Przejdź do treści

Krzyż

A gdybyś wiedział, że to za twoje grzechy nieczystości?

Wtenczas tedy Piłat wziął Jezusa i ubi­czował
( Jan 19, 1.)

O moi najmilsi, ja sam nie wiem, od czego zacząć i jak mam opisać tę okropną mękę Pana Jezusa; a pomimo to chciałbym, abyście całem sercem pokochali Go, a kiedy On krew swą za was przelewa, wy przynajmniej gorzkie łzy za wasze grzechy, które go tak ubiczowały, przelewać ze­chcieli. Chodźcie tedy ze mną na to miej­sce kary najniewinniejszego Zbawiciela naszego.

Czytaj dalej »A gdybyś wiedział, że to za twoje grzechy nieczystości?

Rozmyślania o Męce – Pan Jezus w Ogrójcu

Pan Jezus w Ogrójcu

I. Świętym był smutek Pana Jezusa.
II. W jaki sposób i nasze smutki mogą być świętemi.

I.

Po ostatniej Wieczerzy, odprawiwszy hymn dzięk­czynny, wyszedł Pan Jezus z uczniami swym i przez po­tok Cedron do ogrójca Getsemani, położonego u stóp góry Oliwnej. Tam poczęła się Męka Jego. Ogarnęła go taka trwoga śmiertelna, że do Apostołów rzekł te słowa:  Smutna jest dusza moja aż do śmierci (1). Ten ucisk śmiertelny, ten smutek przygniatający, była to jedna z największych ofiar, jakie Zbawiciel złożył z nieskończonej miłości Ojcu Niebieskiemu dla naszego odkupie­nia.Czytaj dalej »Rozmyślania o Męce – Pan Jezus w Ogrójcu

O trzech stopniach cierpliwości w niesieniu krzyża- Św. J.Pelczar

Trzy są stopnie cierpliwości.

PIERWSZY STOPIEŃ

Pierwszy zależy na tem, aby w cierpieniu nie rozpaczać, nie złorzeczyć, nie szemrać przeciw Bogu, nie oburzać się przeciw bliźnim, — słowem, nie dopuścić się jakiegokolwiek grzechu. Ten stopień jest przykazaniem dla wszystkich; a kto inaczej cierpi, ten grzeszy i nie zasługuje na­wet na imię chrześcianina, według słów Zbawiciela: „Kto nie nosi krzyża swego a idzie za mną, nie może być uczniem moim“ (1).

Czytaj dalej »O trzech stopniach cierpliwości w niesieniu krzyża- Św. J.Pelczar

„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. II

I niech mnie naśladuje – cz. I

Cztery zachęty do dobrego cierpienia.

 Niech będzie dla was pomocą w dobrym cierpieniu święty zwyczaj zważania na cztery sprawy:

1. Oko Boga

Po pierwsze, jest to Oko Boga, który jak wielki król ze szczytu wieży patrzy z upodobaniem na swego żołnierza w wirze walki, chwaląc jego odwagę. Na co na ziemi Bóg spogląda? Na królów i cesarzy na tronach? Często patrzy na nich jedynie z pogardą. Więc może na wspaniałe zwycięstwa armii, drogocenne kamienie, słowem – wszystkie te rzeczy, które wielkie są w oczach ludzi? To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych. Dlaczegóż więc On z przyjemnością i upodobaniem, tak się wpatruje? Aniołów, a nawet diabły, o jakie pyta nowiny? – O człowieka to pyta, który dla Boga walczy z losem, ze światem, z piekłem i z samym sobą; o człowieka, który z radością niesie swój krzyż. Czyż nie widziałeś na ziemi wielkiego cudu, któremu całe Niebo przygląda się z podziwem? Mówi Bóg do szatana; Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? , który dla Mnie cierpi?Czytaj dalej »„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. II

„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. I

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. I

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. II

 Nie wystarczy jednak cierpieć: również – szatan i świat mają swoich męczenników; trzeba cierpieć i nieść swój krzyż śladami Jezusa Chrystusa: sequatur me, niech idzie za Mną. To znaczy tak, jak On niósł krzyż. W tym zaś celu musicie zachować następujące zasady:

Nie stwarzać sobie krzyża umyślnie i z własnej winy.

Nie stwarzajcie sobie krzyży umyślnie i z własnej winy; nie można czynić zła, by powstało z niego dobro137; bez szczególnego natchnienia nie należy niczego wykonać źle, aby tylko ściągać na siebie ludzką wzgardę. Raczej trzeba naśladować Jezusa Chrystusa, o którym jest powiedziane, że dobrze wszystko uczynił, nie z miłości własnej czy próżności, ale – by podobać się Bogu i pozyskać bliźniego. Jeśli natomiast przyłożycie się do swych obowiązków najlepiej, jak potraficie, to nie unikniecie tych przeciwności, prześladowań i pogardy, które wam ześle Opatrzność Boża, wbrew waszej woli i bez waszego wyboru.

