Przejdź do treści

W szkole św. Teresy (16) – O wytrwaniu w modlitwie

Niezmiernie wiele od tego zależy, byśmy, oddając się modlitwie wewnętrznej, od samego początku mieli mocne i odważne postanowienie, nie porzucania jej nigdy. Wiele jest powodów, które nas do tego skłaniać powinny, ale za długo byłoby wyliczać je wszystkie; wspomnę ich tylko dwa, albo trzy.

„Naprzód, nie byłoby to ładnie, gdybyśmy za tyle dobrodziejstw, którymi Bóg nas obsypał i wciąż obsypuje, chcąc Jemu ofiarować coś od siebie, na znak wdzięcz­ności naszej, i ofiarując Mu taką małą rzecz, tę odro­binę dobrej woli i tę chwilę czasu, którą Mu poświęcić mamy na rozmyślanie, — i to jeszcze nie bez własnego interesu, bo zysk z tego nasz i zysk niemały — gdy­byśmy, mówię, taką ofiarę Mu składali, nie z tym nieod­miennym zamiarem, by należała do Niego na zawsze, tylko, by ją miał od nas jako rzecz pożyczaną, do odebra­nia w czasie dowolnym. Taki sposób dawania, nie sądzę, by mógł nazywać się ofiarą, albo darem.

Taki sposób nie zobowiąże nikogo; raczej niesmak i urazę wznieca to w tobie, gdy ci kto, dawszy jaką rzecz swoją, potem ją odbiera, zwłaszcza jeśli byłeś przyjacielem jego i wiele mu, bez żadnego interesu własnego wyświadczyłeś do­brego; słusznie mu to będziesz poczytywał za znak cia­snego i nieszlachetnego serca, że tyle wziąwszy od cie­cie, nawet na to zdobyć się nie potrafi, by taką małą rzecz tobie ustąpił, choćby dla okazania ci przychylności i wdzięczności swojej.

„Któraż oblubienica, wiele kosztownych klejnotów otrzymawszy w darze od oblubieńca swego, nie odda mu w zamian choćby prostej obrączki, nie iżby go zbogacić chciała takim darem małocennym, kiedy i tak cała, ze wszystkim, co posiada, już do niego należy, ale iżby miał od niej znak, że go miłuje i miłować będzie aż do śmierci? Mniej godzien czci i miłości Bóg i Pan nasz, że tak jakoby żarty sobie z Niego robimy, dziś ofiarując Mu marny dar nasz, a jutro go znowu odbierając?

 

„Tyle czasu marnujemy, czy to dla własnej przyjem­ności, czy dla przyjemności drugich, którzy nam nawet za to nie podziękują — przynajmniej więc tę odrobinę czasu, tę krótką chwilę, którą mamy poświęcić dla Niego, starajmy się poświęcić Jemu z umysłem swobodnym, z sercem niezaprzątniętym rzeczami obcymi, a szczególnie z niezachwianym postanowieniem, że tego daru naszego nigdy nie cofniemy, jakiekolwiek byśmy z jego powodu miały znosić ciężkości, szemrania i sądy ludzkie, albo oschłości wewnętrzne, Czas ten poświęcony na ofiarę Bogu, uważajmy za rzecz już nie naszą, której w imieniu sprawiedliwości Pan od nas żądać może, gdybyśmy kiedy wzbraniały się oddać ją dobrowolnie, gdybyśmy ją cał­kiem odebrać Mu chciały. Całkiem, mówię, bo opuszczenie rozmyślania dzień jaki, łub kilka, dla słusznych po­wodów i naglących zajęć, nie będzie nam jeszcze poczytane za cofnięcie ofiary, za przeniewierzenie się po­stanowieniu naszemu, byleby stałą i niezmienną pozostała intencja.

