Przejdź do treści

Samolotowe brednie Bergoglio: Wierność Tradycji to „wstecznictwo” i „martwa wiara”

W sobotę, 30 lipca Franciszek, wracając z Kanady, jak to ma w zwyczaju odbył konferencję samolotową. Trzeba przyznać ze z nich często najłatwiej przejrzeć intencje Bergoglio – dzięki takim bezpośrednim, spontanicznym  odpowiedziom.

Nie skupiając się na wszystkich poruszonych tematach szczególnie wołają o pomstę do nieba wypowiedzi o nauczaniu Kościoła.

Bergoglio odpowiedział na pytanie dotyczące niedawnego dokumentu zawierającego język kwestionujący nauczanie Kościoła na temat sztucznej antykoncepcji, o czym pisaliśmy TUTAJ.

Franciszek odpowiedział prasie:

„Dogmaty i moralność cały czas podążają drogą rozwoju… Św. Wincenty z Lerynu mówił, że nauczanie Kościoła «utrwala się przez lata, rozszerza z czasem i udoskonala z wiekiem». Dlatego obowiązkiem teologów jest badanie, refleksja teologiczna. Nie można uprawiać teologii mając przed sobą twarde «nie». Rozwój teologiczny musi być otwarty, ale Magisterium Kościoła pomaga zrozumieć granice. Są różne głosy teologów, ale na końcu wypowiada się Magisterium. Myślę, że to jest jasne:  Kościół, który nie rozwija swojego myślenia, cofa się.

Co tu tak naprawdę namieszał ?

Z jednej strony mówi kłamliwie że nie ma w teologii czegoś takiego jak „twarde nie ” a z drugiej że Magisterium wyznacza granice, czyli jest jednak jakieś NIE. Jeśli magisterium mówi że mordowanie, pozbawianie niewinnych życia jest grzechem to tyko szatańskie „refleksje teologiczne” mogą wysnuwać wniosek: Nie, ale…

Niech mowa wasza będzie TAK- TAK, NIE -NIE a co nadto jest od złego pochodzi.

Można sobie stworzyć swoją „teologię” i przekonywać, że środek antykoncepcyjny nie jest dla twojej wygody a dla „szanowania życia” czy czegokolwiek innego , ale jest to tylko podszept szatański, bo ufający Bogu katolik wie, że bez wiedzy i woli Boga nic się nie dzieje, nie potrzeba się zabezpieczać na wypadek gdyby Bóg akurat coś przeoczył i przypadkiem spadło na ciebie nieszczęście z którym On sobie nie poradzi. Problem w tym że mało jest takich którzy naprawdę chcą tego czego chce Bóg, a modernistyczny kościół z centralą w Watykanie już dawno stwierdził że w centrum ich „Kościoła” jest człowiek. Odsyłam choćby do przemówienia Pawła VI na zakończenie SW II.

 

Następnie Bergoglio nie pominął też najbardziej, jak się wydaje po ilości wypowiedzi, spędzającej mu sen z powiek sprawy znów nazywając tzw. tradycjonalistów „wstecznikami”. Kontynuując wypowiedź stwierdził:

To jest problem wielu, którzy nazywają siebie tradycjonalistami. Tylko, że to nie tradycjonalizm, a wstecznictwo, odcięcie od korzeni. Tradycja, to żywa wiara zmarłych, a to wstecznictwo, które uważa się za tradycjonalizm, to martwa wiara żywych.
Tradycja to inspiracja do pójścia naprzód w Kościele, a wstecznictwo, to cofanie się, zamknięcie. Gustav Mahler powiedział, że tradycja jest gwarancją przyszłości, nie muzealnym eksponatem.. Ona zawsze jest sokiem z korzeni, który prowadzi do przodu.“

 

Znamienne jest że wstecznictwem nie są pogańskie starożytne rytuały, ale jest nim Tradycja katolicka wyrażona np. w tradycyjnej Mszy Św. której zakazał. Zdaniem Bergoglio to ci którzy przylgnęli do Tradycji są intruzami w jego kościele, czemu już niejeden raz dał wyraz . Problem główny w tym, że większości obojętne co to za kościół byle by miał papieża na którego zrzucą odpowiedzialność za swoje grzechy. 

Jak widać Bergolio ma ” litość”  nad wszystkimi, byle by nie byli uczestnikami Mszy w tradycyjnym rycie rzymskim. Ich akurat osławione – ” Kim ja jestem aby oceniać „nie dotyczy. Tych trzeba obrzydzać światu w sposób szczególny. 

Powracając do powyższego cytatu to trudno tu nie zwrócić uwagi że jest ono odwrotnością tego co twierdzi Magisterium Kościoła. Jeśli już Franciszek powołuje się na św. Wincentego z Lerynu, co też jest kolejnym przykładem perfidnego zwodzenia i fałszywego przedstawiania świętych i ich postaw jak w przypadku św. Franciszka, to warto przypomnieć co ten święty mówi o Tradycji:

 W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze. w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwe i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znamienia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli.

