Przejdź do treści

Franciszek nazywa katolików wiernych Tradycji „poganami duchowymi”, a ksiądz terrorystami!

Modernizm w kościele jest, w skrócie pisząc, odwróceniem się od Boga, a skierowaniem całej uwagi na człowieka, czyli inaczej detronizacją  Pana naszego Jezusa Chrystusa, a intronizacją człowieka. Jest to uproszczona definicja, ale wyrażająca dokładnie zasady tej herezji. Nie jest przypadkiem, że właśnie masoni i protestanci mieli duży wpływ na ostateczny kształt zmian ukonstytuowanych na Soborze Watykańskim II, ponieważ ta definicja jest dokładnym odzwierciedleniem ideologii masońskiej – człowiek równy Bogu, a w efekcie nawet większy. Musimy zwrócić uwagę że wszystkie działania masońskie mają jedną wspólną cechę – nienawiść do nawet imienia Jezusa Chrystusa. Wiem że często to powtarzam, ale to właśnie Rewolucja Francuska jest sztandarowym dziełem masonerii i właśnie ona jest najlepszym przykładem obrazującym zasady ich działania. „Braterstwo ludzkie” okazało swoje prawdziwe oblicze, a było nim ludobójstwo katolickiej Wandei. Piękne hasła jakie niosła za sobą rewolucja okazały się tylko kłamstwami i zasłoną dla mordowania wszystkich myślących inaczej; w szczególności katolików. To samo możemy obserwować podczas rewolucji rosyjskiej i teraz w kościele. Nie można więc wyznawców dzisiejszego kościoła nazywać katolikami, ale modernistami. Katolik jest wierny Objawieniu a więc Ewangelii i Tradycji.

Priorytetem jest jak zawsze niszczenie wszystkiego, co ma nawet jakieś tylko drobne elementy prawdziwej wiary. Synagoga szatana charakteryzuje się kłamstwem i bluźnierstwem – jest przecież odwrotnością Boga, który jest Prawdą. Modernistyczni duchowni podżegają do ataku na Katolików swoimi wypowiedziami i jest to coraz częstsze. Oczywiście w swojej obłudzie mówią cały czas o miłości, a następnie porównują wiernych Tradycji np. terrorystami.  Identycznie jak masoni – wspaniałe hasła dla mas a dla wyznawców Chrystusa szafot.

Jeżeli było by możliwe określenie Boga jednym słowem to jest to – PRAWDA. Bezwzględna, bez żadnego „ale” –  Prawda. Najpierw było Słowo, a tym słowem była Prawda. Nieprawości szatana są niezliczone, ale też można by się pokusić o określenie go jednym słowem – KŁAMSTWO.

Władający administracją kościelną moderniści, podobnie jak masoni,  posługują się kłamstwem, którego wcale nie ukrywają. Oczywistą sprawą jest, że nie są w stanie w żaden sposób uwiarygodnić swoich działań prawdą. Ale nie muszą niczego ukrywać ponieważ wyzwalają w ludziach pożądanie grzechu – dając im usprawiedliwienie. Dla nich wyraz miłości to zezwolenie na grzech. A upominanie i zwracanie uwagi na błąd jest hejtem, a nie wyrazem troski i miłości. Wykazywanie błędu to terroryzm jak twierdzi od dawna, choćby znany modernistyczny „ewangelizator” jezuita o. Recław.

Modernistyczny kapłan Olszewski mówi o tym że wiara nie powinna dzielić, tylko łączyć. To jest takie piękne ludzkie hasło i tak bardzo znane: proletariusze wszystkich krajów łączcie się. Komunistom chodziło oczywiście o łączenie z komunistami – reszta dostawała strzał w tył głowy – to taki ich znak braterstwa. Jedyna różnica w tym że komuniści zabijali ciało, a moderniści zabijają duszę. Nie inaczej przecież jest teraz – musisz wybierać – albo jesteś dzieckiem ich boga (tutaj trzeba uzupełnić, że nie jednego, bo nie zapominajmy że oni już na równi stawiają jakieś „matki ziemie” itp.)  albo wiernym Objawieniu, a więc terrorystą.

To jest wspólna cecha wszystkich komunistów, masonów i modernistów –  mówią o miłości a sieją nienawiść – kłamstwo jest ich ojcem.

