Przejdź do treści

Rozmyślania o pokucie (5)- Mocne postanowienie poprawy. Niestałość w postanowieniu

Mocne postanowienie poprawy

1. Jak żal za grzechy jest pokutą serca, tak mocne przedsięwzięcie poprawy jest po­kutą woli.
2. Owocem żalu za grzechy jest poprawa życia; żal bez tego owocu nie przyda się na nic, jest jak rosa, co pada na piasek i usycha prędko.

1.

a. Zważmy, że jeżeli szczerze żałujemy tego, czegośmy się dopuścili, co nam przy­niosło szkodę, nawet w zwyczajnym rzeczy porządku, to samo przez się wynika, że póź­niej zabezpieczamy się przed tą szkodą i z daleka jesteśmy, stronimy przed tym wszystkim, co by ją nam sprowadzić mogło.

b. Jakoż daleko bardziej tak czynić win­niśmy, kiedy nie o doczesność, ale o wiecz­ność chodzi, kiedy szkoda tyczy się duszy i jej szczęścia wiekuistego. Ten wstręt do grzechu, jaki skutkiem żalu w nas powstaje, winien by nas powstrzymywać od grzeszenia, być pewną przeszkodą w tej mierze.

c. Na nieszczęście jednak, jak z doświad­czenia wiemy, prędko o tym cośmy przedsięwzięli dobrego w chwili szczęśliwej, z lada powodu zapominamy i obietnicę naszą tak uro­czystą łamiemy. Bywa tak, że grzesznik roz­pływa się we łzach, wzdycha i ubolewa nad swoim zaślepieniem, a przecież wkrótce wpada znowu w to samo. czego niedawno żałował.

d. Gdybyśmy zapytali dlaczego tak czyni, to by nam odpowiedziano: nie było prawdziwej pokuty woli, i dlatego rychło zapomniał o swo­im postanowieniu. Prawdziwa bowiem po­kuta woli na tym polega, aby pokutnik wolę swoją z całą surowością, z całą siłą oderwał od złego, a nakłonił ku dobremu, aby speł­nił owo zalecenie Króla-Proroka. „Declina a malo et fac bonum“.

 

2.

a. Parę przykładów prawdziwej pokuty woli. Serce Zacheusza pewno było bardzo przywiązane do rzeczy doczesnych, wszelako po­krzepiony łaską Zbawiciela, korząc się przed swym Dobrodziejem rzekł z mocnym postanowieniem: „Oto Panie połowicę dóbr moich da­wani ubogim; a jeślim kogo w czym oszukał, wracam w czwórnasób”

b. O jakże miłym było Panu Jezusowi to przedsięwzięcie mocne Zacheusza. Rzekł też dlatego: „Dziś zbawienie stało się temu do­mowi, przeto, że i on jest synem Abrahamowym. Bo przyszedł syn człowieczy szukać i zbawiać, co było zginęło”

c. Syn marnotrawny rzekł: „Wstanę i pójdę do Ojca mego“ . I wykonał swoje przedsięwzięcie, wstał i szedł do ojca swojego. Droga była daleka i trudna, on był wygłodniały i słaby, a że nie miał pieniędzy, to pewno że­brał w podróży. Bogaty i dostatnio ubrany opuścił dom rodzicielski; ubogi w łachmanach teraz powracał. Jakże się martwił tym: „Co ojciec, co ludzie powiedzą, gdy w tak opła­kanym stanie powrócę “ .

d. Ale wstał nie zwlekając, puścił się w drogę, i przybył do rodzicielskiego domu. Jest wzorem, można powiedzieć, prawdziwie mocnego przedsięwzięcia. Naśladujmy go pod tym względem i, uczyniwszy obietnicę Bogu, wiernymi bądźmy w jej dotrzymaniu.

 

3.

a. Prawdziwe odnowienie życia, prawdzi­we i stanowcze wyrzeczenie się grzechu, prawdziwe zresztą i mężne spełnienie wszelkiej ofiary, stoczenie wszelkiej walki, nawet odda­nie życia, byle już więcej nie obrażać Boga, byle już trwać w Jego miłości i służbie; oto owoc żalu za grzechy, oto mocne przedsię­wzięcie poprawy i zarazem pokuta woli. To samo chciał wyrazić Zbawiciel, kiedy mówił: „Idź w pokoju i nie grzesz.”

b. Mocne przedsięwzięcie poprawy życia winno być bezwzględne, a nie warunkowe, silne a nie chwiejące się, skuteczne a nie spekulacyjne, powszechne, to jest, rozciągające się do wszystkich grzechów śmiertelnych, a nie ograniczone do niektórych tylko, wyraźne, pewne, formalne, a nie ogólne, nieokreślone i domyślne tylko.