Można sobie używać sloganów typu „Tradycja to inspiracja do pójścia naprzód w Kościele”. Z takich „wrzutek”,  nie wiadomo co konkretnie znaczących i dobrych do zwodniczego interpretowania jest znany Bergoglio , tyle że Kościoł trwa 2 tys. lat, rozwijał się i szedł naprzód właśnie dlatego że był wierny Tradycji i Magisterium, a dla modernistów jest ona przedmiotem do dowolnej interpretacji przy jednoczesnym przewrotnym powoływaniu się na nią, mimo że się ją neguje.

Można to już tylko nazwać bredniami, bo brak w tym nawet logiki nie mówiąc już o wierze. Szatan jest ojcem kłamstwa więc kręci,  cytuje i interpretuje, żeby nie wyszło ono na jaw. To samo robi Bergoglio a całe nieszczęście polega na tym że mało jest tych którzy wiedzą czym Tradycja w Kościele jest bo dawno zostali sprotestantyzowani. To protestantyzm odrzucił Tradycję powołując się na samo Pismo Św. a przez to odciął się od źródła które nie sprawiało że każdy interpretuje Ewangelię czy dogmaty jak chce.

Tradycjonalizm to „martwa wiara żywych” – stwierdza Franciszek, podczas gdy „żywa wiara” modernistów poprowadziła do zaniku powołań kapłańskich, pustych kościołów, apostazji, profanacji, bluźnierstw, aborcji i wielu innych, podczas gdy wśród przebrzydłych i niebezpiecznych dla Franciszka, sztywnych tradycjonalistów, jak wynika z badań przeprowadzonych np. w Stanach Zjednoczonych w 2018 sprawy mają się zupełnie odmiennie:

  •  2% uczestników Mszy w tradycyjnym rycie rzymskim akceptuje antykoncepcję, podczas gdy aż 89 % uczęszczających w nowej mszy nie widzi problemu w korzystaniu z tych środków
  •  1 % tzw. tradycjonalistów dopuszcza możliwość przeprowadzenia aborcji  w pewnych okolicznościach, przy 51% poparciu ze strony pozostałych ankietowanych podających się za katolików
  • 2%. tzw. „tradycyjnych katolików” wyraża aprobatę dla legalizacji tzw. związków jednopłciowych. Wśród uczestników NOM ta statystyka wynosi  67%.
  •  98%  przynajmniej raz w tygodniu, uczestniczy w Mszy podczas gdy deklaruje to jedynie 22%  pozostałych podających się za katolików.

Nic dodać nic ująć. Oto do czego doprowadza stawianie człowieka na miejsce Boga. Taka „sztywność” i „wstecznictwo” jest nie do pomyślenia w dzisiejszym modernistycznym kościele, który kroczy ramię w ramię ze światem. Tu nie chodzi o rozwój wiary katolickiej ani Kościoła. Kościół od lat jest systematycznie niszczony od środka przez wszystkich posoborowych papieży, przy poklasku wiernych, a dzisiaj doszliśmy do tego, że  „gorliwi ” kapłani owego kościoła głoszą hasła że to  „tradycjonaliści są największym zagorzeniem dla Kościoła”. Dla ich pseudokościoła na pewno.

Czy można nazwać, że teraz wierzą w  to „w co zawsze i w co wszyscy wierzyli”? Pytanie retoryczne, bo sami moderniści nazywają to teraz niebezpiecznym. Najbardziej niebezpieczna dla nich jest jest katolicka Ofiara Mszy Św. która powoduje podziały – czytaj przeszkadza dokończyć działa zniszczenia.

Każdy kto kolejny raz czyta na ten temat i nadal ma jakiekolwiek wątpliwości gdzie jest Kościół powinien się zacząć o swoją duszę bać, bo jeśli nie dostrzega że jest to perfidna walka z Bogiem i Jego Kościołem  szatańską retoryką  i kłamstwami, a on w niej tkwi okrakiem,  to może być dla niego za późno. Co robić? Ten sam  Św. Wincenty z Lerynu mówi:

A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całem sercem przylgnąć winien do starożytności; tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść. 

A św. Paweł mówi jeszcze jaśniej :

Nakazujemy wam, bracia, w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyście stronili od każdego brata, który postępuje wbrew porządkowi, a nie według tradycji, którą przejęliście od nas (2 Tes 3,6).

 

Zamknij mu usta
Zrozumieć Franciszka – Papieska Akademia Życia chce rewolucji w teologii moralnej, w tym zezwolenia na antykoncepcję

Źródło: vaticannews.va

Agnieszka Szaroleta

Odpowiedz