Przejdź do treści

Nauka Katolicka

Ratuj swoją duszę!

1. Życie serca ludzkiego jest nieustającym kołowrotkiem trosk i pragnień.”Zajmuj się sobą samym” – w tym napomnieniu jeden z mędrców starożytnych zawarł wszystkie nauki mądrości.

Są ludzie, którzy całkowicie poświęcają się sprawom zewnętrznym, którzy o wszystko się troszczą, tylko nie o siebie. Myśleć tylko o sobie jest źle, lecz myśleć także o sobie – dobrze. Nie ma takiej rzeczy stworzonej, o którą by się rozumny człowiek tyle powinien troszczyć, ile o duszę swoją, ile o swoje wewnętrzne życie. 
Dusza moja jest droższa, niż cały świat. Co mi pomoże świat cały, jeżeli na duszy szkodę poniosę? Po doczesności następuje wieczność; dusza moja jest nieśmiertelna. Życie doczesne jest krótkie, dane mi ono zostało głównie dlatego, abym pozyskał życie wieczne.

Troszczymy się dużo o zdrowie ciała, o ileż więcej winniśmy się troszczyć o zdrowie duszy! Jedną tylko mam duszę; Bóg przybrał ją za dziecko, przez tę łaskę przybrania tyle jest warta, co drogocenna krew Chrystusa.

Gdy raz stracimy duszę, stracimy ją na zawsze.

Czytaj dalej »Ratuj swoją duszę!

Czemu jestem katolikiem? cz.II – Zbór a kościół

Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

II. Zbór a kościół

Zwolennicy każdego wyznania mają osobne domy, gdzie się zgromadzają celem czczenia Boga na swój sposób. My, katolicy mamy kościoły, protestanci zbory, żydzi synagogi, czyli bóżnice, mahometanie meczety, masoni loże, poganie świątynie.

Porównując kościół katolicki ze zborem protestanckim widzimy znowu ogromną różnicę w sposobie czczenia Boga i dążenia do celu ostatecznego człowieka.

W kościele katolickim środowiskiem [punktem środkowym] jest Wielki ołtarz, na którym się odprawia Przenajświętsza Ofiara. Na nim zbudowany tron dla Pana Jezusa, utajonego w Najświętszym Sakramencie pod postaciami chleba, tzw. tabernakulum. Przed nim dzień i noc goreje wieczna lampka. Świadczy ona wymownie, że w naszym kościele jest życie, że Pan Jezus w nim jest rzeczywiście i prawdziwie obecny. Katolik wstępując do kościoła swojego, klęka nabożnie na kolana, wyznając wiarę swoją, że w tabernakulum mieszka Bóg ukryty i oddając Mu cześć należną.

Protestant wchodzi do zboru swojego jak do zwyczajnego domu. Nie klęka, bo nie wierzy, ażeby Pan Jezus był osobiście obecny w zborze; jest w nim tylko obecny mocą swojej wszędyobecności jako Bóg, tak samo jak w każdym innym domu. Dlatego też domu modlitwy protestantów nie nazywamy kościołem, ale zborem, tj. miejscem, gdzie się gmina ewangelicka w dni świąteczne zbiera na nabożeństwo i na modlitwy.

Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? cz.II – Zbór a kościół

Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

Pewien misjonarz z Ameryki opowiadał mi następujące zabawne zdarzenie z życia nawróconych Indian, którzy mimo zaznajomienia się z europejską kulturą, pozostają naiwnymi jak dzieci.
Dwóch Indian nawróconych, jeden katolik, drugi metodysta, spotkało się i poczęli się sprzeczać o to, która religia jest prawdziwą, katolicka czy protestancka. Nareszcie uradzili, że ta religia musi być prawdziwą, która ma najdłuższy pacierz. Postanowili na miejscu zrobić próbę. Katolik ukląkł, wyciągnął różaniec i począł się modlić. Protestant odmówił Ojcze nasz i Skład Apostolski i – skończył, nie wiedząc, co dalej odmawiać. Widząc, że towarzysz jego wciąż jeszcze się modli, rzekł wreszcie zniecierpliwiony: Skończ już! widzę, że macie prawdziwą religię, bo macie najdłuższy pacierz…
Czytaj dalej »Czemu jestem katolikiem? – cz.I -Chrystus a Luter

