Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (24)- O tym czemu teraz nie wolno pytać Boga drogą nad­przyrodzoną. O pojmowaniu tajemnic Wiary

ROZDZIAŁ XX.
W którym rozwiązuje się pewną wątpliwość, a mianowicie: czemu nie wolno teraz w Nowym Zakonie pytać Boga drogą nad­przyrodzoną, jak dozwolone było w Starym. Nieco słodyczy z pojmo­wania tajemnic naszej świętej Wiary — uzasadnionej, stosownie do przedmiotu, świadectwem św. Pawła.

Co krok wyrastają przed nami wątpliwości, a stąd nie możemy iść naprzód tak śpiesznie, jakbyśmy pragnęli. Usuwając je bowiem, zmuszeni jesteśmy pokonywać je z ko­nieczności, by prawda nauki pozostawała zawsze w swej wyrazistości i sile. Wątpliwości te jednak to mają w sobie dobrego, iż mimo że przeszkadzają trochę w drodze, nie mniej przyczyniają się do pogłębienia nauki i rozjaśnienia naszego przedmiotu, jak i ta wątpliwość obecna.

 

W rozdziale poprzednim powiedzieliśmy, jak to nie­zgodne jest z wolą Bożą, by dusze drogą nadprzyrodzoną przyjmować pragnęły objaśnienia wyraźne z widzeń, słów cudownych itp.; z drugiej zaś strony, w tym samym rozdziale widzieliśmy i zebrali podane tam świadectwa z Pisma świętego, dowodzące, iż w Starym Zakonie używało się rze­czonego sposobu obcowania z Bogiem i że był on dozwo­lony, a nie tylko dozwolony, lecz Bóg nakazywał go, i gdy nie słuchano, upominał, jak się to widzi u Izajasza, gdzie Bóg wymawia synom Izraelowym, że nie zapytawszy Go wprzód, zamyślali zstąpić do Egiptu i mówi: Qui ambulatis, ut descendatis in Aegyptum et os meum non interrogastis,— którzy chodzicie, abyście zstąpili do Egiptu a nie pytaliście się ust Moich (Iz. XXX, 2), co wam uczynić należy. Jak również w Księdze Jozuego czytamy, że gdy ci sami synowie Izraela uwieść się dali Gabaonitom, wytyka im tam Duch Święty błąd ów, mówiąc: Susceperunt igitur de cibariis eorum et os Domini non interrogaveruiit, — przyjęli z żywwności ich, a ust się Pańskich nie pytali (Joz. IX, 14). Wi­dzimy w Piśmie świętem, jak Mojżesz zawsze zapytywał Boga, a tak samo król Dawid i wszyscy królowie Izraela w potrzebach swoich, kapłani zaś i Prorocy starożytni również, a Bóg odpowiadał i mówił z nimi i nie gniewał się i było dobrze; przeciwnie, gdy zaniedbali tego, działo się źle w rzeczy samej: Dlaczegóż więc teraz, w Nowym Zakonie łaski, inaczej jest, niż było dawniej?

Odpowiedzieć muszę, że główną przyczyną, dla której w Starym Zakonie dozwolone było zapytywanie Boga i godziło się tak kapłanom jak i Prorokom pożądać wizji i obja­wień Bożych, było to, że wówczas ani Wiara nie była usta­nowiona, ani prawo ewangeliczne wydane, a przeto z ko­nieczności pytano Boga, a On odpowiadał, czy to przez słowa czy przez wizje i objawienia, czy znowu przez figury i po­dobieństwa lub wiele innych sposobów. Wszystko bowiem, co odpowiadał i mówił i działał i objawiał, były to tajemnice Wiary naszej i rzeczy, które jej dotyczyły, lub wiodły do niej.
Ponieważ zaś prawdy Wiary nie z człowieka, ale z samych ust Bożych pochodzą, które też przez nie same wypowiedział, dlatego wówczas było nieodzownym zapytywanie samych ust Bożych, i dlatego Bóg sam upominał tych, którzy w spra­wach swoich nie pytali ust Jego, ażeby im odpowiadał, kie­rując sprawami ich według Wiary, której jeszcze nie mieli, bo nie była ustanowiona. Lecz kiedy ustanowiona jest już Wiara w Chrystusie i ogłoszone prawo Ewangelii w obec­nym okresie łaski, niema potrzeby pytać Go dawnym spo­sobem, ani też, by przemawiał jeszcze i odpowiadał jak wówczas.