„Pan Bóg nasz nie jest formalistą, na drobiazgi nie zważa. On patrzy na serce, więc przyjmie i w zasługę wam policzy dobrą wolę waszą. Tamten sposób dawania-i odbierania na przemian zostawcie tym, którzy nie mają hojnego serca; tak je mają ciasne, że na wspaniały dar, na nieodwołalną ofiarę zdobyć się nie umieją; dla nich już wielka rzecz dawać to sposobem pożyczki. Niechże już choć tym sposobem dają; niech uczynią choć coś, kiedy nie staje im serca na więcej; wszystko, i wiele i mało, wielki ten Król przyjmuje z zapłatą, uwzględnia wszelką, dla Niego, choćby skąpą chęć naszą. Wspaniały jest: nie ciasny i twardy w liczeniu się z nami; jakkolwiekby wielki był dług, z łatwością gotów go darować, a w płaceniu przeciwnie, tak jest hojny, że jednego, z serca, wzniesienia oczu ku Niemu nie zostawi, możemy być pewni tego, bez nagrody.

 

„Drugi z powodów, które wam wymienić obiecałam, jest ten, że wobec takiego niezłomnego postanowienia nieopuszczania nigdy modlitwy wewnętrznej, diabeł mniej ma siły do kuszenia nas. Dusz stanowczych i mężnych bardzo on się boi; doświadczeniem nauczony, wie, jak skutecznie takie dusze mieszają mu szyki, jak wszelkie na ich zgubę knowania jego, przeciwnie, obracają się im na pożytek, albo na pożytek drugim, a on odchodzi ze stratą. Lecz nie mamy w tym się ubezpieczać i zaniechać baczności; z chytrym i przebiegłym mamy do czynienia przeciwnikiem: czujnych i odważnych zaczepiać on nie śmie, bo wielki to tchórz; ale kogo zastanie opieszałego w czuwaniu, temu dużo może zaszkodzić. Gdy spostrzeże w duszy niestałość, wolę chwiejną w dobrem, brak stanowczego postanowienia wytrwania w przedsięwzięciu, takiej we dnie i w nocy nie da spokoju; tysiące będzie jej nasuwał obaw i trudności bez końca. Wiem, co mówię, bo sama aż nadto doświadczyłam tego na sobie, ale mało kto, muszę dodać, rozumie całą ważność tej przestrogi…

 

„Trzeci wreszcie, nie najmniej ważny powód jest ten, że kto z takim postanowieniem przystępuje do rzeczy, temu nie zabraknie odwagi do walki. Powiedział sobie: nie cofnę się; co będzie, to będzie. Podobny on do żołnie­rza w boju: wie, że nieprzyjaciel, jeśli zwycięży, nie da­ruje mu życia, że zatem, czy w jednym wypadku, czy w drugim czeka go śmierć, jeśli nie w bitwie, tedy po bi­twie, taką pewność mając, rzecz widoczna, że będzie wal­czył z tym większym męstwem i nie zważał na grożące mu ciosy nieprzyjaciół, bo jasno to widzi, że niema in­nego wyboru, że musi albo zwyciężyć, albo zginąć.

 

„Takiego męstwa i nam koniecznie potrzeba, siostry, abyśmy wytrwały w świętem przedsięwzięciu naszym; a doda nam go jeszcze ta pewność niezawodna, że jeśli jedno będziemy potykały się walecznie, nie uciekając, broń Boże, z placu i nie porzucając broni przed nieprzy­jacielem, zwycięstwo niechybnie będzie nasze, a wraz ze zwycięstwem i udział w łupach, który, jakkolwiekby nam przypadł mały i najmniejszy, zawsze nas hojnie wzbo­gać?

 

„Z takim mężnym postanowieniem wstępując na drogę modlitwy, nie bójcie się, siostry, by Pan wam dał na niej umrzeć z pragnienia, kiedy owszem, wzywa was, abyście przyszły i piły z tego zdroju Jego. Mówiłam to wam już wyżej, ale chciałabym po wiele razy powtarzać to samo, bo są dusze, które tracą odwagę i upadają na duchu, nim dojdą, nie doświadczywszy jeszcze na sobie nieskończonej dobroci Pana, znając ją tylko przez wiarę.
Bez wątpienia, niewypowiedziana to korzyść i pomoc do wytrwania, komu dano doznać na samym sobie, jaką mi­łość okazuje, jakich rozkoszy użycza Pan duszom idącym tą drogą. Nie dziw, że które tego jeszcze nie doświadczyły, chciałyby mieć jaką pewność i rękojmię, czy i jak opłacą się im trudy i ofiary, jakie na tej drodze ponoszą.