c. Takim było mocne przedsięwzięcie po­prawy między innymi Świętego Augustyna. Przed nawróceniem się miał nałóg lekkomyśl­nie się przysięgać, a tern samem grzeszyć.  Po nawróceniu się wypełnił do szczętu tak głęboko wkorzeniony nałóg. Mówił o sobie: „Któż z was słyszał mię teraz przysięgające­go? A przecież grzech ten był nałogiem we mnie. Ale od chwili nawrócenia się mojego, walczyłem przeciw niemu, a śród walki błagałem Pana Boga o pomoc. I Pan udzielił mi pomo­cy, i pokrzepił mię tak dalece, że teraz nic mi łatwiej nie przychodzi, jak nie przysięgać. Dlatego przestrzegam w as najmilsi, abyście nie mówili: jakże ja się z tego nałogu popra­wię? to nad siły moje“ .

d. Temuż słudze Bożemu zaspakajanie chuci cielesnych zamieniło się było w koniecz­ną potrzebę, i tak pisze o tym. „Wierzyłem, że bez tego zaspokajania będę zupełnie nieszczęśliwym; mniemałem, że wstrzemięźliwość od własnej tylko mocy zależy, i czułem się do tego zbyt słabym. O nierozumny! nie wie­działem, że nikt wstrzemięźliwości mieć nie może, komu Ty, o Panie, nie udzielisz potrzeb­nej do tego łaski”.

c. Żałował, ale i tego żalu owoc był tak piękny, poprawa tak stateczna, że i współczesnych budowała i nas po tylu wiekach bu­duje.

 

Akt strzelisty.

Daj Panie—-błagam pokornie— aby żal mój owoc wydał, abym pokutę serca z pokutą woli połączył i pracę około zbawienia mej duszy tak szczęśliwie uwieńczył. Amen.

 

«« »»

 Niestałość w przyrzeczeniu poprawy.

 

Kto jest nie stały w danej obietnicy po­prawy, ten

1) wielką szkodę ponosi za życia,
2) wielki ból uczuwa przy śmierci,
3) wielkie ma pohańbienie na sądzie ostatecznym,
4) nie­słychaną mękę w piekle.

Oto cztery punkty, które pod bliższą uwagę weźmiemy w rozmy­ślaniu niniejszym.

1.

a. Zaprawdę, wielkie szkody ponosimy, jeśli niestali jesteśmy i mocnego przedsięwzięcia poprawy nie dochowujemy. Bóg nam daje łaski swoje obficie, ale że z nimi nie współpracu­jemy, więc giną dla nas bezpożytecznie. Owocu nie wydają i opuszczają nas, jako nie umie­jących cenić takiego dobrodziejstwa.

b. Nie spełniając obietnicy danej na spo­wiedzi, wypadamy z łaski, a tym samem tracimy wiele sposobności do jednania sobie co­raz większych zasług. Każdy czyn dobry byłby nam przysporzył zasług niemało, ale że był wykonany nie w stanie łaski, przeszedł dla życia wiecznego bez wartości, u ludzi tylko znalazł uznanie i na tym koniec.

c. Jeśli wierni nie jesteśmy przyrzeczeniu danemu na spowiedzi, to znowu wpadamy w grzechy te same, któreśmy wyznali, a może i w większe jeszcze.

d. Za przestępstwo należy się kara, więc gdy poprawa stosownie do obietnicy nie nastąpiła, gdy ponownie jedno lub drugie przy­kazanie zostało przekroczone, samo się przez się rozumie, że kara nas nie minie, owszem tym cięższą będzie, im bardziej lekceważyliśmy sobie słowo dane Panu Bogu przy spo­wiedzi.

 

2.

a. Wielką boleść nam sprawiają przy śmierci niezachowywane przyrzeczenia, łamane  raz po raz obietnice poprawy. Przy śmierci bowiem o wiele jaśniej niż teraz, i z wielkim przerażeniem poznamy, cośmy dobrego mogli i powinni byli uczynić, a czegośmy właśnie przez lekkomyślność naszą zaniedbali  i nie uczynili.

b. Zło natomiast, które się z naszej winy stało, bardzo się uwydatni wtedy, zgrozą nas przejmie niepomierną, zawstydzenie i pohań­bienie postawi nam przed oczy bardzo w wyraźnie i nader dotkliwie.

c. Mieliśmy za dobre nagrodę otrzymać teraz z bólem niesłychanym widzimy, że kara nas za złe spotyka, że najmniejsze uchybienie zostało zaznaczone i teraz jako powód do kary ujawnione. Samo się gwałtownie na myśl nasuwa, i jakby mówi: „otom ja, wtedy a wtedy zostałom popełnione“.

d. Z góry wiedzieliśmy, nieraz byliśmy ostrzegani, że przy końcu ścisły rachunek zdać przyjdzie ze wszystkiego, co się robiło w ciągu życia, że nam nawet szeląga nie podarują, ale uiścić każą; tymczasem to wszystko jakbyśmy wymazali z pamięci, jakbyśmy do tego wszystkiego nie przywiązywali wagi, i dlatego przy śmierci taki smutek nas przygniata, taką wy­słowić się nie dającą boleść czujemy.

