Przejdź do treści

Nauka Katolicka

Teksty czerpane z katolickich książek, katechizmów (biblioteka 58) i nauk Świętych katolickich

O codzienną godną Komunię Świętą

Godne ze wszech miar podziwu było męstwo i nieustraszona odwaga wyznawców Chrystusowych w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Z weselem i pieśnią na ustach szli na męczeństwo, wśród tortur i najokropniejszych katuszy z miłością w sercu przebaczali swym prześladowcom, dla imienia Chrystusowego porzucali bogactwa i wyrzekali się najwyższych dostojeństw w państwie. Mimo krwawego prześladowania, przez kilka wieków chrześcijaństwo szerzyło się z coraz to większą szybkością na ziemi, zraszanej obfitą krwią tych pierwszych bohaterów Wiary.
Skąd im ta moc i nieustraszone męstwo?

Z częstej, codziennej Komunii św.

Bo chrześcijanie tych czasów jak najściślej łączyli się i jednoczyli z Chrystusem Panem, utajonym w Najświętszym Sakramencie. Wówczas nie było Mszy Św., podczas której wszyscy wierni nie przystępowaliby do Stołu Pańskiego. Trwali w nauce apostolskiej i w uczestnictwie łamania chleba (Dz. Ap. 2, 42).
Czytaj dalej »O codzienną godną Komunię Świętą

Boski Więzień

Mieszka wśród nas największy dobroczyńca, najlepszy przyjaciel, który życie swoje wśród najokrutniejszych mąk oddał za ludzi. Nie chciał nas bez opieki zostawić na tym padole łez i nieszczęść, pozostał na ziemi aż do skończenia świata, pod postaciami chleba i wina.

Przebywa wśród nas dniami i nocami w każdym najuboższym nawet kościółku. Rzecz nie do uwierzenia, żyje jak samotny pustelnik, jak opuszczony więzień, zwłaszcza po wiejskich kościółkach, pozbawiony ludzkiego towarzystwa, jakby na odludziu, Zbawca i Odkupiciel nasz!

Czytaj dalej »Boski Więzień

O duszy nieprzygotowanej do Komunii Św.

Kto przystąpiłby do tego Sakramentu w stanie grzechu śmiertelnego, nie otrzyma żadnej łaski, chociaż przyjął rzeczywiście całego Boga i całego człowieka, jak ci rzekłem.
Wiesz, do czego podobna jest dusza, która przyjmuje Sakrament w sposób niegodny? Do świecy, która wpadła do wody i tylko skwierczy, gdy się ją zbliży do ognia; gdy się ją chce zapalić, płomień gaśnie i pozostaje tylko swąd. Ta dusza także nosi w sobie święcę, którą otrzymała na chrzcie świętym, ale rzuciła ją do wody grzechu, który popełniła w sobie. Ta woda zmoczyła knot, to światło łaski, które dane jej było na chrzcie świętym, i dopóki świeca nie wyschnie w ogniu prawdziwej skruchy złączonej z wyznaniem grzechu, dusza przyjmuje u stołu ołtarza to światło faktycznie, lecz nie duchowo.
Czytaj dalej »O duszy nieprzygotowanej do Komunii Św.

Najświętszy Sakrament – cud największy

Uczynił pamiątkę dziwów swoich miłosierny a litościwy Pan: dał pokarm tym, którzy go się boją”(Psalm 110, 4).
Tak nucił niegdyś natchnionymi usty Psalmista, ilekroć wspomniał na one wielkie cuda, które uczynił Pan ludowi swemu na puszczy, a osobliwie wspominając on chleb z nieba, onę mannę cudowną. Pamiątkę cudów swoich uczynił Pan w miłosierdziu, we wszechmocy i mądrości swojej i nam – w Najświętszym Sakramencie, w tej prawdziwej mannie niebieskiej.
Każde dzieło Boże jest cudowne i pełne tajemnic niepojętych; wszelako Najświętszy Sakrament jest największym cudem, jaki Pan uczynił na ziemi.
Trzy osobliwie cuda ukryte są w tym świętym chlebie, w tej hostyi, i tym trzem cudom przypatrzmy się dziś nieco bliżej.
Czytaj dalej »Najświętszy Sakrament – cud największy

Majestat pod osłoną chleba

Kościół święty ustanowił uroczystość Bożego Ciała, w której składa się dzięki Panu Jezusowi nie tylko za to, że zostawił nam swe Ciało, byśmy je spożywali, ale również za Jego stałą obecność, w dzień i w nocy, pod sakramentalnymi postaciami w naszych kościołach.

Pan nasz pozostaje na ziemi pod postacią chleba, aby mieszkać i obcować z nami, aby dzieląc nasze wygnanie, przypominać nam swoją miłość.

Czytaj dalej »Majestat pod osłoną chleba

„Ty przynajmniej kochaj mnie!”

