolenników teorii o globalnym spisku jest uzasadniony i zrozumiały, ponieważ każdy z nas został słusznie wychowany do wspólnego systemu wartości i zasad, które nadal uważamy za oczywiste: że syn powinien ufać swojemu ojcu; że uczeń może ufać nauczycielowi; że pacjent może polegać na lekarzu, gdy jest leczony; że ci, którzy widzą, że ich prawo zostało naruszone, mogą uzyskać sprawiedliwość od bezstronnego trybunału; że potrzebujący mogą liczyć na współczucie i miłosierdzie innych; że obywatel ma władców, którzy są jego opiekunami i obrońcami; że wierni mogą z ufnością słuchać głosu pasterzy Kościoła, jakby to był głos samego Chrystusa; że czytelnik nie jest oszukiwany przez strażników informacji; że klient nie powinien obawiać się, że zostanie oszukany przez sklepikarza, że ci, którzy stołują się w restauracjach, nie powinni obawiać się, że zostaną otruci przez właścicieli. W tym systemie autorytet ojca, nauczyciela, lekarza, sędziego i władcy odnosi się do autorytetu Boga, który jest Ojcem, Mistrzem, Sędzią i Królem. Jest oczywiste, że dzieło likwidacji społeczeństwa chrześcijańskiego – które nadal jest chrześcijańskie w swoich korzeniach, nawet jeśli obecnie zachowało tylko nikłe ślady swojego chrześcijaństwa – jest motywowane nieugaszoną nienawiścią szatana do Chrystusa.

Ale co się stanie, jeśli w wyniku nieustannych wysiłków trwających ponad dwieście lat wróg przeniknie do szkół, sądów, instytucji, seminariów, firm i związków zawodowych i stopniowo opanuje najwyższe szczeble kierownictwa, przyjmując rozkazy od tej samej grupy władzy, która wszystkim dowodzi albo szantażem, albo nagrodą? W obliczu dowodów takiego przewrotu nie wolno nam przymykać oczu, ponieważ wydaje się on zbyt nieprawdopodobny, abyśmy go wcześniej nie zauważyli. Zamiast tego musimy mieć odwagę uznać, że zbyt wielu, zbyt wielu milczących ludzi pozwoliło skorumpowanemu radnemu miejskiemu, zdeprawowanemu proboszczowi, nieuczciwemu żołnierzowi, niedouczonemu asystentowi, pozbawionemu skrupułów lekarzowi i leniwemu pracownikowi awansować na parlamentarzystę, biskupa, generała, profesora lub urzędnika państwowego, a tym samym uczynić siebie możliwym do zaszantażowania. W końcu tych, którzy rządzą, jest niewielu, a ci liczni, którzy są im posłuszni, robią to głównie z konformizmu lub po to, by ukryć drobną małostkowość. Ale ci nieliczni – a wiemy to z danych, które sami rozpowszechniają – naprawdę mają niebotyczną władzę, która wzrasta z każdym nowym adeptem mianowanym przez nich na najwyższe stanowiska kierownicze w instytucjach. Nie jest to sytuacja niewiarygodna, wręcz przeciwnie: jest ona niezwykle prosta do zrozumienia, jeśli weźmiemy pod uwagę, kto jest właścicielem mediów, kto finansuje partie polityczne, kto sponsoruje instytucje międzynarodowe i kto sporządza raporty wiarygodności bilansowej narodów. Są to zawsze ci sami ludzie, którzy stoją na czele bardzo niewielkiej liczby funduszy inwestycyjnych i jeszcze mniejszej liczby przedstawicieli lichwiarskiej finansjery. Nazwiska są zawsze te same, a my wiemy, kim oni są.

 

Minęło już kilka lat, odkąd ostro skrytykowałeś papieża Franciszka za zniesienie kar wobec byłego arcybiskupa Waszyngtonu Theodore’a McCarricka, który jest jedną z głównych postaci oskarżonych w skandalu nadużyć w Kościele katolickim w USA, co było skandalicznym posunięciem. Jako zagorzały krytyk ugodowego podejścia do tego, jak się wydaje, powracającego problemu wykorzystywania dzieci, co możesz powiedzieć o powszechności i znaczeniu tego okrutnego zjawiska w Kościele katolickim i w polityce Zachodu?

Po ujawnieniu sprawy McCarricka starałem się wykazać związek między zepsuciem moralnym i doktrynalnym, podkreślając, że kryzys wiary i liturgii, który nastąpił po Soborze Watykańskim II, nie mógł nie pociągnąć za sobą również przewrotu moralnego wśród wiernych i duchowieństwa. Ponieważ wypaczona wiara prowadzi do wypaczonej moralności; heretyk nigdy nie będzie człowiekiem uczciwym, czystym i szczerym: jeśli przyjmuje kłamstwa i błędy w sprawach, które bezpośrednio dotyczą Prawdy Bożej, to znaczy prawdy o samym Bogu, tym bardziej będzie mógł stworzyć własną moralność – nazywaną przez modernistów moralnością sytuacji – która dostosowuje się do okoliczności.