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie V, cz.1)

„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie IV, cz.2)

Całkowite oddanie siebie, ten jest probierz najpewniejszy na doświadczenie naszej modlitwy, czy dosięga kresu zjednoczenia, czy nie. Nie sądźcie, by ta modlitwa zjednoczenia podobna była do snu, jak poprzednie, do snu, mówię, bo w tamtej modlitwie smaków Bożych i w poprzedzającej ją modlitwie odpocznienia dusza jest jakby na wpół uśpiona, nie czując się ani zupełnie senna, ani zupełnie rozbudzona. Tu, przeciwnie, dusza jest całkiem rozbudzona ku Bogu, a całkiem uśpiona, i to głęboko uśpiona, dla rzeczy tego świata i dla samej siebie (bo w rzeczy samej, w tej chwili, póki trwa zjednoczenie, pozostaje jakby bez zmysłów i choćby chciała, nie może myśleć o niczym). Nie potrzebuje tu więc sztucznymi sposobami zawieszać myśli.

Czytaj dalej »„Twierdza wewnętrzna” – św. Teresa od Jezusa (mieszkanie V, cz.1)

Serce Jezusa ukryte w Tabernakulum

To samo gorejące Serce Jezusa, jakie widzimy w świetle Ewangelii bije teraz w cichym Tabernakulum, te same cuda działa Jezus dla Swoich najmniejszych i najwierniejszych. A wokoło cisza niezamącona, chyba tylko przerywana cichym lotem skrzydeł anielskich, którzy otaczają wiecznie ołtarz, lub przesłodką symfonią modlitwy duszy pokornej.

Świat śpi, nie czując gorących tchnień Najświętszego Serca Jezusa.
Obojętność serc ludzkich ziębi Jezusa, jak ongiś w stajence betlejemskiej zimno nocy grudniowej.

Czytaj dalej »Serce Jezusa ukryte w Tabernakulum

O natchnieniach Ducha Świętego

Natchnienia Ducha Św. są to owe tajemne i ciągle prądy, przenikające duszę, przez które jej Duch Św. w skazuje, czego od niej pragnie. Każda dusza jest jakby osobną myślą Bożą, albowiem każdej wytknął [wyznaczył] Bóg pewien stopień doskonałości i odpowiedni stopień chwały,  oraz drogę do wytkniętego celu wiodącą; „drogi zaś te, prowadzące do Boga , tak są różne, jak twarze ludzkie” (1).
Zadaniem duszy jest poznać najprzód tę drogę, powtóre iść nią wiernie, a tem samem ziścić w sobie myśl Bożą; to zaś zadanie ułatwia Bóg duszy przez natchnienia swoje, któreduszę w ruch wprawiają; ztąd słusznie nazwano je „nerwami duchownymi„(2).
Drogi tych natchnień są już to wewnętrzne i ukryte , już to zewnętrzne, a do tych należą: słowo Boże, głos spowiednika, czytanie duchowne, Anioł Stróż, Ofiara Mszy św. i Najśw. Sakrament. Nie ustają one nigdy, tak iż je można nazwać chlebem codziennym; jednakże Święci częściej i silniej ich doświadczają, aniżeli niedoskonali lub grzesznicy.
Cofnij się tylko do  wnętrza duszy, a przekonasz się o tem.
Jakże często doznajesz silnych wzruszeń i jakby gwałtownego pociągu, aby oddać się Bogu; — to Bóg działa w tobie. Czasem czujesz czczość i próżnię w sercu, wielki niesmak z tego, co cię otacza, wstręt do pociech ziemskich, a niewypowiedzianą tęsknotę za Bogiem , iż łzy płyną mimowolnie, a dusza rwie się do Boga; i wtenczas Bóg działa.
Czytaj dalej »O natchnieniach Ducha Świętego

