Przejdź do treści

Prawo kanoniczne chroni zboczeńców – Tajny dokument ujawnia nakaz milczenia

Najnowszy raport Instytutu Lepanto pokazuje jedną z przyczyn ochrony zboczeńców w koloratkach, w modernistycznym  kościele.  Jeśli ktoś pyta dlaczego panuje zmowa milczenia, to jest w raporcie odpowiedz.

Głównym źródłem problemu wg autora tekstu jest luka prawna zawarta w samym Kodeksie Prawa Kanonicznego, który bezpośrednio chroni księży pedofilów. Prawo kanoniczne de facto uniemożliwia karanie zboczeńców,  oraz ujawnianie istniejących wśród duchownych sieci homoseksualnych i pederastów.  Wszystko przez to iż ich „przypadłość” jest uznana za niepoczytalność więc wyklucza karanie.

W skrócie:

  • Zgodnie z dokumentem Crimen Sollicitations z 1922 rok, biskupi zostali zmuszeni do zachowania milczenia w sprawach księży oskarżonych o nadużycia  Chociaż wiele ograniczeń w tym zakresie zostało zniesionych, nadal jest wystarczająco dużo miejsca na manipulacje w prawie, aby zachować milczenie, nawet po uznaniu księdza za winnego.
  • Kanon 1321 § 1 czyni prawie niemożliwym ukaranie lub usunięcie z posługi kapłana, który wykorzystuje dziecko, bo znajduje się pod niekontrolowanymi impulsami pedofilii.
  • Potwierdza to kan. 1341, który podkreśla wagę „rehabilitacji” nad karą dla tych, którzy popełniają czyny tak niegodziwe jak gwałty na dzieciach.

Tekst który w całości można przeczytać na stronie Instytutu  mówi iż w 1922 r. opublikowano tajny dokument watykański  Crimen Sollicitationis (ponownie opublikowany w 1962 r.), uznający, że ujawnienie przez biskupa przestępstw pedofilów, homoseksualistów i zoofilów  jest przestępstwem podlegającym karze ekskomuniki

Co ważne,  wcześniej C. 2359 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego (z 1917 r.) stanowił:

„Jeżeli [duchowni] dopuszczą się przestępstwa przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu z osobą niepełnoletnią poniżej szesnastego roku życia, lub dopuszczą się cudzołóstwa, rozpusty, zoofilii, sodomii, stręczycielstwa [lub] kazirodztwa z krewnymi lub powinowatymi w pierwszym stopniu, są zawieszeni, skazani na infamię i pozbawieni jakiegokolwiek urzędu, benefitu, godności, uprawnień, jeśli takowy mają, a w poważniejszych przypadkach mają być usunięci”.

Tajny dokument watykański zatytułowany Crimen Sollicitationis  mówi o księżach, którzy nakłaniają penitenta do popełniania czynów niedozwolonych lub niemoralnych,. W  paragrafie 11 czytamy:

Ponieważ jednak, zajmując się tymi sprawami, należy wykazać większą niż zwykle troskę i że należy je traktować z najwyższą poufnością i że po podjęciu decyzji i wykonaniu decyzji są one objęte ciągłą ciszą (Instrukcja Świętego Oficjum , 20 lutego 1867, nr 14), wszystkie osoby w jakikolwiek sposób związane z trybunałem lub zaznajomione z tymi sprawami ze względu na zajmowane stanowisko są zobowiązane do zachowania nienaruszalnej ścisłej tajemnicy, powszechnie znanej jako tajemnica Świętego Oficjum we wszystkim i ze wszystkimi osobami, pod groźbą automatycznej ekskomuniki, ipso factoi

Ta sama procedura – pod koniec dokument to wskazuje- została rozszerzona na duchownych oskarżonych o homoseksualizm, pederastię, pedofilię i zoofilię.