Błąd Soboru Watykańskiego II – początkowo zamaskowany, aby ukryć jego wywrotową naturę – polegał właśnie na tym, że sądził on, iż może zachować nienaruszoną wiarę w hiperuranium, uznając ją za przestarzałą i zbyt trudną, aby wymagać od wiernych przyjęcia jej w całości; a w sferze moralnej – zachować moralność jako abstrakcyjny model, pozwalając katolikom wybierać według własnej wygody, które zasady stosować, a które lekceważyć.

Dla Kościoła soborowego doktryna o boskości naszego Pana pozostaje teoretycznie ważna, ale można przyjąć, że są tacy, którzy w nią nie wierzą, stawiając hipotezę o drodze – która zazwyczaj nigdy nie zostaje podjęta – powolnego nawracania się, które rzekomo doprowadzi do przyjęcia całego nauczania katolickiego. Podobnie aborcja czy sodomia są grzechami, które wołają o pomstę do Boga, ale pozostają abstrakcyjnymi pojęciami, o których przestrzeganie duszpasterze nie proszą wiernych jako o pierwszy krok do nawrócenia. Tak więc złodziej nadal kradnie, mając na uwadze swoje przyszłe nawrócenie, uspokojony faktem, że nie zabija ani nie cudzołoży. Ci, którzy cudzołożą, czują się uspokojeni faktem, że nie biją swoich dzieci ani nie wykorzystują pracowników. Ale nie o to prosił nasz Pan: Jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam przykazuję (J 15, 9) – powiedział; a nie: Jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli wybierzecie, w czym jesteście mi posłuszni. Być katolikiem to znaczy dokonać heroicznego wyboru, dzięki któremu nie należymy do jakiegoś stowarzyszenia filantropijnego, ale przez chrzest zostajemy włączeni w Mistyczne Ciało Chrystusa i dzięki łasce stajemy się dziećmi Boga Ojca w Chrystusie Jezusie. Przeciętność nie jest możliwa dla katolika, a tym bardziej dla kapłana czy biskupa.

Taka postawa wyrzeczenia ujawnia ludzką wizję Kościoła, który według nich powinien dostosować się w duszpasterstwie do mentalności świata, zachowując nauczanie Chrystusa jedynie w magisterium, jak w swego rodzaju archiwum, do którego nikt nigdy nie zajrzy, ponieważ jest uważane za utopijne i nierealne. Sposób na uciszenie sumienia poprzez teoretyczne zachowanie depositum fidei [depozytu wiary], ale jednocześnie pobłażanie żądzom i grzechowi poprzez legitymizowanie wypaczeń doktrynalnych i moralnych.

Jest rzeczą oczywistą, że aby przekonać biskupów do rezygnacji z integralności Magisterium katolickiego, musieli oni zostać zepsuci na duszy, ponieważ prałat, który prowadzi niemoralne życie – a więc często jest podatny na szantaż – nie ośmiela się prosić innych o przestrzeganie przykazań, które sam łamie. Dlatego właśnie infiltratorzy głębokiego Kościoła w ciągu kilku dziesięcioleci wyeliminowali lub zepchnęli na margines zdrową część duchowieństwa i episkopatu, zastępując ich tymi, którzy są niemoralni, lubieżni, skorumpowani i heretyccy. Już sama ich obecność na najwyższych szczeblach hierarchii jest najskuteczniejszym narzędziem niszczenia Kościoła od wewnątrz, podobnie jak głębokie państwo dokonało tego w sferze cywilnej: skorumpowany lub podatny na szantaż polityk będzie głosował za ustawami, które legitymizują korupcję i występek, a jeśli nie chce tego robić ze względu na jakieś skrupuły moralne, zrobi to, bo w przeciwnym razie jego osobiste skandale wyjdą na jaw.

 

Jedyną drogą wyjścia z tego piekielnego labiryntu jest moralizatorskie działanie Władzy, czy to religijnej, czy cywilnej. Ten, kto rozkazuje, musi wiedzieć, że jego władza należy do Boga, i że wykonując ją, musi korzystać ze wszystkich cnót koniecznych do dobrego rządzenia i do osiągnięcia celu, dla którego władza została powołana. Koncepcja „władzy zastępczej” była bardzo jasna aż do Rewolucji Francuskiej, ponieważ była nierozerwalnie związana z wiarą: to właśnie usunięcie Boga ze społeczeństwa ipso facto czyniło z władców potencjalnych tyranów, ponieważ zwalniało ich z odpowiedzialności moralnej przed Bogiem – jedynym Panem i Królem – ograniczając kwestię władzy do zadowolenia większości. To samo działo się w Kościele, który wolał pogodzić się ze światem i przyjąć jego profańską mentalność, przekonany, że może przetrwać – On, który jest instytucją boską o nadprzyrodzonym celu – przedstawiając się jako instytucja ludzka o humanitarnych celach.