Wielka, niepojęta miłość Boża powołała świat do bytu. Z miłości i dla miłości stworzeni jesteśmy z niczego. Bóg więcej nie pragnie, jak być kochanym, i uczynić nas szczęśliwymi.
Człowiek wzgardził tą Bożą miłością; upadł i byłby na wieki utracił szczęście i życie, gdyby nie nowy objaw miłości: odkupienie nas przez Jezusa Chrystusa.

Miłość Boskiego Serca

Przed wiekami zrodzony z Ojca, czekał Jezus z upragnieniem chwili, kiedy będzie mógł dać dowód najpiękniejszej swej ku ludziom miłości i przez Swą ofiarę oddać Bogu chwałę, a nam przywrócić utracone synostwo Boże. Porzucił dla nas niebo, zstąpił na ziemię i tu przeszedł z nami wszystko: od nędzy niemowlęctwa – aż do najhaniebniejszej i najboleśniejszej śmierci.

Czytaj dalej »„Ty przynajmniej kochaj mnie!”

Modlitwa myślna a poznanie siebie i Boga.

Po czym poznaje się wiarę żywą? Po wytrwałości w cnocie, po ustawicznym trwaniu w świętej modlitwie, bez odrywania się od niej z jakiejkolwiek racji.
O, nie wolno nigdy opuścić modlitwy, chyba, że zmusza do tego obowiązek posłuszeństwa lub czyn miłosierdzia. Istotnie zdarza się często, że diabeł wybiera właśnie czas modlitwy, aby niepokoić duszę i napastować ją. Stara się w ten sposób zniechęcić ją do modlitwy, mówiąc często: „Modlitwa twa nic nie jest warta, bo nie powinnaś myśleć o niczym innym, ani zważać na nic innego, prócz tego, co mówisz”. Diabeł poddaje takie myśli, aby doszła do zniechęcenia, zamętu ducha i zaniechania modlitwy. Bo modlitwa jest orężem, którym dusza broni się od wszelkich nieprzyjaciół, jeśli trzyma go ręka miłości i jeśli walczy nim ramię wolnej woli, kierowane światłem najświętszej wiary.
Czytaj dalej »Modlitwa myślna a poznanie siebie i Boga.

„Religia obalająca herezję i nienawiść”

Czemu jestem katolikiem? cz.V – Modernizm – Jatho

Czemu jestem katolikiem? – cz.IV Nauczyciele wiary katoliccy a ewangeliccy

 Modernizm – Jatho

Protestanci nie mają najwyższego nieomylnego nauczyciela w Kościele swoim. Nie zgadzałoby się to z ich zasadą o wolności wierzenia w to, co każdy z Pisma św. sobie wyczyta. Wprawdzie ogólnie biorąc, uważają księcia panującego za głowę Kościoła swojego; atoli jemu nie przysługują żadne prawa; nie ma mianowicie żadnej władzy duchownej, ani prawa rozstrzygania sporów religijnych, lub ogłaszania dogmatu obowiązującego cały kościół, lub wreszcie ustanowienia przepisów odnoszących się do chrześcijańskich obyczajów.

Skutkiem braku nieomylnego urzędu nauczycielskiego w kościele ewangelickim, każdy wierzy, jak mu się podoba i nie ma we wierze żadnej jednolitości. Sami duchowni protestanccy, którzy mają nauczać owieczki swoje i głosić im dogmaty wiary i zasady moralności, czyli obyczajnego życia, błędną głoszą naukę.

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? cz.V – Modernizm – Jatho

Ufność w Bogu

1. Ufność jest to zdanie się na Boga, jest to wewnętrzne przekonanie, że Bóg nas nie opuści. Ufność jest to uznanie złożone Boskiej wszechmocy, mądrości, dobroci i wierności.
Trudności, jakie się zwykle łączą z ufnością, są po części wewnętrzne, po części zewnętrzne, a po części płyną z niezrozumienia Bożego sposobu postępowania.

Trzy cuda ewangeliczne pouczają nas, jak w tych wszystkich trudnościach mamy się spodziewać opieki i pomocy Bożej. Cudowny połów ryb musiał chyba Piotra przekonać, że dla tego, kogo Chrystus woła, zbyteczne są wszelkie niespokojne troski o rodzinę, o utrzymanie, o przyszłość w nowym zawodzie apostolskim. Otrzymał w tym cudzie rękojmię, że na słowo Pańskie wszystko pójdzie szczęśliwie.
Cudowne uciszenie burzy  miało wzmocnić Apostołów przeciw wszelkim
zewnętrznym trudnościom i prześladowaniom. Chrystus wyrzuca Apostołom brak wiary w Jego Bóstwo, które nigdy nie śpi i nikogo nie opuszcza. „Któż to jest, kto wiatrom i bałwanom morskim rozkazuje?”.

Czytaj dalej »Ufność w Bogu