Czytamy w dokumencie:

    1. Termin crimen pessimum [„najgorsza zbrodnia”] jest tu rozumiany jako oznaczający każdy zewnętrzny czyn obsceniczny, ciężko grzeszny, popełniony lub usiłowany przez duchownego w jakikolwiek sposób wobec osoby jego płci .
    2. Obowiązuje również wszystko, co do tej pory ustalono w sprawie przestępstwa nagabywania, ze zmianą tylko tych rzeczy, których charakter sprawy wymaga, dla crimen pessimum….
    3. Za crimen pessimum, w odniesieniu do skutków karnych, utożsamiany jest każdy zewnętrzny nieprzyzwoity akt, ciężkiego grzechu, popełniony lub usiłowany przez duchownego w jakikolwiek sposób wobec nieletnich dzieci [impuberes] obu płci, lub zwierząt (bestialitas).

To, co kiedyś było zbrodnią i powodem do wydalenia księdza i sądzenia go przez świecki sąd, od tamtej pory stawało się tylko sekretem i nie miało prawa wyjść na światło dzienne. 

Jak podaje Instytut Lepanto:” ten konkretny dokument miał być przechowywany w „tajnym archiwum” i nigdy nie pisano o nim ani nie mówiono o nim publicznie, w tym w komentarzach do prawa kanonicznego, przez co tajne ukrywanie przewrotnych zbrodni stało się tajne samo w sobie.”

Mimo że w kodeksie prawa kanonicznego przez ostatnich sześćdziesiąt lat zachodziły zmiany, główny problem, jak pokazuje autor tekstu,  pozostał.

 

Kodeks Prawa Kanonicznego z 1983 r. wprowadził  nowy kanon:

1321 §1: „Nikt nie może być ukarany za zewnętrzne naruszenie prawa lub nakazu, chyba że jest to poważnie przypisane z powodu złośliwości lub winy”.

Jak słusznie wnioskuje Instytut Lepanto: „Oznacza to, że jeśli istnieją jakiekolwiek przesłanki wskazujące na to, że przestępstwo przeciwko prawom Kościoła zostało popełnione w wyniku przymusu psychicznego, a nie ze złośliwości, to sprawca NIE może zostać ukarany.”

 

Komentarz do Kodeksu Prawa Kanonicznego o kanonie 1321 § 1 w odniesieniu do krzywdzenia dzieci woła o pomstę do nieba!

„Kwestia poczytalności ma fundamentalne znaczenie przy rozpatrywaniu każdego z tych przestępstw, a zwłaszcza trzeciego wspomnianego powyżej [c. 1395-2, maltretowanie dzieci]. Przed nałożeniem jakiejkolwiek kary za takie przestępstwo władza kościelna musi być moralnie pewna, że ​​doszło do zewnętrznego naruszenia prawa, które można poważnie przypisać w sensie wyjaśnionym powyżej w kan. 1321 §1. Wśród czynników, które w takich przypadkach mogą poważnie zmniejszyć poczytalność, jest pedofilia. Opisuje się to jako „akt lub fantazję angażowania się w aktywność seksualną z dziećmi przed okresem dojrzewania jako wielokrotnie preferowaną lub wyłączną metodę osiągania podniecenia seksualnego”. Ci, którzy szczegółowo zbadali tę sprawę, doszli do wniosku, że udowodniono iż pedofile często podlegają impulsom, które są poza ich kontrolą.

„Kiedy dokładnie zbadamy fakty konkretnego przypadku, może się okazać, że duchowny rzeczywiście popełnił przestępstwo seksualne lub kilka z nich z nieletnim; jako taki może podlegać karze na mocy prawa karnego Państwa; niemniej jednak, z powodu wpływu pedofilii, nie może podlegać, z powodu przynajmniej zmniejszonej poczytalności, jakiejkolwiek karze kanonicznej, a może tylko łagodnej karze, formalnego ostrzeżenia lub nagany, lub środka karnego. Prawo Kanoniczne: List i Duch Towarzystwa Prawa Kanonicznego Wielkiej Brytanii i Irlandii , str. 805)

 

Raport Lepanto stwierdza tu stanowczo:

„Chociaż poczytalność była dobrze ugruntowana w doktrynie katolickiej jako teologiczna podstawa zrozumienia duchowej winy grzeszników, koncepcja ta nigdy nie była używana jako podstawa do zwolnienia zdiagnozowanych pedofilów z kary za przestępstwa gwałtu na dzieciach aż do XX wieku. Krótko mówiąc, dwa rozdziały prawa kanonicznego, 1321 i 1395-2, tworzą lukę prawną, która faktycznie zakazuje karania kanonicznego lub przynajmniej poważnie ogranicza zakres kary dla osób skazanych za przestępstwo pedofilii.”