Czytaj dalej »„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. I

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. II

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. I

 

Wiecie, że jesteście żywymi świątyniami Ducha Świętego i powinniście – jak żywe kamienie – być umieszczeni przez Boga miłości w budowli Niebieskiego Jeruzalem. Spodziewajcie się więc, że będziecie ociosywani, rozcinani i wygładzani młotem krzyża; inaczej pozostalibyście jak nieobrobione kamienie, do niczego niezdatne, którymi się gardzi i precz od siebie odrzuca. Strzeżcie się, by nie stawiać oporu młotowi, jaki w was uderza, uważajcie na nożyce, jakie was przycinają, i na rękę, jaka wami obraca! Być może, ten zręczny i kochający Architekt chce z was uczynić jeden z pierwszych kamieni swej wiecznej budowli i jeden z najpiękniejszych obrazów swego niebieskiego Królestwa. Pozwólcie więc mu na to, by działał – On kocha was; wie, co robi; ma doświadczenie; wszystkie jego uderzenia są zręczne i pełne miłości; żaden z Jego ciosów nie okaże się fałszywy, chyba, że wy swoją niecierpliwością uczynicie go bezużytecznym.Czytaj dalej »„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. II

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. I

 Tollat crucem suam, niech weźmie krzyż swój – swój! 

Niech ów człowiek, czy to mężczyzna, czy wyjątkowa kobieta, de ultimis finibus pretium ejus, której nie dorówna wartością ziemia cała od końca do końca – z radością ujmie, żarliwie uściska i odważnie niesie na ramionach swój własny, a nie cudzy, krzyż: ten swój krzyż, który w mej mądrości uczyniłem według liczby, wagi i miary; ten krzyż, któremu własnoręcznie, ściśle i dokładnie, nadałem cztery wymiary, czyli: szerokość, długość, wysokość i głębokość; ten krzyż, który wyciosałem dlań z cząstki Krzyża, jaki Ja niosłem na Kalwarię, poprzez nieskończoną dobroć, jaką mam do niego; swój krzyż, na grubość którego składa się tracenie dóbr, cierpienia, pogarda, boleści, choroby i utrapienia duchowe, jakie z mojej Opatrzności zdarzać mu się będą każdego dnia, aż do śmierci; ten jego krzyż, na długość którego składać się będą owe miesiące czy dnie, gdy będzie on przygnieciony oszczerstwem, przykuty do łoża, skazany na żebractwo, i wydany na pastwę pokus, oschłości, opuszczenia i innych udręk duchowych; ten krzyż, na szerokość którego składają się wszystkie najcięższe momenty i chwile pojenia goryczą, przez przyjaciół, domowników, krewnych; a i na koniec ten krzyż, na głębokość którego składają się najbardziej ukryte udręki, jakie Ja ześlę na niego, tak by nie mógł on znaleźć pociechy u stworzeń, co na me polecenie odwrócą się od niego, a ze Mną zjednoczą się, by mu zadawać cierpienia.

Czytaj dalej »„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. I

O obowiązku prawdziwej miłości do Chrystusa

1. Jezus Chrystus jako Bóg godzien jest z samego siebie wszelkiej naszej miłości, ale przez miłość, którą nam okazał, chciał nas niejako zmusić, abyśmy go dla wyświadczonych nam dobrodziejstw miłowali przynajmniej przez wdzięczność. Umiłował nas bardzo, abyśmy go także bardzo miłowali. Święty Bernard mówi: „Dla czego nas Bóg kocha, jeżeli nie z tej przyczyny aby był kochany? A pierwej wyrzekł Mojżesz: „A teraz Izraelu, czegóż Pan Bóg twój żąda od ciebie, jedno abyś go miłował.“ (Deut. to. 12.) — Stąd pierwsze przykazanie, które nam dał, było: „Będziesz miłował Pana Boga twego ze wszystkiego serca twego.“ (Deut. 6. 5-)

Czytaj dalej »O obowiązku prawdziwej miłości do Chrystusa

Chodźcie i słuchajcie co powie konający! – Pan Jezus na Krzyżu

Skoro tylko oprawcy przybili Pana Jezusa do krzyża, natychmiast przystąpiło ich kilku i wzięli za ramiona krzyża i podnosili powoli do góry; potem kilku wzięło za środkową część krzyża, a znowu kilku za koniec jego i zanieśli jakoby na ma­rach leżącego Jezusa na miejsce, gdzie był wykopany otwór w ziemi na krzyż Pański. To miejsce było na samym szczy­cie góry Golgoty czyli Kalwaryi, to jest trupiej głowy. Nazywało się to miejsce „trupiej głowy dlatego, że ono było zarazem miejscem tracenia złoczyńców ,których tamże grzebano, a zatem w tej gó­rze wiele trupich głów się znajdowało.
Może też być, że na tem miejscu znajdowała się czaszka Adama, który tam miał być pogrzebany, jak twierdzą Ojcowie św. W każdym razie Jezus przyjąwszy na się grzechy ludzkie, ze złoczyńcami był ukrzyżowany, i dla złoczyńców umarł na krzyżu.

Czytaj dalej »Chodźcie i słuchajcie co powie konający! – Pan Jezus na Krzyżu