 

3 .

a. Wielkie pohańbienie na sądzie nas spotka, żeśmy mocnego przedsięwzięcia popra­wy nie zachowywali. Bóg i Aniołowie Święci, z całym dworem niebieskim patrzeć na to nasze pohańbienie, świadkami tego pohańbienia będą. Wolelibyśmy gdzieś w przepaści się znajdować, niż na taki wstyd się wystawiać, taką hańbę ponosić. Nie usłyszą głosu naszego góry i pagórki, nie spadną na nas i nie za­kryją nas, chociaż oto natarczywie prosić bę­dziemy.

b). Wołał nas Stwórca do siebie różnymi sposobami i to nieraz, prosił byśmy przy Nim trwali, Jego się trzymali, tak jak On chce żyli, obowiązki nasze spełniali, my tymczasem niebaczni na własną zgubę wołania tego do serca nie braliśmy; na zaprosiny nie zwa­żaliśmy i posłusznymi się nie okazali.

c. Czci i wesela pozbawiliśmy Pana nad Pany, gdyśmy nie za tym, co on nam zalecał, co było z takim dobrem naszym. ale za czym innym poszli, gdyśmy własną wolę nad wolę Pana przełożyli, i tym sposobem czci Mu nie  okazali, wesela nie sprawili.

d.. Niedbalstwo i opieszałość były spraw­cami tylu i tak ciężkich grzechów, którymi  Boga obrażaliśmy, siebie na gniew Jego wysta­wili, karę skądinąd nam należną powiększyli.

e. Zawstydzenie nasze i pohańbienie, a oraz kara wobec podwładnych nas spotka. Tyleśmy razy ich upominali i zachęcali, aby tego co Panu Bogu przyrzekli dotrzymali; tyleśmy razy surowo ich karcili, gdy się w czym nie posłusznymi okazali -— a tymczasem sami, zamiast im przykładem świecić, bardziej jesz­cze byliśmy niewiernymi i bardziej opieszały­mi w zachowaniu przedsięwzięcia mocnego.
O jakaż straszna czeka nas kara! Jak bardzo jesteśmy winnymi! Dla innych mieliśmy prze­strogę, a dla siebie nam jej zabrakło. Biedni stokroć biedni!

 

4.

a. Za życia, przy śmierci, na sądzie, mocno się nam dało we znaki, żeśmy tak lekko sobie ważyli słowo w tak ważnej chwili wyrzeczone. Ale na tym nie koniec, po sądzę wieczna szczę­śliwość, albo wieczne biada następuje. Ci co się w piekle znajdą, co los złych, duchów podzielą i przez nich zawsze dręczeni będą; jasno i z wielkim zdumieniem swoim zobaczą, jak łatwo, dołożywszy jeno starania trochę, mogli tych strasznych mąk piekielnych uniknąć i nie­bieską szczęśliwość osiągnąć, a jednak szczę­śliwość niebieska ich ominęła, męki piekielne ponoszą, dlatego, że z przestróg i rad im udzielanych nie korzystali. Za późno teraz spo­strzegli. jakiego szczęścia się pozbawili, a w jakie nieszczęście popadli.

b. To co ich odwodziło od dobrego, co w przepaść popychało, było tak marnym, tak niegodziwym, że ze wstrętem odeń trzeba się było odwrócić, a przy tern, co się Bogu przy­rzekło, co było tak ważnym. takie szczęście zapewniającym, niezłomnie trwać.

 

Akt strzelisty.

Życie, śmierć, sąd i piekło przemawiają za tym silnie, abyśmy obietnicy Bogu danej przy trybunale świętym zawsze wiernymi byli. Ten owoc z rozmyślania naszego nasuwa się nam sam przez się przed oczy i do wzięcia naprasza. Weźmy go i za żadne pieniądze nie odstąpmy nigdy nikomu. Amen.

Rozmyślania o pokucie (4) – Żal za grzechy: Objawy żalu i pobudki do niego


Ks. Antoni Chmielowski – ROZMYŚLANIA O POKUCIE I JEJ WARUNKACH, Petersburg, 1908 r.

Odpowiedz