Przejdź do treści

cierpienie

O potrzebie umartwiania – Rodzaje umartwień i pożytki z nich

Właściwie pojęte umartwienie jest niczym innym, jak miłością Jezusa, jawiącą się w tej surowej postaci już to z chęci naśladowania Go, już też jako wypływ wewnętrznej gorliwości, już wreszcie niejako za popędem instynktu samozachowawczego, dla ubezpieczenia własnej wytrwałości. Bez umartwienia nie masz rzetelnej i trwałej miłości, pewien jego stopień jest konieczny do uniknięcia grzechu i spełnienia przykazań. Z nim pada ostatnia ostoja życia duchownego. Spoczynek, który jest jednym ze składników normalnego stanu w życiu duchownym, kryłby niemałe niebezpieczeństwo, gdyby mu nie towarzyszyło umartwienie, a to dlatego że nasza natura jest tak bardzo skłonna do szukania spoczynku środkami przyrodzonymi, ilekroć zawiodą nadprzyrodzone.Czytaj dalej »O potrzebie umartwiania – Rodzaje umartwień i pożytki z nich

Lęk przed krzyżem jest naszym największym krzyżem – Św. J.M Vianney

Cierpimy, czy nam się to podoba, czy nie. Jedni cierpią jak dobry łotr, inni jak zły. Obaj ponieśli tę samą karę. Jeden z nich umiał jednak uczynić ze swego cierpienia zasługę, przyjął je w duchu pokuty, zwrócił się do Jezusa i usłyszał z Jego ust słowa pocieszenia: Dziś ze Mną będziesz w raju (Łk 23,43). Drugi, przeciwnie – wył, złorzeczył i bluźnił, po czym skonał w najstraszliwszej rozpaczy.

Są dwa rodzaje cierpienia: z miłością i bez miłości.

Czytaj dalej »Lęk przed krzyżem jest naszym największym krzyżem – Św. J.M Vianney

O oschłości i opuszczeniu duchowym – Św. J.S. Pelczar

Jeżeli Bóg usuwa duszy swoje pociechy, dusza wpada w oschłość, która jest najniższym stopniem cierpień duchownych.

Jakże się to dzieje?

Oto Bóg usuwa światło wewnętrzne, — i zaraz dusza brnie w grubych ciemnościach, które tylko gwiazdka wiary oświe­ca, nie poznaje dróg Bożych, nie wie, dokąd idzie i jak idzie, czy miłą jest Bogu lub nie, czy postępuje lub się cofa.

Bóg usu­wa siłę i polot, — i zaraz dusza czuje niemoc wielką, a nawet wpada w bezwładność, iż mała słomka zdaje się jej tramem; Bóg usuwa ogień i słodycz, — i zaraz dusza ścina się mrozem, to jest, powstaje w niej oziębłość względem Boga, wstręt do bliźnich , zniechęcenie do siebie.Czytaj dalej »O oschłości i opuszczeniu duchowym – Św. J.S. Pelczar

O korzyściach z rozmyślania o cierpieniach Chrystusa i z naśladownictwa cnót Jego

Obfite owoce, albo raczej nader wielkie pożytki odnieść możesz synu, z rozmyślań o Ukrzyżowanym.

Naprzód, obrzydzisz sobie nie tylko wszystkie przeszłe grzechy, ale nadto pobudzisz się do mocnego postanowienia, zwalczyć wszystkie przewrotne w sobie skłonności, które przygwoździły Pana i Zbawcę twego do krzyża, a których jeszcze dostatecznie w sobie nie potłumiłeś.

Po wtóre: Otrzymasz od Jezusa ukrzyżowanego przebaczenie win swoich i zbawienną nienawiść samego siebie, iżbyś więcej nie obrażał Pana, ale raczej kochał Go i służył Mu z całego serca z wdzięcznością, jako Temu, który z miłości ku tobie tyle mąk ponosił.Czytaj dalej »O korzyściach z rozmyślania o cierpieniach Chrystusa i z naśladownictwa cnót Jego

O tym jak NMP przewiduje bliską już mękę i śmierć Syna

Przenajświętsza Panna przewiduje bliską już mękę i śmierć Syna.

Chociaż coraz liczniejsze cuda, jakie Pan Jezus czynił nie tylko w Kafarnaum, gdzie najczęściej przebywali na które Matka Boża patrzała, lecz i po całej ziemi Żydowskiej, gdzie tylko stanęła Boska stopa Jego, napełniały Ją niewymowną pociechą, gdyż widziała przez to szerzącą się chwałę Bożą, — to jednak coraz to częściej nasuwała się Jej myśl o Męce, która najdroższego Syna Jej czekała; coraz częściej i coraz to żywszy obraz śmierci, jaką miał ponieść za zbawienie ludzi, przedstawiając się Jej wyobraźni, morzem boleści zalewał Jej macierzyńskie serce.

