Przejdź do treści

Mity polskie – Karol Wojtyła

Karol Wojtyła człowiek który doprowadził wiarę Polaków do zgliszcz, a pojęcie prawdy stało się dla nich czymś zależnym od sytuacji, którą w danym momencie rozpatrują.

Polacy którzy tak go wielbią, raczej chyba nie zdają sobie sprawy, że jednocześnie tą swoją bezkrytyczna oceną robią z niego człowieka który kompletnie nie myślał, żeby nie nazwać tego gorzej. Zawsze wybucha wielkie oburzenie kiedy ktoś Wojtyłę odważy się krytykować, ale argumenty przeciwko krytykom pogrążają właśnie Karola Wojtyłę, a nie krytyków.

Najczęściej powtarzanym argumentem jest że „nie wiedział”. Ukrywali to przed nim. Kto ? Jego ludzie? 25 lat? Może Dziwisz ? A nie, zapomniałem że on też nie wiedział.

Więc tak :

Afery finansowe Watykanu – nie wiedział, cały świat o tym pisał, a on nie słyszał.

Wykorzystywanie seksualne – to samo. A czy ktoś w Polsce słyszał o tak zwanej teologii ciała Jana Pawła II? Czyż nie jest ona otwarciem furtki dla zła. Wszechobecna nagość występująca podczas występów dla przywódców posoborowych, tak że cnota i skromność pochodzące od Boga zostały zastąpione rozwiązłością szatana.

Zdjęcie z nagich występów

Wojtyła całuje Koran – On nie to miał na myśli, nie wiedział co to oznacza.

Asyż i budda na tabernakulum – nie zauważył tego, a zdjęcia kłamią.

I tak dalej …

Spójrzcie jak to wygląda. Wysportowany człowiek nic nie wiedział nic. Nic nie rozumiał, wszystko ukryli przed nim. To raczej złe świadectwo dają Polacy o jego inteligencji. Tak, jego obrońcy robią z niego głupiego, a on był inteligentnym, modernistycznym przywódcą-  namaszczonym przez innego odstępcę Pawła VI do przygotowania świata wraz z masonami do jednej religii i jednego rządu. Ciekawą sytuacją jest krytycy uważają Wojtyłę za inteligentnego człowieka, wiedzącego dokładnie co robi, a jego obrońcy, to znaczy większość, robi z niego naiwnego idiotę, którym na pewno nie był.

Jan Paweł II był papieżem fatimskim?

Takie stwierdzenie jest bardzo popularne wśród jego wielbicieli . Problem jak z wieloma opiniami o nim, jest taki, że nie ma w nim odrobiny poparcia w faktach. Jak to możliwe, że ktoś kto 25 lat miał dostęp do III tajemnicy fatimskiej jej nie opublikował w całości, a mimo wszystko jest tak nazywany ?

Jak to możliwe że będąc tyle lat papieżem spotkał się z siostrą Łucją tylko raz na pół godziny?

Jakiś wyjątkowy brak zainteresowania Fatimą – a może wiedza że prawdziwa siostra Łucja już dawno nie żyje, usunięta, podobnie jak Pius XII przed rokiem 1960, kiedy tajemnica fatimska byłaby przez niego opublikowana.

Zabić Fatimę ! – Co stało się z siostrą Łucją ?

W każdym razie nie ma żadnych podstaw, do sadzenia że Wojtyła był jakoś szczególnie zainteresowany Objawieniami w Fatimie, a raczej odwrotnie, ponieważ wypromował fałszywe miłosierdzie, czyli zjawy Faustyny zakazane przez Kościół Katolicki, między innymi dlatego, że były one kontynuacją bluźnierstw Kozłowskiej – jedynej kobiety imiennie wyklętej przez Kościół. Taka ciekawostką jest ze w książce o mistykach katolickich można znaleźć i Faustynę i Kozłowską a niektórzy „kapłani” wprost stwierdzają że to to samo przesłanie – choć nieudana próba.  Wyklęta i zakazana w jednym –  pasują do dzisiejszego przeklętego kościoła modernistycznego, tak ofiarnie budowanego przez Wojtyłę.

Koronnym argumentem obrońców JPII jest to że NMP uratowała go podczas zamachu na jego życie. Niestety ta teoria wydaje się śmieszna, patrząc na to, jak on obrażał na każdym kroku Jej syna Jezusa Chrystusa. Nawet tylko przez noszenie tego bluźnierczego krzyża, który sam w sobie jest obrazą Boga.

