Przejdź do treści

O. F. Faber

O potrzebie umartwiania – Rodzaje umartwień i pożytki z nich

Właściwie pojęte umartwienie jest niczym innym, jak miłością Jezusa, jawiącą się w tej surowej postaci już to z chęci naśladowania Go, już też jako wypływ wewnętrznej gorliwości, już wreszcie niejako za popędem instynktu samozachowawczego, dla ubezpieczenia własnej wytrwałości. Bez umartwienia nie masz rzetelnej i trwałej miłości, pewien jego stopień jest konieczny do uniknięcia grzechu i spełnienia przykazań. Z nim pada ostatnia ostoja życia duchownego. Spoczynek, który jest jednym ze składników normalnego stanu w życiu duchownym, kryłby niemałe niebezpieczeństwo, gdyby mu nie towarzyszyło umartwienie, a to dlatego że nasza natura jest tak bardzo skłonna do szukania spoczynku środkami przyrodzonymi, ilekroć zawiodą nadprzyrodzone.Czytaj dalej »O potrzebie umartwiania – Rodzaje umartwień i pożytki z nich

mierny

Zniechęcenie i zarozumiałość – Przeszkody w postępach duchowych

Z poprzedniego rozdziału już widać, że sporządziłem sobie w myśli pewien wykres życia duchownego. Podzieliłem je sobie na trzy wielkie okresy o bardzo różnej rozległości i o charakterze bardzo zróżniczkowanym.
Pierwszy dział to kraina początkujących, okres tak cudny, iż zdać sobie z niego sprawę może tylko ten, kto go raz w życiu przebył i ma możność oglądać go w kontraście z prozą teraźniejszości. Za nim ciągnie się bezbrzeżna pustynia pełna pokus, walk i udręczeń, – widownia naszych prac i cierpień, pobojowisko dobrych i złych duchów, rozdroże najrozmaitszych drożyn i szlaków, – gościńce tam mylne, kręte i śliskie, a z każdego zakrętu wyłania się Jezus ze swym Krzyżem. Przestrzeń to dziesięć i dwanaście razy dłuższa od pierwszej krainy. Po niej wkracza się w kraj pięknych, zalesionych, huczących potokami, skalistych gór, uroczy lecz dziki, pełen strasznych nawałnic, gdzie przecudne widoki idą na przemian z nagłą zawieją, co charakteryzuje wysokie szczyty. Jest to kraina wysokiej modlitwy, mężnego samoukrzyżowania, mistycznych prób i wyżyn nadludzkiego wyrzeczenia się i pogardy siebie. Powietrze tych wyżyn zda się być rzadsze, oddech tamuje duszom pospolitym, swobodnie mogą nim oddychać tylko dusze wybrane.

Czytaj dalej »Zniechęcenie i zarozumiałość – Przeszkody w postępach duchowych

POSTĘP DUSZY: Jak przestać być „letnim katolikiem”?

Teoria bez praktyki to piąte koło u wozu; jednak i praktyka, nie oparta o silne podstawy teoretyczne, zazwyczaj także niewiele przynosi owoców i brak jej trwałości. Sprawdza się to w wielu dziedzinach, osobliwie jednak w życiu duchownym.

Bóg zwykł stosować do nas swe postępowanie: Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Z świętym święty będziesz, a z przewrotnym przewrotny się staniesz. Dlatego stwierdziwszy u siebie pewne oznaki postępu , ostrzeżeni przed jego zwodniczymi pozorami, umiejąc pogłębiać w sobie prawdziwe objawy postępu, musimy teraz dobrze zrozumieć tego ducha, z jakim winniśmy się Bogu powierzyć i wstępować w Jego świętą służbę. Jasne zrozumienie naszych obowiązków będzie nam wielką pomocą w ich wypełnieniu, a spoistość naszych poglądów stanie się rękojmią wytrwania. Zdajmy więc sobie dokładnie sprawę z tego, czego się podejmujemy, co przyobiecujemy, jak winno odtąd wyglądać nasze życie i czego się Bóg po naszym dobrowolnym zobowiązaniu ma prawo od nas spodziewać.Czytaj dalej »POSTĘP DUSZY: Jak przestać być „letnim katolikiem”?

Przeszkody postępu duchowego

Zdawałoby się żeśmy już jasno nakreślili naszą marszrutę i znamy wszystkie wskazówki co do służby Bożej. Odbiliśmy od przystani, lecz jakże to wytłumaczyć, że w miejscu stoimy? Widzimy innych, jak mkną pełnymi żaglami, a nasze płótna zwisają bezczynnie. Może to bliskość brzegu działa tak hamująco, a może co innego, w każdym razie to pewna, że nie chwytamy wiatru. Ta sama skarga zjawia się u wszystkich dusz w tym okresie. Coś im przeszkadza w postępie, sami nie wiedzą co. Naszym zadaniem będzie teraz odsłonić te tajemnicze przeszkody i podać sposób ich zwyciężania.

Czytaj dalej »Przeszkody postępu duchowego

POSTĘP DUSZY: Roztargnienia w modlitwie i środki zaradcze

Przyjmuje się na ogół, że cztery są główne przeszkody modlitwy: roztargnienia, skrupuły, oschłości i opuszczenia. O skrupułach już mówiliśmy; jeśli zaś chodzi o oschłości i opuszczenia, to dostatecznie dla naszych czytelników omówiliśmy ten przedmiot, pisząc o pozbawieniu, zawieszeniu lub opóźnieniu łask duchownych.Czytaj dalej »POSTĘP DUSZY: Roztargnienia w modlitwie i środki zaradcze

O lenistwie duchowym

Jeżeli najcenniejsza ze wszystkich łask jest łaska wytrwania, z której tamte czerpią swą niepożytość, to z pewnością najszkodliwszą ze wszystkich przy­war, żerujących na życiu pobożnym, jest jej przeci­wieństwo lenistwo duchowe.

Wątpię jednak, czy w praktyce z takim się doń odnosimy wstrętem, na jaki zasługuje. Pasożytuje ono na wszystkich trzech stanach duszy, któreśmy opisali, szczególnie zaś na zmęczeniu. Czytaj dalej »O lenistwie duchowym

Nieustanny żal za grzechy źródłem wzrostu duchowego i miłości do Boga

Smutno doprawdy pomyśleć, że tyle osób szcze­rze rwie się do wyższych celów, a tak niewielu je osiąga; że – jak się wyraża Godinez – tylu powo­łanych do doskonałości, a tak mało powołaniu odpo­wiada; że tylu poczyna sobie z zapałem i z roztrop­nością, by umrzeć, zostawiając swą wieżę niedokończoną; że tylu – jak mówi Arbiol – oddaje się modlitwie myślnej, a nigdy nie osiąga doskonałości. Czytaj dalej »Nieustanny żal za grzechy źródłem wzrostu duchowego i miłości do Boga

Trzy stany życia duchowego, Cz. 3 – SPOCZYNEK

 

3. Trzecim składnikiem naszego zwyczajnego stanu jest spoczynek, stanowiący pozorne przeciwieństwo zmęczenia, o którym mówiłem. Jednak nie powinniśmy wyobrażać sobie tego spoczynku w postaci zawieszenia broni lub wolności od zmęczenia.

To by się sprzeciwiało samemu pojęciu życia duchownego.

Spoczynek, o którym mówię, jest prawdziwszy, wznioślejszy, o całe niebo różny od tamtego.

Posiada on pięć znamion.Czytaj dalej »Trzy stany życia duchowego, Cz. 3 – SPOCZYNEK