Albowiem dając nam Syna Swojego, jedyne Słowo Swoje, jako że innego nie ma, wszystko nam razem i na raz tym jednym powiedział Słowem i nic więcej nie ma już do powiedzenia. I takie jest znaczenie świadectwa, w którem św. Paweł wykazać chce Żydom, że powinni odstąpić daw­nych, początkowych sposobów obcowania z Bogiem i Moj­żeszowego prawa, a zwrócić oczy jedynie na Chrystusa: Multifariam, multisgue modis olim Deus loguens patribus in Prophetis: novissime diebus istis locutus est nobis in Filio (Żyd. I, l ) (1). Co dawniej mówił Bóg ojcom naszym na wiele różnych sposobów przez Proroków, dziś w dniach ostatnich powiedział wszystko na raz przez Syna Swego. Przez co Apostoł daje do zrozumienia, że Bóg już jakoby oniemiał i nic więcej powiedzieć nie może, albowiem to, o czym mówił dawniej do ojców przez Proroków, wypowiedział cał­kowicie, dając nam wszystko, to jest Syna Swego.

Kto by więc dzisiaj jeszcze chciał pytać Boga czy też pożądać jakowejś wizji albo objawienia, nie tylko że popełniałby niedo­rzeczność, lecz obrażałby Boga, iż tak nie dbając na Chry­stusa, pragnie nowego objawienia. I Bóg mógłby mu odpo­wiedzieć: Wyraziłem ci już wszystko przez Słowo, które jest Synem moim i nie mam już innego, które by mogło ci więcej nadto objawić czy też powiedzieć. Na Niego jedynie zwróć oczy swoje, albowiem w Nim płożyłem wszystkie słowa i objawienia i znajdziesz w Nim wiele więcej, niżeli to, o co prosisz i czego żądasz. Bo ty prosisz o słowo czy obja­wienie czy widzenie częściowe, a jeśli na Niego spojrzysz, odnajdziesz je w pełni, On bowiem jest całą mową moją i odpowiedzią i całym widzeniem i całym objawieniem, którym wam już wypowiedział, odpowiedział, ogłosił i objawił, da­jąc Go wam za brata, mistrza, przyjaciela, cenę i nagrodę. Bo od dnia, w którym duchem Moim zstąpiłem na Górę Tabor i powiedziałem: Hic est filius meus dilectus, in guomihi bene complacui, ipsum audite, — ten jest Syn Mój miły, w którymem sobie upodobał: Jego słuchajcie (Mat XVII, 5), odjąłem rękę od wszelkich rodzajów nauczania i odpowiadania i zdając to na Niego, rzekłem: Jego słu­chajcie, bo Ja już nie mam więcej Wiary do objawiania ani do ogłaszania więcej prawdy. Jeżelim mówił dawniej, to obiecując wam Chrystusa, a jeśli zadawano Mi pytania, to w związku z błaganiem o Niego i z nadzieją Jego przyjścia. W Nim bowiem znaleźć miano wszelkie dobro (jak to dziś widać z nauki Ewangelistów i Apostołów). Teraz natomiast, gdyby mnie kto pytał w ów dawny sposób, prosząc, ażebym doń mówił, czy też objawiał cośkolwiek, byłoby to, jak gdyby innymi słowy powtórnie błagał Mnie o Chrystusa i o wiarę ponad tę, którą objawiłem i byłoby brakiem wiary, jaka w Nim jest dana; a nadto ciężką obrazą umiłowanego Syna Mego, nie tylko przez wyrażanie Mu niewiary, lecz domaganie się powtórnego wcielenia i przejścia przez życie i śmierć.