Szatan nigdy się nie męczy – O pokusach

To, że Jezus Chrystus wybiera sobie na miejsce modlitwy pustynię, nie powinno nas dziwić(…) Co nas natomiast zdumiewa to; to, że był kuszony przez złego ducha, że ten duch ciemności dwukrotnie uniósł Go nawet nad ziemię. Gdyby nie to, że opowiedział o tym natchniony Ewangelista, nie chciałoby się nam wierzyć w prawdziwość tego wydarzenia.
Kiedy jednak dłużej zastanowimy się nad tym, przestaniemy się dziwić i z radością w sercu podziękujemy dobremu Zbawicielowi za to, że pozwolił kusić Siebie po to, żeby nam wysłużyć zwycięstwo w trudnych walkach i napaściach ze strony piekła. Jacy jesteśmy dzięki temu szczęśliwi! Od tego czasu możemy zwyciężać pokusy, bylebyśmy tylko naprawdę tego chcieli.
Gdybyśmy zapytali tych byłych chrześcijan, którzy dziś jęczą w piekle — a których przeznaczeniem było przecież niebo – gdybyśmy, więc zapytali ich, dlaczego poszli na zatracenie, odpowiedzieliby nam:, „Dlatego, że ulegaliśmy pokusom”.
Dobrze jest w czasie doświadczania pokusy zadać sobie proste pytanie: „Czy w mojej godzinie śmierci byłbym zadowolony, że poszedłem za tym piekielnym podszeptem?”
Czy wiecie, dlaczego szatan z taką zaciekłością stara się doprowadzić człowieka do upadku? Bo chce, żeby stworzenia okazywały wzgardę swojemu Bogu. Jakie to szczęście, że Jezus Chrystus stał się dla nas wzorem i przykładem we wszystkich sytuacjach życiowych!
Czytaj dalej »Szatan nigdy się nie męczy – O pokusach

O darach Ducha Świętego – św. J.S.Pelczar

Sakramenta św., ustanowione od Chrystusa Pana i mające swoją dzielność z zasług Jego śmierci, dają duszy laskę poświęcającą. Przez nie to sprawuje Duch Święty uświęcenie i zjednoczenie nasze z Bogiem, (…)   Sakramenta św. to jakby siedem gałęzi drzewa żywota — Jezusa Chrystusa. Mianowicie w Sakramencie Chrztu odbiera dusza po raz pierwszy laskę poświęcającą, w Sakramencie pokuty utraconą odzyskuje, w innych pomnożenie łaski bierze.
Z łaską poświęcającą [uświęcającą] udzielają się duszy cnoty wlane, czyli usposobienia nadprzyrodzone i stałe , uzdalniające duszę do aktów świętych, tymże cnotom odpowiednich. Są to trzy cnoty teologiczne czyli boskie:
wiara, nadzieja, i miłość;
jako też cztery cnoty moralne, głównemi albo kardynalnemi zwane:
roztropność, sprawiedliwość, męstwo i wstrzemięźliwość.
Czytaj dalej »O darach Ducha Świętego – św. J.S.Pelczar

Ile dusz zginęło w ten sposób! – o letnich katolikach

Ach, drodzy moi słuchacze, iluż to chrześcijan, w oczach świata uchodzących za gorliwych, to przed Bogiem – który zna najskrytsze tajniki serc – dusze oziębłe!
Dobry chrześcijanin nie tylko przyjmuje wszystkie prawdy wiary, ale i rozważa je, starając się ich należycie wyuczyć.  Chętnie słucha słowa Bożego, a im częściej go słucha, tym bardziej się w nim rozsmakowuje i bardziej z niego korzysta, unikając tego, czego Bóg zakazuje, i gorliwie spełniając to, co nakazuje. Nie tylko wie, że Bóg widzi wszystkie jego uczynki i że będzie go z nich sądził w godzinę śmierci, ale także drży na myśl o sprawiedliwych sądach Bożych i gorliwie stara się o postęp w dobrym; używa w tym celu wszelkich możliwych środków i pokut. To, co zrobił do tej pory, uważa za nic; żałuje, że stracił tyle czasu, w którym mógł zgromadzić sobie wiele skarbów na życie wieczne.
A jak bardzo inny jest chrześcijanin oziębły!
Wierzy wprawdzie we wszystko, czego naucza Kościół, ale jego wiara jest tak słaba, że wcale nie oddziałuje na serce. Nie wątpi, że Bóg widzi go w każdej chwili, ale to nie powstrzymuje go od upadków. Wie dobrze, że trwając w stanie oziębłości, nie podoba się Bogu, ale nie robi nic, żeby się z tego duchowego letargu ocknąć.
Czytaj dalej »Ile dusz zginęło w ten sposób! – o letnich katolikach