Każdy, kto przyjrzy się bliżej temu makabrycznemu krucyfiksowi, z Chrystusem, którego ręce wyglądają jak szpony, jego ordynarnie rozłożonymi nogami i ukrytą, spuszczoną głową, dostrzeże w nim coś diabelskiego. Nic dziwnego, że Kościół uroczyście potępił artystę, który go zainspirował. Teraz jesteśmy świadkami tego smutnego znaku czasu: Ten sam krzyż został przyjęty jako symbol soborowych papieży w jawnej pogardzie dla poprzedniego potępienia przez Benedykta XV. (źródło)

obraz

Jeżeli jednak o zamachu mówimy, to bardziej tu pasuje opis z Apokalipsy o bestii śmiertelnie ranionej i uratowanej –  chociaż, jak wiadomo, rana nie była śmiertelną.

 

Słynne pokolenie Jana Pawła II.

Tak chętnie, jeszcze do nie dawna, wypowiadane określenie przez wszystkie media  -od lewackich po prawicowe. Nikogo jednak nie dziwiła ta jedność w narodzie, który jest wiecznie skłócony. W sumie o Wojtyle wszyscy mówili dobrze i nikt nie pomyślał jak to się dzieje że antykatolickie, typowo post stalinowskie media np. związane z Michnikiem mogą chwalić kogoś, kto według prawicy był ikoną antykomunizmu i katolicyzmu.

Chociaż z drugiej strony patrząc, tylko w Polsce prawica uwielbia socjalistę Piłsudskiego i stawia mu pomniki nie wiadomo za co, chyba za jego dyktatorskie rządy, krwawy przewrót majowy, politykę jego obozu sanacyjnego – której konsekwencją była nasze położenie w 1939 r , obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej itp.

Wracając do tego „słynnego” pokolenia można zauważyć, że jest to pokolenie, które w większości nie popiera całkowitego zakazu aborcji , które obróciło się, wraz ze swoim ulubieńcem, plecami do Boga – a następnie opuściło kościół modernistyczny idąc w stronę apostazji, a nie prawdziwej wiary opartej na Ewangelii i Tradycji .

Duchowieństwo wychowane w tym pokoleniu i nauczające w szkołach doprowadziło do prawdziwego exodusu młodzieży i, co jest najbardziej przerażające, nie nauczyli młodych ludzi nic – nawet podstaw wiary katolickiej. Zapomniano o tym, że wiara, a tym samym Bóg, jest niezmienny i każda próba dostosowania zasad wiary katolickiej do świata musi skończyć się niepowodzeniem, ponieważ świat nienawidzi Boga. A jeśli Pana nienawidzi, to jak może kochać jego sługi?

Śmieszne mogłyby się wydawać zabiegi wychowanych „w duchu” Wojtyły kapłanów, zmierzające do przypodobania się ludziom i podążaniu za trendami świata, gdyby nie opłakane skutki w duszach tak wielu wiernych.

Pokolenie JP II widząc wszechobecne żarty i drwiny z Boga – z Naszego Pana Jezusa Chrystusa – nie tylko z duchowieństwa i jego niemoralnego postępowania ( np. kabarety) –  śmieje się, pozwala na to, bo to takie nowoczesne. Nie zastanawia ich fakt, że nikt nie pozwala sobie na żarty z innych religii i na takie by się oburzali.

Znakiem rozpoznawczym pontyfikatu JPII jest rozmycie dogmatu o tym, że tylko w Kościele katolickim można uzyskać zbawienie . Tak to prawda, tylko że on nie przewodził Kościołowi katolickiemu, tylko powstałej na ruinach trzeciej świątyni synagodze szatana – chwalonej przez żydów i masonów. I pogardzanej przez innowierców którzy w końcu bezkarnie mogą mordować i prześladować chrześcijan.

Czy był antykomunistą ?

Ideologicznie nie  – był modernistą, a jak wiadomo oni zawsze mieli dobre kontakty z komunistami i do dzisiaj mają. Franciszek nie jest samotny w chwaleniu komunistycznych Chin. Wojtyła też wygłosił im pochwalę – w czasie wprowadzania morderczej polityki jednego dziecka.

Kogo wspierał w Polsce ?