Kiedy biskupi – i papież – powrócą do wiary, kiedy powrócą do kochania Boga za to, jak się nam objawił i czego nas nauczał; kiedy zrozumieją, że każde ich niepowodzenie, każdy błąd nauczany prostaczków, każde tolerowane odstępstwo zniekształciło oblicze Chrystusa, rozdarło Jego ciało podczas biczowania, przebiło Jego ręce i nogi podczas ukrzyżowania, i że z tego powodu nasz Pan umarł, aby nas odkupić, będą gotowi umrzeć na świadectwo wierności Temu, który powierzył im władzę. Dopóki będą próbowali kierować się ludzką logiką, ich posługa będzie pusta, tak jak puste są ich kościoły, seminaria i klasztory. Znikną przez wymarcie, podczas gdy dobrzy kapłani będą nadal robić to, co zawsze robili na chwałę Bożą i dla uświęcenia wiernych.

 

Oczywiście, ponieważ nie jesteście ekspertami w dziedzinie medycyny, nie możecie wypowiadać się na ten temat. Ponieważ jednak interpretujecie obecny kryzys nie tylko jako kryzys medyczny czy polityczny, ale dostrzegacie eschatologiczne znaczenie obecnych wydarzeń, chcielibyśmy wiedzieć, jak z waszej teologicznej perspektywy zakwalifikowalibyście zastrzyki z mRNA, które odgrywają kluczową rolę w całej tej koordynacji.

Modyfikacja indywidualnego DNA spowodowana przez eksperymentalną surowicę z nową technologią mRNA jest być może najbardziej niepokojącym aspektem tej epokowej bitwy. Jeśli istnieją potęgi gospodarcze, które bez skrupułów celują w ludność świata, aby osłabić jej system odpornościowy, spowodować nagłe zgony i uczynić nas wszystkich chronicznie chorymi, aby sprzedać swoje mikstury lub usługi zdrowotne, to z drugiej strony są ludzie oddani złu i świadomi tego, że działają w służbie piekielnego planu, jakim jest nadejście Antychrysta poprzez synarchię NWO.

W próbie genetycznej modyfikacji człowieka widzimy, jak szatan posuwa się do skrajnych konsekwencji w stosunku do stworzenia, a w szczególności do samego człowieka, który w ekonomii zbawienia został wybrany, aby być świątynią Trójcy Przenajświętszej.

 

W liście do ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa mówiliście o konfrontacji między siłami światła a siłami ciemności. Gdzie obecnie znajdujemy się w tej konfrontacji? Jakie są możliwe wyniki tej walki? Co możemy zrobić my, którzy chcemy umacniać światło?

Wydarzenia duchowe splatają się z wydarzeniami ziemskimi, historia krzyżuje się z wiecznością Boga, wydarzenia ludzkie są polem bitwy, na którym dzieci ciemności walczą z dziećmi światłości: bitwy, która dla ludzkości rozpoczęła się wraz z upadkiem Adama, zwiedzionego przez szatana i łudzącego się, że może być jak Bóg. Ta pokusa powtarza się przez wieki każdemu człowiekowi, ilekroć nieprzyjaciel próbuje go przekonać, że może sam decydować o tym, co jest dobre, a co złe, przypisując sobie suwerenne prawa Pana nad stworzeniami. Jest to walka, która toczy się także dzisiaj, po wiekach buntu przeciwko prawu Bożemu i odmowy uznania panowania Jezusa Chrystusa. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tej dyskryminacji, do stwierdzenia Pana: „Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie” (Łk 11, 14) i do naszej wolnej odpowiedzi na miłość Boga Stwórcy i Odkupiciela.

Ocenianie tych epokowych wydarzeń jako zwykłego ludzkiego spisku, którego celem było przejęcie władzy, byłoby niedomówieniem; przesadą byłoby również sądzić, że wszyscy zwolennicy Wielkiego Przewrotu są przekonanymi czcicielami szatana. Ale właśnie z powodu naszej słabości, która jest całkowicie ludzka, nie tylko w czynieniu dobra, ale także w czynieniu zła, możemy poruszyć Pana do miłosierdzia, sprawiając, że zniweczy On zamysły złych i nie pozwoli im zrealizować ich zamiarów. Dobrzy są zdezorganizowani, podzieleni i skłóceni; źli zaś są zorganizowani, zjednoczeni i zawsze zjednoczeni adversus Dominum, et adversus Christum eius. Ale dobrzy, jeśli zrozumieją duchowy wymiar tego epokowego starcia i zdecydują się stanąć po jednej ze stron pod sztandarami Chrystusa Króla, będą mogli razem z Nim odnieść zwycięstwo i ujrzeć pokonanych wspólnych wrogów.

Pozwólcie, że na zakończenie tego wywiadu podziękuję wam, mecenasie Füllmich, za umożliwienie mi wyrażenia moich myśli na te ważne tematy. Życzę wam wszystkim w Komisji  i wszystkim tym, którzy w każdym kraju walczą z globalistycznym Lewiatanem, abyście mogli osiągnąć pożądane rezultaty. I niech Bóg was błogosławi.

+ Carlo Maria Viganò, Arcybiskup

 


Źródło: marcotosatti.com

tłumaczenie: niewolnikmaryi.com

Odpowiedz