Miecz boleści przepowiedziany Jej przez Symeona, a od owej chwili bezustannie tkwiący w Jej Przebłogosławionej duszy, teraz, im bardziej zbliżała się męka i śmierć Jej Syna na którą patrzeć miała, coraz to dotkliwiej czuć się Jej dawał; coraz to głębiej w macierzyńskie Jej serce się wtłaczał, jakby miotał się w nim okrutnie, coraz to sroższe zadając cierpienia.Czytaj dalej »O tym jak NMP przewiduje bliską już mękę i śmierć Syna

Rozmyślania o Męce – Pan Jezus w Ogrójcu

Pan Jezus w Ogrójcu

I. Świętym był smutek Pana Jezusa.
II. W jaki sposób i nasze smutki mogą być świętemi.

I.

Po ostatniej Wieczerzy, odprawiwszy hymn dzięk­czynny, wyszedł Pan Jezus z uczniami swym i przez po­tok Cedron do ogrójca Getsemani, położonego u stóp góry Oliwnej. Tam poczęła się Męka Jego. Ogarnęła go taka trwoga śmiertelna, że do Apostołów rzekł te słowa:  Smutna jest dusza moja aż do śmierci (1). Ten ucisk śmiertelny, ten smutek przygniatający, była to jedna z największych ofiar, jakie Zbawiciel złożył z nieskończonej miłości Ojcu Niebieskiemu dla naszego odkupie­nia.Czytaj dalej »Rozmyślania o Męce – Pan Jezus w Ogrójcu

O trzech stopniach cierpliwości w niesieniu krzyża- Św. J.Pelczar

Trzy są stopnie cierpliwości.

PIERWSZY STOPIEŃ

Pierwszy zależy na tem, aby w cierpieniu nie rozpaczać, nie złorzeczyć, nie szemrać przeciw Bogu, nie oburzać się przeciw bliźnim, — słowem, nie dopuścić się jakiegokolwiek grzechu. Ten stopień jest przykazaniem dla wszystkich; a kto inaczej cierpi, ten grzeszy i nie zasługuje na­wet na imię chrześcianina, według słów Zbawiciela: „Kto nie nosi krzyża swego a idzie za mną, nie może być uczniem moim“ (1).

Czytaj dalej »O trzech stopniach cierpliwości w niesieniu krzyża- Św. J.Pelczar

„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. II

I niech mnie naśladuje – cz. I

Cztery zachęty do dobrego cierpienia.

 Niech będzie dla was pomocą w dobrym cierpieniu święty zwyczaj zważania na cztery sprawy:

1. Oko Boga

Po pierwsze, jest to Oko Boga, który jak wielki król ze szczytu wieży patrzy z upodobaniem na swego żołnierza w wirze walki, chwaląc jego odwagę. Na co na ziemi Bóg spogląda? Na królów i cesarzy na tronach? Często patrzy na nich jedynie z pogardą. Więc może na wspaniałe zwycięstwa armii, drogocenne kamienie, słowem – wszystkie te rzeczy, które wielkie są w oczach ludzi? To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych. Dlaczegóż więc On z przyjemnością i upodobaniem, tak się wpatruje? Aniołów, a nawet diabły, o jakie pyta nowiny? – O człowieka to pyta, który dla Boga walczy z losem, ze światem, z piekłem i z samym sobą; o człowieka, który z radością niesie swój krzyż. Czyż nie widziałeś na ziemi wielkiego cudu, któremu całe Niebo przygląda się z podziwem? Mówi Bóg do szatana; Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? , który dla Mnie cierpi?Czytaj dalej »„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. II

„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. I

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. I

„NIECH WEŹMIE KRZYŻ SWÓJ…”- cz. II

 Nie wystarczy jednak cierpieć: również – szatan i świat mają swoich męczenników; trzeba cierpieć i nieść swój krzyż śladami Jezusa Chrystusa: sequatur me, niech idzie za Mną. To znaczy tak, jak On niósł krzyż. W tym zaś celu musicie zachować następujące zasady:

Nie stwarzać sobie krzyża umyślnie i z własnej winy.

Nie stwarzajcie sobie krzyży umyślnie i z własnej winy; nie można czynić zła, by powstało z niego dobro137; bez szczególnego natchnienia nie należy niczego wykonać źle, aby tylko ściągać na siebie ludzką wzgardę. Raczej trzeba naśladować Jezusa Chrystusa, o którym jest powiedziane, że dobrze wszystko uczynił, nie z miłości własnej czy próżności, ale – by podobać się Bogu i pozyskać bliźniego. Jeśli natomiast przyłożycie się do swych obowiązków najlepiej, jak potraficie, to nie unikniecie tych przeciwności, prześladowań i pogardy, które wam ześle Opatrzność Boża, wbrew waszej woli i bez waszego wyboru.

Czytaj dalej »„I NIECH MNIE NAŚLADUJE.” – cz. I