Mazowieckiego, Wałęsę, Kwaśniewskiego – a więc brak rozliczenia zbrodni komunistycznych, co było zresztą kontynuacją jego postępowania podczas obrad Soboru Watykańskiego II, gdzie nie dopuścił do potępienia komunizmu, wraz z innymi tak zwanymi postępowymi hierarchami. Tutaj oczywiście padnie argument że myślał o rodakach bojąc się ostrej reakcji komunistów. Można by jednak tak uważać nie znając jego dobrych kontaktów z Pawłem VI, który był jego promotorem, i sam już w latach 50- tych brał udział w potajemnych rozmowach z komunistami – za co Pius XII wygnał go z Watykanu.

MARKSIZM WOJTYLY

Wielokrotnie podawałem już przykład przemówienia Pawła VI na zakończenie ostatniego soboru, jako dowód intronizacji człowieka. Taką samą ideologią kierował się Karol Wojtyła:

„wszystkie drogi Kościoła prowadzą do człowieka” i że człowiek jest „drogą Kościoła” ( Redemptor hominis, 14)

Te słowa zaprzeczają prawdziwej nauce katolickiej. to jest pewne, ale czy są naprawdę tym, czym on i inni moderniści się kierują?

Raczej nie – są zwykłymi frazesami rzucanymi dla ciemnej masy ludzkiej. Jan Paweł II pokazał to dobitnie nie reagując na straszny los Polaków po 89 roku. W tamtym czasie ludzie musieli uciekać za granicę za chlebem. Nie mógł nie wiedzieć, że naród cierpi i jest ograbiany przez postkomunistów. Wszystko było rozgrabiane przez elity które on przyjmował na salonach watykańskich.

Też nie wiedział?

Nie wiedział o milionach opuszczających swój kraj rodziny?

Czy ktoś policzył ile rodzin zostało rozbitych, ile dzieci przeszło przez tragedię rozwodów?

On wiedział – i za to między innymi był chwalony przez masonów i żydów.

Polacy zostali zdradzeni przez swoich własnych pasterzy. Zdrada judaszowa której dopuściło się duchowieństwo na całym świecie przyjmując heretyckie doktryny modernistyczne jest straszną, ale w Polsce była ona jakby podwójna, ponieważ naród umęczony  zaborami, sanacją,  nazizmem i komunizmem szukał oparcia w Bogu i jego pasterzach. Niestety zaufał bardziej tym ostatnim. Nie zauważył że oni już w 1950 roku stali się wilkami, podpisując haniebne porozumienie z komunistami, gdzie nazwali żołnierzy walczących o wolność bandytami.

1950 – pakt z diabłem

Już w 1953 Karol Wojtyła odprawił mszę tyłem do Boga, a przodem do ludzi. On nigdy nie był katolikiem – żaden katolik nie obraca się plecami do Boga.

Nie można uciec przed prawdą –  a ona nie ma nic wspólnego z uśmiechniętym wizerunkiem papieża lubiącego kremówki.

Dlaczego tzw. lewackiego media chwaliły Wojtyłę równocześnie z niby prawicowym Radiem Maryja ?

Odpowiedź jest bardzo prosta . Wiadomo,, że pierwsi nie popierają katolicyzmu tylko modernistyczna rewolucję reprezentowana przez Wojtyłę a mimo zewnętrznej otoczki dla wiernych, Radio Maryja mało ma wspólnego z katolicyzmem. Promowanie zjawy z Medjugorie, czy też fałszywego miłosierdzia z jednoczesnym całkowitym odrzuceniem Mszy Tradycyjnej, oznacza tylko jedno –  modernizm, ściek wszystkich herezji, podawany Polakom w przystępny sposób aby zaufali i wpłacali. Podobnie postępują inne tak zwane konserwatywne, czy też katolickie media – Dużo krytyki, ale podstawy modernizmu muszą być zachowane. I oczywiście Jan Paweł II Wielki jest wszędzie – co otwiera kieszenie Polakom.

Wiem jak bardzo można poczuć się samotnym w pierwszych chwilach odkrywania Prawdy. Wiem też jednak, ze z każdym krokiem w jej kierunku zwiększa się opieka Boga nad nami. Przede wszystkim jest wtedy nieoceniona pomóc Matki Boga , która nas chroni i prowadzi. Zamykając się na Prawdę zamykamy się na działanie łaski i Opatrzności Bożej i zbawienie nie może być naszym udziałem.

Potrzebne jest oderwanie od świata i pogrążenie w modlitwie to tak niedużo, a jednak dla wielu to niewykonalne …

Droga zatracenia – Jan Paweł II

 

Katolik w czasach apostazji

Arkadiusz Niewolski

Odpowiedz