Nie znajdziesz, o co byś Mnie prosił, niczego byś przez objawienia i wizje żądać mógł ode Mnie. Przypatrz się dobrze, czy w Nim nie odkryjesz spełnionych i urzeczy­wistnionych wszystkich pragnień swoich i wiele więcej jeszcze. Jeżeli zechcesz, ażebym ci powiedział słowo pociechy, spoj­rzyj na Syna Mego posłusznego i uciśnionego dla miłości Mojej, a usłyszysz, ile ci ich odpowie. Jeśli zapragniesz, by Bóg ci objawił jakieś fakty czy sprawy zakryte, zwróć tylko swe oczy na Niego, a znajdziesz najskrytsze tajemnice mądrości i cudów Bożych w Nim zamknięte według tego, co mówi Apostoł: In quo sunt omnes thesauri sapientiae et scientiae ahsconditi, — w którym skryte są wszystkie skarby mądrości i umiejętności (Kol. II. 3). Skarby zaś owe wznio­ślejsze są i słodsze i ważniejsze dla ciebie od rzeczy, które wiedzieć byś pragnął. Niemi to chlubił się ten sam Apostoł, mówiąc, iż nie rozumiał, aby miał co umieć, jak tylko Chry­stusa i Tego ukrzyżowanego: Non enim judicavi me scirealiquid inter vos, nisi Jesum Christum, et hunc crucifixum  (1 Kor. II, 2). A jeślibyś też pożądał jakich wizji i objawień Bożych materialnych, spójrz na Niego w Jego ludzkiej po­staci, a znajdziesz więcej, niżeli myślisz, bo mówi o niej św. Paweł, iż mieszka w Niej wszystka pełność Bóstwa cieleśnie: In ipso inhabitat otnnis plenitudo Divinitatis corporaliter (Kol. II, 9).

A więc nie godzi się już pytać Boga według starego sposobu ani też żądać, by mówił, bo po wyrażeniu całości Wiary w Chrystusie, nic więcej odnośnie do niej nie ma do objawienia ani też nigdy nie będzie.

Kto by zaś chciał otrzymywać teraz cokolwiek drogą nadprzyrodzoną, nadzwyczajną, byłoby to, jakby wytykał Bogu, że w Synu Swoim nie dał wszystkiego w stopniu wystarczającym. Bo chociażby się to czyniło, podporządko­wując się Wierze i polegając na niej, to przecież byłaby ciekawością od Wiary lichszą. Nie ma zaś czego spodziewać się od niej, ani nauki, ani innej korzyści drogą nadprzyro­dzoną. Albowiem w chwili, gdy Chrystus na Krzyżu wyrzekł, gdy skończył: Consummatum est, — wykonało się (Jan XIX, 30), wykonały się nie tylko wszystkie dawne sposoby, ale i cały ceremoniał rytu Starego Zakonu. Przeto we wszystkim kierować się mamy nauką Chrystusa Pana na­szego, jako Człowieka i Jego Kościoła i sług Jego po ludzku i widzialnie i tą drogą leczyć nasze nieświadomości i sła­bości duchowe, bo w niej na wszystkie obfite znajdziemy lekarstwo. Ten zaś, kto by z drogi tej zszedł i oddalił się od niej, nie tylko winien byłby ciekawości, lecz i nadmiernego zuchwalstwa. Co zaś do rzeczy nadprzyrodzonych, to żadnej z nich wierzyć nie należy, tylko jedynie nauce ChrystusaCzłowieka i sług Jego, którzy są ludźmi. Tak dalece, że, jak powiada św. Paweł, Sed licet — Angelas de coelo evangelizet vobis: praeterquam quod evangelizavimus vobis, anathema sit,chociażby Anioł z nieba przepowiadał wam mimo to, cośmy wam przepowiadali, niech będzie przeklęty (Gal. I, 8).
Stąd, jeśli prawdą jest, że zawsze trzymać się mamy tego, czego nas Chrystus nauczył, a wszystko inne mieć za nic i nie ufać mu, o ile z tamtym niezgodne, na próżno trudzi się, kto chce obecnie obcować z Bogiem na sposób Starego Zakonu
. Tym bardziej, że i dawniej nie każ­demu było wolno pytać Boga ani też Bóg wszystkim odpo­wiadał, a tylko kapłanom i Prorokom, przez których usta lud poznawał naukę i prawo. Dlatego, gdy ktoś dowiedzieć się chciał czegokolwiek od Boga, pytał Go przez Proroka lub kapłana, nie zaś przez siebie samego. A jeśli Dawid sam czynił to niekiedy, to dlatego, iż był Prorokiem, a i to jeszcze nie bez wdziania szaty kapłańskiej, jak się dowia­dujemy z pierwszej Księgi Królewskiej, gdzie mówi do Abiathara kapłana: Applica ad me Ephod, — przyłóż Efod (1 Król. XXIII, 9), który stanowił część najważniejszą ka­płańskiego odzienia i w nim to radził się Boga. Najczęściej jednak czynił to przez Natana Proroka i innych. I było przedmiotem wiary, że przez ich usta przemawia Bóg, nie zaś, że oni przemawiają z własnego swego uznania. Stąd też i tego, co Bóg wówczas mówił, żadna powaga ni wpływ nie byłyby uczyniły godnym pełnej w to wiary, gdyby nie zatwierdziły były tego usta kapłanów i Proroków. Bo Bóg tak bardzo lubi, ażeby rządy i kierownictwo ludźmi spra­wowali inni ludzie im podobni i żeby człowiek kierował się i rządził rozumem naturalnym, iż stanowczo pragnie, aże­byśmy rzeczy, których nam w sposób nadprzyrodzony udziela, nie przyjmowali, to jest, nie dawali im wiary, ani też pod­dawali się pod wpływ ich stały bezpiecznie, pokąd nie przejdą przez ten przewód ludzki ust człowieczych. Dlatego zawsze, ilekroć coś mówi czy objawia duszy, udziela jej również pewnej skłonności do zwierzenia się z tym, komu należy i zanim to nie nastąpi, nie daje jej pełnego zadowo­lenia, ażeby człowiek osiągał je za pośrednictwem drugiego, podobnego mu człowieka.

