Przejdź do treści

Rozmyślania o pokucie (8) – O zaparciu się siebie

Duch zaparcia się jest konieczny.
1. dla korzystania z rekolekcji.
2. Dla pozbycia się wad.
3. Dla nabycia cnót.

1.

a). Cześć oddajmy Mądrości Przedwiecznej, która zstąpiła z nieba na ziemię, aby nam dać tę wielką i ważną naukę, której zrozu­mienie dokładne stanowi o powodzeniu tych rekolekcji.

b). Podziwiajmy, jak ta Mądrość Przed­wieczna chcąc, aby natura wciąż miała przed oczyma wyrok śmierci nań wydany, pobudza nas ku temu różnymi sposobami. I tak mówi. „Kto nie odstępuje wszystkiego co ma, nie może być nie tylko moim kapłanem, ale na­wet moim uczniem.

c). Królestwo niebieskie otrzymuje się jeno gwałtem, aby się doń dostać, trzeba wiele walk ze sobą stoczyć. Nie wchodzi tam, kto sobie wygodnie żyje, według upodobania swej woli. Brama jest ciasna, aby tam wejść, potrzeba się dobrze umęczyć, zepsutą naturę swoją ujarzmić, podbić.  

d). O Jezu najsłodszy, Mistrzu mój Boski, dzięki Ci niech będą nieskończone, żeś nam dał o zaparciu się naukę tak ścisłą i szcze­gółową.  Wyryj ją łaską swoją na sercu moim, aby ona była odtąd regułą mojego postępowania, i abym żałował za to, żem ją tak mało pojmował dotąd, a jeszcze mniej praktykował.

 

e). O, Boże, jakże konieczną jest rzeczą, abym się stał mężem zaparcia, abym serce swoje oderwał od tego, co jest mi drogim i abym się zaparł siebie samego. Bez tego żadnego pożytku z rekolekcji nie odniosę. Bo jakiż jest ceł tych ćwiczeń świętych? Oto, ażebym z opieszałego stał się gorliwym, ma­chinalność zastąpił duchem wiary, rozproszenie— skupieniem. Oto, abym pokruszył swoje więzy, swoje nawyknienia naganne, zmysłowe— abym wreszcie poprawił swoje usposobienie i wolę własną, zapanował nad sercem i jego skłonnościami — słowem odnowił całe życie moje. Oto cel, do którego zmierzać będą i wszystkie nauki jakie posłyszymy, i wszystkie czytania jakie podejmiemy, i wszystkie słowa wewnętrzne, jakie Duch ś. do serca poda.

Otóż bez zaparcia się, bez pewnego przymusu i nacisku, jakże my ten cel osiągniemy? Cóż w nas zdziałają wszystkie te mo­wy, które się obiją o uszy nasze; co wszyst­kie te światła które rozjaśnią duszę naszą? Może tylko jakieś uczucia pobożności kończące się razem z rekolekcjami, jakiś żal za prze­szłość, jakaś bezpłodna chęć na przyszłość. Ale nigdy nie przyjdziemy do wniosku jedy­nie pożytecznego; a mianowicie, oto zamiast słuchać zachcianek swojej własnej woli, jak było dotąd, poddam się stałej regule życia, będę posłusznym, zajmę się gorliwie wszyst­kimi obowiązkami posługiwania mojego.

 

f). Zatem, zmienię swoje usposobienie, zła­godzę szorstkość, umiarkuję popędliwość, pokonam niechęć, niecierpliwość, melancholię. Powstrzymam rozproszenie to prawie ciągłe, pohamuję lekkość i trzpiotowatość, zaniecham czytania niewłaściwego, nie będę zabiegał o nowości, które jeno roztargnienie sprawiają i czas pochłaniają niepotrzebnie.

 

g). Zazwyczaj bywa tak, że rozważamy cnoty w teorii, podziwiamy skutki jakie wy­dały w żywotach Świętych; ale nie rozważa­my w praktyce, w zastosowaniu do nas, do zmiany naszego serca, naszego sposobu myśle­nia, mówienia i działania; ponieważ to wymaga zmiany życia, pozbycia się nawyknień grzesznych. I jeżeli to nie nastąpi, to rekolekcje będą zupełnie bezpożyteczne. Stawmy się wobec Boga, wnikajmy w siebie i na­bierzmy odwagi skłonić siebie, gwałt sobie za­dać, ulec, bo tym tylko sposobem rekolekcje nasze pożytecznymi uczynić możemy.

 

2.

a). Bez zaparcia się wady nasze zostaną jakiem i były: bo ażeby poprawić swoje wady, potrzeba o tym myśleć i tego chcieć. Bez za­parcia się tego uskutecznić nie można. Nie myślimy o tym: bo skoro nie utrzymujemy się w skupieniu, to żyjemy w ustawicznym roz­proszeniu, pozwalamy, aby umysł nasz błąkał się wszędzie, gdzie próżność pociąga, cieka­wość unosi, wyobraźnia prowadzi, coś że tak powiemy popycha.