Jeśli jednak ksiądz zostanie uznany za winnego napaści seksualnej na dzieci, jest mało prawdopodobne, aby biskup nałożył na księdza jakiekolwiek kary, ze względu na wymagania kanonu 1341, który mówi:

 „Ordynariusz powinien wszcząć postępowanie sądowe lub administracyjne w celu  wymierzenia kar tylko wtedy, gdy uzna, że ​​ani przez braterskie napomnienie, ani naganę, ani przez jakąkolwiek metodę opieki duszpasterskiej nie można wystarczająco naprawić zgorszenia, przywrócić sprawiedliwości a sprawcy zreformować”.

 

Jak usilnie hierarchowie starają się „naprawić zgorszenie”, i zreformować sprawców, i ile są warte ich „braterskie upomnienia”, o ile jakiekolwiek są w sytuacji powszechnego przyzwolenia, a nawet uczestnictwa biskupów w tych obrzydliwościach,   chyba nie trzeba pytać. Walka ze zboczeniami pełna rozmachu.

 

Lepanto stwierdza : „Jeśli ma się skończyć kryzys nadużyć seksualnych w Kościele, należy ponownie uchwalić C. 2359 § 2 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., z dodaniem przepisu, że osoby wyświęcone, którzy są winne nadużyć seksualnych lub grzechów przeciw naturze, powinni być usunięci ze stanu kapłańskiego.”

Fakt niezaprzeczalny, że bez tego wszelkie ubolewania, „zasmucenia” i przeprosiny, nawet papieży, nie są warte funta kłaków, a tworzą wyłącznie pozory. Jest największą ich zbrodnią, że wszyscy do tej pory udają że są bezsilni. Pewnie dlatego że tajne dokumenty są ważniejsze niż 10 przykazań.

Natomiast trzeba raczej stwierdzić że jest to „tylko” efekt problemu, jakim jest modernizm. Jak widać na tym przykładzie dobitnie, nie bez podstaw były ostrzeżenia św. Piusa X że herezje i ludzie nikczemni wdzierają się do Kościoła.

I papież Pius X nie miał na szczególnej uwadze zboczeńców czy innych przestępców, ale system filozoficzny który rujnował i stawiał na głowie wiarę katolicką , a której późniejszym przedstawicielem był nie tylko Paweł VI którego posądza się o całe zło, ale i już za życia uznani prawie za świętych, Benedykt XVI czy JPII. To oni w seminariach zaczytywali się w filozofach których książki były zakazane przez Watykan. Nie przeszkadzało im to wprowadzać w życie tych heretyckich idei odnowicielskich, jak i później patrząc na cytowane powyżej haniebne kanony pochylać się z troską i „łączyć w bólu z ofiarami.” 

Relatywizm moralny to domena modernizmu, a ryba psuje się od głowy. Najgorsze dla katolików, że takich fałszywych postaw i nauk nawet nie dostrzegają. Nie mogą dostrzec bo prawdziwej nauki katolickiej im się już nie przekazuje. Jest przemilczana jak, wydawałoby się oczywistość, że dla krzywdzicieli i gorszycieli nie ma miejsca w Kościele. Wszystko jest tak rozmyte, a przecież zdrowy rozum pozwala wyciągnąć wnioski że pasterz krzywdzący swoje owce nie może być ich opiekunem. A tym bardziej uchodzić za drugiego Chrystusa”. Jeśli takich rzeczy nie pojmują hierarchowie i papieże to wszyscy niech sobie zadadzą pytanie komu ufają? I dlaczego udają że to możliwe w prawdziwym Kościele, jeśli gołym okiem widać że jest zbudowane na piasku. Nie wiedzą jak bardzo, to co podają im jako prawdę jest fałszywe. Nie widzą że postępowanie wobec zboczeńców to tylko wierzchołek góry lodowej.  Nie chcą widzieć. A dopóki nie zaczną szukać prawdziwej nauki opartej na Chrystusowym TAK, albo NIE, tkwią w tym co pochodzi od złego.

 


Agnieszka Szaroleta

Odpowiedz