 

Widzimy, jak w Księdze Sędziów zdarzyło się to samo dowódcy Gedeonowi, który, chociaż Bóg mu niejednokrotnie objawiał, że zwycięży Madjanitów, wciąż wahał się i wątpił, bo Bóg zostawił go w owej słabości, dopóki z ust ludzkich nie usłyszał tego, co mu był Bóg powiedział. I stało się, iż Bóg, widząc tę chwiejność jego, rzekł doń: „Wstań a znijdź do obozu — a gdy usłyszysz, co mówią, posilą się ręce twoje i bezpieczniej do obozu nieprzyjacielskiego znijdziesz“. Surge, et descende iti castra — et cum audieris quid loquantur, tunc confortabuntur manus tuae et securior ad kostium castra descendes (Sędz. VII, 9— 11). I tak się stało, że gdy usłyszał, jak jeden z Madjanitów opowiadał dru­giemu sen swój, według którego Gedeon miał ich zwyciężyć, wzmocniony bardzo na duchu, z radością wielką rozpoczął przygotowania do bitwy. Widoczne jest, jako Bóg nie chciał, ażeby na tym jedynie polegał, co mu objawił drogą nadna­turalną, bo nie użyczył mu pewności, aż gdy zostało to stwierdzone w sposób naturalny. Bardziej zaś jeszcze po­dziwiać to należy w odnośnym doświadczeniu Mojżesza, że kiedy Bóg dał mu rozkaz wyprowadzenia z niewoli synów Izraelowych, zupełnie pewny i poparty cudownymi znakami laski, węża i ręki osypanej trądem, okazał taką słabość, wzdraganie się i niezdecydowanie wobec owego posłannic­twa, że mimo gniewu Bożego nie byłby się zdobył na mocną w nie Wiarę, aż Bóg obudził ją w nim przez brata jego Aarona, mówiąc: Aaron, frater tuus Levites, scio quodeloquens sit: ecce ipse egreditur in occursum tuum, videns-que te, laetabitur corde. Loquere ad eum, et pone verbamea in ore ej us: et ego ero in ore tuo, et in ore illius, — Aaron brat twój Lewita, wiem, iż wymowny jest: Oto ten wynijdzie przeciw tobie a ujrzawszy cię, rozraduje się ser­cem. Mów do niego i połóż słowa moje w ustach jego (Exod. IV, 14, 15), ażeby jeden przyjmował zapewnienie z ust drugiego. Usłyszawszy słowa te, Mojżesz natychmiast ożywił się radosną nadzieją rady brata swego; albowiem jest właściwością duszy pokornej, że nie śmie sama obcować z Bogiem ani nie może znaleźć zadowolenia bez ludz­kiego kierownictwa i rady. I tego właśnie Bóg żąda, bo do tych, którzy, oparci na rozumie naturalnym, jednoczą się ku wyznawaniu prawdy, Sam się przyłącza, ażeby ją w nich rozjaśniać i umacniać, jak to uczynił z Mojżeszem i Aaro­nem, wstępując w usta jednego i drugiego i co też wyraził w Ewangelii, mówiąc: Ubi enim sunt duo vel tres congregati in nomine meo, ibi sum in medio eorum, — gdzie są dwaj albo trzej zgromadzeni w imię moje, tamem jest w po­ środku nich (Mat. XVIII, 29), rozjaśniając i umacniając w sercach ich prawdy Boże. A zauważyć należy, że nie powiedział: gdzie jeden jest, tam jestem, ale tam, gdzie dwóch jest przynajmniej, ażeby dać do zrozumienia, że nie chce, by każdy zachowywał dla siebie rzeczy, które ma od Boga ani się też w nich upewniał albo utwierdzał, bez ko­rzystania z rady i kierownictwa Kościoła czy sług jego, bo prawda nie zajaśnieje ani umocni się w sercu samotnym, a przeto chwiejne i oziębłe w niej zostanie.