Powtóre, nie chcemy tego; może byśmy i chcieli, gdyby nie potrzeba było żadnej ofiary, żadnego wysiłku; ale cóż kiedy bez tego obejść się nie można. Odziedziczy­liśmy po naszym pierwszym ojcu wolę nieporządną, ku temu nas ciągnącą, co jest zaka­zane, a temu się opierającą, co jest zalecone. Dostało się nam serce zimne dla Boga i rzeczy  duchownych, a płonące dla stworzenia i uciech zmysłowych; nieprzyjazne temu wszystkiemu, co krępuje, nudzi i niepokoi, a chętne ku temu wszystkiemu co schlebia i bawi— dusza wreszcie, ognisko wszystkich namiętności, przytułek wszystkich występków, w zawiązku co najmniej będących

 

b). Otóż, aby wyrwać chwasty tak mocno zakorzenione, potrzeba grunt poruszyć i dobrze się namęczyć; aby utrzymać w porządku na­turę tak skoszlawioną, potrzeba ją bez ustanku zwalczać, ustawiczny gwałt jej zadawać. Nie potrzeba miłować siebie, szukać siebie; bo w tym jest korzeń i źródło wszelkiego zła. Ach! wysuszmy to źródło, wytnijmy ten korzeń, a wszystkie wady nasze— zdaniem ś. Augustyna—-tym sposobem naprawimy, bo człowiek grzeszy, aby sobie sprawić jakąś przyjemność, albo uniknąć jakiegoś trudu.

 

c). Miłujemy, dajmy na to, samych siebie, chcemy żyć wedle swego upodobania, więc regułę, która nas krępuje, musimy na bok usu­nąć: stąd życie bez porządku, zamieszaniu ciągiem podległe. Stąd modlitwa i ćwiczenia duchowne opuszczone, stąd czas stracony na zabawę i fraszki; stąd nauka teologii jako praktyka przestarzała odesłana do ławek szkolnych, stąd przygotowanie na ambonę i do ka­techizmu zaniechane, jako zajęcie początkują­cego.

Miłujemy samych siebie, i stąd żądza bogacenia się, zabiegi o stół dobry, zamiłowa­nie w zbytkownym umeblowaniu, ubieganie się o to wszystko, co może sprawić jakąś przyjemność. Miłujemy sa­mych siebie, a stąd zachcianki bez ustanku się pojawiające, często jedne drugim przeciwne, tysiączne słabostki małe, z których jedne gwał­towne, natarczywe, niecierpliwią się, szemrzą, utyskują, jeśli nie są zaraz zaspokojone inne j bardziej zdradliwe, ponieważ są bardziej ukryte, napadają cichaczem i tryumfują, jakby bez , wiedzy serca, które ujarzmiają. Wejdźmy tu w samych siebie i zobaczmy, o ile zaparcie się jest konieczne dla poprawy naszych wad.

 

3.

a). Bez zaparcia się uprawa cnót jest nie­możliwa. Bez zaparcia się można odbywać długie modlitwy, posty i jałmużny; można oka­zywać pobożność, ale nie mieć cnoty.

Brak pokory, bo lekkie poniżenie zasępia i pognębia, przyznane innym pierwszeństwo wywołuje szem­ranie, talent i cnoty innych rozbudzają zazdrość, uroszczenia innych nas pobudzają do takich samych, wynajdują wady we wszystkim co drudzy czynią, i to tylko cenią co sami robią.

Brak miłości, bo nie umie stłumić w sobie chętki do obmowy i krytyki, używania szyderstw i satyry; nie umie znieść wszystkiego cierpliwie i nie sprawiać przykrości nikomu. Stąd nadwerężenie dobrych stosunków, zmro­żenie serc, starcia nieuniknione skutkiem róż­nych zapatrywań, żądz i usposobień; stąd po­działy, stronnictwa pustoszące świątynię i gor­szące ludy.

Brak słodyczy, bo do tego trzeba tłumić zapalczywość, poskramiać żądze serca i wybuchy gniewu, pokonywać nieugiętość charakteru, koniecznie na swoim postawić chcącego.

 

b). Od kapłanów bez zaparcia się, nic po­dobnego spodziewać się nie można. Najmniejsze zadraśnięcie wywołuje zaraz niecierpliwość i gniew.

 

c.) Brak miłości Boga, bo ta miłość o tyle panuje w sercu, o ile człowiek wyzbywa się samego siebie. Brak zdania się na wolę Bożą, stosowania się do niej we wszystkim, przywiązania i zachcianki własne opanowują serce, słowem, w kapła­nach bez zaparcia nie ma nic trwałego; grunt jest winą wszystkiego. Jeśli panują nad sobą, to są świętymi; jeśli dogadzają sobie to są ludźmi. Wejdźmy w siebie samych; nie jest że to prawdą, żeśmy dotąd cnót naszych nie cenili, jak należy?

 

POSTANOWIENIA:

1.. Zaofiarowujmy się często Bogu podczas tych rekolekcji, zapewniajmy uroczyście, że się zapieramy siebie, że nie chcemy przywiązywać się do żadnego stworzenia, ani do siebie samych, ale zdajemy się całkowicie na Boga i na wolę Jego świętą.

2. Że po rekolekcjach przy łasce niebios zachowamy zawsze tego samego ducha ofiary, jakim byliśmy tu przejęci; że wolę naszą, usposobienie nasze, upodobania i przyjemności poddajemy zupełnie rozporządzeniu Pana nad Pany.

Rozmyślania o pokucie (7) –  Zadośćuczynienie


Ks. Antoni Chmielowski – ROZMYŚLANIA O POKUCIE I JEJ WARUNKACH, Petersburg, 1908 r.

Odpowiedz