Wiadomo też, że Jezus Chrystus nie przyniósł wcale pokoju, tylko miecz czyli walkę i o jedności można mówić tylko w  przypadku wspólnoty wiary w Jedynego Boga Żywego w Trójcy Św.. Jeżeli ktoś mówi inaczej kłamie. Nie może dziwić fakt, że ten promotor tak zwanej „nowej ewangelizacji” powołuje się na arcybiskupa Rysia, poplecznika wszelkich pseudo uzdrowicieli.  Cały kościół modernistyczny uznał, że nastała tak ciężka pandemia, że pozamykali kościoły, a nawet zlikwidowali wodę święconą  – ponieważ wiedzą, że z ich rąk nic świętego nie może wyjść. Nie można się też dziwić,  że „uzdrowiciele” się pochowali i nie leczyli w tak przecież alarmującej wg nich sytuacji.  Jaki pasterz – tacy jego poplecznicy.

Czasami lepiej milczeć arcybiskupie Ryś!

Franciszek nazwa wierność Tradycji pogaństwem duchowym a jednocześnie bierze udział w różnych obrzędach pogańskich mówiąc, ze to jest zgodne z katolicyzmem. Jeżeli chciałbyś znaleźć w tym chociaż odrobinę sensu, to nie znajdziesz. Jest to bowiem typowy przykład ich zakłamania.

Nigdzie też nie jest napisane, że mamy się do kogoś upodabniać w celach ewangelizacji. Mamy przekazywać naukę Chrystusa, a jeśli ktoś jej nie przyjmuje to otrzepujemy kurz i idziemy dalej, jak nas uczył, a nie kalamy się np. pogańskimi rytuałami.

Jednak tutaj chęć ukrywania tego, że jest się duchownym kościoła modernistycznego jest w sensie ludzkim zrozumiała. Otwierając na ostatnim soborze bramy piekieł wprowadzili moderniści miedzy siebie grzech nieczystości. Tolerują go a nawet wspierają. Trwa nieustający od ponad 60 lat proceder zatajanych czynów nierządnych, ale zgodnie ze słowami Ukochanego Zbawiciela – wszystko co ukryte będzie ujawnione. Ciągle wybuchają skandale z tym związane. Wszyscy posoborowi papieże mieli udział w tuszowaniu takich obrzydliwych spraw. Tolerowali, a nawet awansowali kapłanów oskarżanych o molestowania seksualne.

Franciszek mówi, że grzechy ciała nie są najważniejsze. A jednak Bóg ich nienawidzi, a Matka Boga przekazała nam w Fatimie, że najwięcej ludzi idzie do piekła przez grzechy nieczystości. Bogiem Franciszka jest szatan, a on lubi takie rzeczy i czeka z otwartymi ramionami na tych, którzy je popełniają.

Wąska jest brama do nieba, a szeroka autostrada do piekła – a  oni mówią odwrotnie.  Kłamią jak zawsze. Właśnie tylko nieliczni dostąpią zbawienia i kto mówi inaczej jest kłamcą zaprzeczającym Ewangelii naszego Pana Jezusa Chrystusa. I jak twierdzi św. Paweł Niech będzie przeklęty . 

Kościół jest tam gdzie Prawda i Objawienie, gdzie resztka wiernych – a nie tam gdzie zepsuta administracja i odstępczy kapłani głoszący swoje masońskie nauki. 

Ks. Olszewski mówi o koloratce jako o symbolu wyższości , władzy i honorów  i że duchowieństwo nie powinno się z tym obnosić jak pawie. Jakie piękne hasła.  Tyle że identycznie mówi Franciszek, co jednocześnie nie przeszkadza mu wykorzystywać tytułów i władzy w bezwzględnym zwalczaniu Tradycji i  Mszy w tradycyjnym rycie rzymskim, podczas gdy w sprawach grzechów nieczystości „skromnie” mówi : Kim jestem żeby to oceniać.

Patrząc na owoce to widać je dokładnie. Drastyczny spadek powołań – w niektórych krajach nawet do zera. Ubywa wiernych, zwłaszcza młodych, którzy szukają w religii czegoś stałego, niezmiennego – a moderniści serwują teraz komunistyczną papkę propagandową – dla każdego coś dobrego, czyli duchową pustkę. Bardzo dobrym przykładem jest religia w szkole. Widocznym efektem przekazywania zmienionej wiary, zakłamywanej nauki katolickiej jest ucieczka młodzieży jak najdalej od tego ich kościoła (Synagoga szatana w pełnej okazałości; Gdybyś nie wiedział w czym uczestniczysz i co wspierasz !)

.
Popierają wszystko co jest przeciw naturze i przeciw Bogu, niszczą wszystko co pochodzi od Boga. Tak w skrócie można podsumować cała ich „ewangelizację” i dlatego kościoły pustoszeją, a zaufanie spada. I nic nie pomoże chowanie koloratki.


Arkadiusz Niewolski

Odpowiedz