 

To właśnie sławi Eklesiastes, mówiąc: Vae soli, quiacum ceciderit, non habet sublevantem se. Et si dormierint duo fovebuntur mutuo: unus quomodo calefiet? Et si quispiam praevaluerit contra unum, duo resistunt ei (Ekles. IV,10, 11, 12)(2). Biada samotnemu, bo gdy upadnie, niema, kto by go podniósł. A jeśli dwaj spać będą, zagrzeje się jeden od drugiego miłością Bożą, która jest w pośrodku; samotny zaś jak się zagrzeje? To jest, jak pokona oziębłość w rzeczach Bożych? A jeśli kto, to jest demon, zwycięża­jący tych, co sami stanowić chcą o sprawach Bożych, przemoże jednego, dwaj razem, to jest uczeń i mistrz, złączeni ku poznawaniu i czynieniu prawdy, skutecznie mu się za­stawią. Zanim to nie nastąpi, człowiek samotny czuje się w niej zazwyczaj słabym i chwiejnym, choćby najwięcej słyszał jej od Boga, tak, że choć św. Paweł długo przedtem głosił Ewangelię, którą, jak mówi, nie od człowieka ale od Boga był przejął, pragnie iść radzić o niej ze św. Piotrem i Apostołami: Ne forte in-vacuum currerem, aut cucurrisem (Gal. II, 2), ażeby na próżno nie biegł, nie czując się bezpiecznym, dopóki nie otrzyma upewnienia od człowieka.

Oto znamienna rzecz, Pawle, iż Ten, kto ci Ewangelię objawił, nie mógł objawić pewności, że nie błądzisz w głoszeniu prawdy Pana. Widać tu jasno, jako nie można upewniać się w rzeczach, które Bóg objawia inaczej, jak tylko w sposób wymieniony. Bo i w wypadku tak zupełnej pewności, jaką co do Ewangelii swej miał św. Paweł, który już głosić ją począł, i chociażby objawienie było od Boga, to jeszcze mylić się można odnośnie do niego i w rzeczach go dotyczących. Albowiem Bóg nie zawsze, mówiąc jedno, powiada i drugie i nieraz podaje rzecz jakąś, a sposobu wypełnienia jej nie podaje. Zazwyczaj bowiem tego wszystkiego, co może być dokonane ludzkim przemysłem i radą, nie podaje już ani objawia mimo długiego i przystępnego obcowania z du­szą. Rozumiał to dobrze św. Paweł (bo jak mówiliśmy), chociaż pewien był, że od Boga objawiona została mu Ewangelia, sądził jednak, że ją omówić należy.

Widzimy to także jasno w Księdze Wyjścia, gdzie Bóg, obcując poufnie z Mojżeszem, nigdy mu nie udzielił tak zbawiennej rady, jaką mu dał był teść jego Jetro: by przybrał sobie do pomocy sę­dziów, a lud nie potrzebował czekać od poranku aż do wieczora (Exod. XVIII, 14 i nast.). I Bóg zatwierdził tę radę, a Sam jej nie dał, bo była to rzecz, podlegająca ludzkiemu sądowi i uznaniu. Podobnie przy wizjach i słowach cudownych nie zwykł objawiać żadnych rzeczy tego rodzaju, ponieważ zawsze pragnie, ażeby korzystano, o ile to możliwe, z ludzkiego sądu i rady i żeby wszystkie przez nie były normowane, z wyjątkiem tych, które dotyczą Wiary i prze­wyższają wszelki sąd i poznanie, pomimo że nie są im przeciwne.

 

Niech nikt nie myśli, że dlatego, iż pewne jest, że Bóg i Święci wiele z nim mówią poufnie, tym samym mu­szą wyjaśniać mu i objawiać błędy, które przy jakiejkolwiek sposobności popełnia, jeśli ma inną drogę ich poznania. Dlatego nie należy się upewniać, bo, jak czytamy w Dziejach Apostolskich, stało się, że choć Piotr święty był głową Ko­ścioła, pouczaną bezpośrednio przez Boga, zbłądził odnośnie do pewnego obrzędu, wprowadzając go między Pogan, a Bóg milczał i tylko św. Paweł upomniał go, jak sam stwierdza, mówiąc: Sed cum vidissem, quod non recte ambularent ad veritatem Evangelii, dixi Caephe coram omni­bus: Si tu cum judeus sis, gentiliter vivis, et non judaice, quomodo Gentes cogis judaizare? — Lecz gdym obaczył, iż nie prosto szli według prawdy Ewangelji, rzekłem Cefasowi przed wszystkimi: Jeśli ty, będąc Żydem, po pogańsku żywiesz, a nie po żydowsku, czemuż pogany przymuszasz żyć po żydowsku (Gal. II, 14)? Bóg sam nie zwrócił na to uwagi Piotra, bo ta nieszczerość podpadała pod rozum i można ją było przezeń rozpoznać. Stąd wiele błędów i grzechów ukarze Bóg w dniu sądu u licznych dusz, z którymi blisko obcował i którym wielkiego użyczał światła i mocy, a co do reszty wiedzy i uczynków zaniedbywały się, ufne w ową łaskę obcowania z Bogiem i darów, które miały od Niego, spuszczając się na nie. I jak powiada Chrystus Pan nasz w Ewangelii, dziwić się będą wówczas, mówiąc: Domine, Domine, nonne in nomine iuo propheta-vimus, et in nomine tuo demonia ejecimus, et in nomine tuovirtutes multas fecimus? — Panie, Panie, iżaliśmy w imię Twoje nie prorokowali, i w imię Twe czartów nie wyganiali i w imię Twe wiele cudów nie czynili ?(Mat. VII, 22) I mówi Pan, że odpowie im słowami: Quia numquam novi vox: discedite a me omnes, qui oper amin i iniquitatem, — nigdym was nie znał: odstąpcie ode mnie, którzy nieprawość czynicie (Mat. ibid. 23). Do takich należał prorok Balaam i inni mu podobni, którzy, pomimo że Bóg do nich prze­mawiał i łask im udzielał, trwali w grzechach. Lecz i wybranych przyjaciół Swoich, z którymi z wielką poufałością obcował na ziemi, upomni również za ich błędy i zaniedba­nia, na jakie nie potrzebował sam zwracać ich uwagi, bo już czyniło to prawo i rozum przyrodzony, który im dał.

 

Zamykając tedy tę część traktatu, podaję w streszczeniu to, o czym się w niej mówiło, a mianowicie, że cokolwiek i w jakikolwiek sposób odbiera dusza drogą nadprzyrodzoną, ma to natychmiast jasno, wyraźnie, wyczerpująco, szczerze i prawdziwie przedstawić swemu mistrzowi duchownemu. Albowiem, choć się wydaje, że nie ma z czego zdawać sprawy i że szkoda na to czasu, bo odrzucając to, i nie ceniąc, ani nie pragnąc tego (jakośmy pouczali), dusza czuje się bezpieczna, to jednak szczególnie, gdy chodzi o wizje lub objawienia, albo też inne rodzaje nadprzyrodzonego obcowania, czyli są one jasne czy nie, co wszystko jedno, wyznanie ich jest konieczne, chociażby duszy zdawało się, że mówić niema o czym, a to dla trzech powodów:

Pierwsze, że Bóg wielu udziela rzeczy, których skutku, mocy, światła i pewności nie utrwala całkowicie w duszy, dopóki, jak było powiedziane, nie zostaną omówione z tym, z kim Bóg pragnie i kogo ustanowił sędzią duchownym owej duszy, mającym moc wiązać ją i rozwiązywać, uzna­wać w niej lub potępiać, według tego, cośmy uzasadniali na podstawie wyżej przytoczonych dowodów. Doświadczamy tego codziennie, widząc owe dusze pokorne, w których te rzeczy się dzieją, jak po omówieniu ich, z kim należy, do­znają nowego zadowolenia i umocnienia i oświecenia i pewności tak, że niektórym się zdaje, iż zanim tego nie powie­dzą, nic im się odczuć nie dało i że niczego nie otrzymały, a wówczas odbierają je jakby na nowo.

Drugie, że dusza zwykle potrzebuje pouczenia o rze­czach, które się jej zdarzają, ażeby mogła iść ową drogą w ogołoceniu i ubóstwie duchowym, to jest wśród Nocy ciemności. Bo jeśli pouczenia tego jej zabraknie, to choćby dusza nie pragnęła tych rzeczy, nieświadomie straci rozezna­nie drogi duchowej a skłoni się ku zmysłowej, do której w części należą podobne objawienia wyraźne.

Trzecią przyczyną jest, że dla pokory, poddania się i umartwienia dusza powinna zrobić ofiarę ze wszystkiego, chociażby to wszystko było dla niej bez znaczenia i ona za nic je miała. Albowiem są pewne dusze, które bardzo cierpią przy wyznawaniu tych rzeczy dlatego, że zdaje się im, iż są one niczym a nie wiedzą, jak przyjmą to osoby, z którymi mają o nich mówić. Jest to skutkiem niedosta­tecznej pokory i przez to samo należy koniecznie poddać się wyznaniu.

Są inne, które ogromnie wstydzą się je wyznawać, by nie wyjawiać, iż doznają rzeczy, które zdają się odznaczać Świętych, jak i z powodu innych jeszcze wrażeń, jakich, mówiąc o tym, doznają. Co się zaś tyczy tego, że nie ma o czym mówić, bo wagi do zjawisk tych nie przywiązują, tym bardziej potrzeba, by umartwiały się i wyznawały, aż staną się upokorzone, pokorne, szczere, uległe i ochotne w wyznawaniu, a potem zawsze będą mówiły z łatwością.

Lecz zwrócić należy uwagę, że nie dlatego położyliśmy nacisk na potrzebę nieprzejmowania się takimi rzeczami ani wdawania się w długie o nich rozprawy z duszami, ażeby ojcom duchownym odnośnie do objawień godziło się okazywać im niezadowolenie czy też odtrącać je ze wzgardą, co powoduje chorobliwą nieśmiałość w ich wyjawianiu, a nadto wiele trudności przez owo zamykanie przed duszami bramy wyznania. Albowiem (jakośmy rzekli) objawienia są środkiem; a ponieważ są nim zarówno jak i sposobem, przez który Bóg dusze takie podnosi, nie można źle o nim sądzić, ani się go bać, ani się nim gorszyć; a raczej postę­pować wobec dusz owych z wielką łagodnością i dobrocią, dodając im odwagi i ułatwiając wypowiedzenie się. A gdyby było potrzeba, to i rozkazać, bo pośród trudności, jakich niektóre w mówieniu o tych rzeczach doznają, wszystko możliwe stosować należy. I trzeba niemi kierować we Wie­rze, łagodnie ucząc je odwracać oczy od wszystkich tych objawień, podając im sposób, w jaki ogałacać w nich mają pożądanie i ducha dla postępu naprzód i dając do zrozu­mienia, iż przed Bogiem więcej znaczy jeden czyn czy akt woli, spełniony w miłości, niż wszystkie wizje lub objawie­nia i obcowania niebieskie mieć mogą, bo one ani chwa­lebne nie są ani naganne i wiele dusz, nie doznając żadnej z tych rzeczy, stoi bez porównania wyżej od innych, które mają je w obfitości.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (23)- O tym że Boga gniewa szukania wizji i dopuszcza wiele sposobów błądzenia odnośnie do nich

 


Św. Jan od Krzyża- Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

1) „Rozmaicie i wielą sposobów mówiwszy dawno Bóg ojcom przez Proroki: na ostatek tych dni mówił do nas przez Syna“ (Żyd. 1, 1).

2) Biada samemu, bo jeśli upadnie, niema, ktoby go podniósł. Jeśli dwa spać będą, zagrzeje się jeden od drugiego: jeden jako się zagrzeje? Jeśli też kto przemoże jednego, dwaj mu się zastawią (Ekles. IV, 10, 11, 12).

1 komentarz do “Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (24)- O tym czemu teraz nie wolno pytać Boga drogą nad­przyrodzoną. O pojmowaniu tajemnic Wiary”

  1. Pingback: Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (25)- O dwóch rodzajach wizji duchowych odbieranych drogą nadprzyrodzoną – NiewolnikMaryi.com

Odpowiedz