Ale tę rękojmię już nam Pan dał w Ewangelii, obie­cując stokroć tyle, jeszcze w tym życiu, tym, którzy dla miłości Jego opuszczą wszystko, i mówiąc nam te słowa: Proście, a otrzymacie„. Jeśli wam mało tego, jeśli nie
wierzycie słowu Boskiej prawdy Jego, ni obietnicom Ewangelii Jego, próżno bym jeszcze suszyła sobie głowę, aby was słowem moim do wiary skłonić. Wszakże tyle wam powiem: jeśli macie jaką wątpliwość, spróbujcie, co wam to szkodzi? nic na tym nie stracicie; bo ta droga i tę jeszcze ma przedziwną własność, że idąc nią, dużo więcej otrzymujemy, niż to, o co prosimy; owszem, otrzy­mujemy rzeczy takie, o które nigdy byśmy prosić nie śmiały. Jest to rzecz niezawodna: wiem z pewnością, że tak jest, a jeśliście się przekonały, że to, co mówię, nie jest prawdą, nie wierzcie mi w niczym, cokolwiek wam mówię. Ale i wy już z własnego doświadczenia wiecie, że tak jest, i mogę was powołać na świadki, iż prawdziwie, jak mówię, niewypowiedziana i nieskończona jest dobroć Pana naszego.

„Wszystkich, uważajcie to dobrze, wzywa Pan do tego zdroju swego: wątpić o tym niepodobna, kiedy On sam to mówi, Prawda nieomylna. Gdyby ta uczta nie była dla wszystkich, nie wzywałby wszystkich, nie mówiłby do wszystkich: „Pójdźcie, a pijcie„.

 

Nie bójcie się także, siostry, byście na drodze wio­dącej do źródła miały zginąć z pragnienia: nigdzie na tej drodze nie masz takiego braku pociechy, by już był nie do zniesienia. A kiedy tak, więc posłuchajcie mojej rady: nie ustawajcie w drodze, walczcie jako przystało na mężne bojowniczki, gotowe umrzeć raczej, niż sprawy podjętej odstąpić; nie na co innego tu jesteście, tylko na to, byście się takim dobrem potykaniem potykały, byście zawsze szły naprzód z niezachwianym postanowieniem nie za­trzymania się, póki nie dojdziecie do źródła. Jeśli Pan nie dozwoli wam dojść do niego w tym życiu, więc z tym większą hojnością i pełnym zdrojem napoi was z niego w życiu przyszłym; tam już pełnymi ustami będziecie piły tę wodę żywą, bez obawy, by jej wam kiedy jeszcze z wi­ny waszej zabrakło”

Ale powtarzam: wiele, owszem wszystko od tego za­leży, byśmy przystąpiły do rzeczy ze wspaniałym, nieza­chwianym postanowieniem, że nie spoczniemy bądź co bądź, póki nie staniemy u celu; niech przyjdzie co chce, niech boli, jak chce, niech szemrze kto chce, niech własna nieudolność stęka i mówi: nie dojdziesz, umrzesz w drodze, nie wytrzymasz tego wszystkiego; niech i cały świat się zwali z groźbami i strachami swymi, niech woła i krzy­czy, jak to bywa: — Stój, niebezpieczna to droga; ta i owa na niej zginęła, ten drugi zawód tylko znalazł i rozczarowanie, a inna jeszcze choć ciągle się modliła, sromotnie upadła; taka pobożność niesławę tylko ściąga na cnotę, to nie pobożność, to egzaltacja i rojenia chorej wyobraźni; nie niewiastom bawić się w kontemplację; niewiasta niech pilnuje kądzieli” itp.; nie zważajcie na te strachy, którymi świat chciałby wam odebrać odwagę, ani na niebezpieczeństwa, które wam, dla odstraszenia was, w tak ponurych barwach maluje…

„Idziecie drogą bezpieczną, drogą królewską, drogą, którą szedł przed wami Chrystus, Pan i Król nasz, którą szli wszyscy wybrani i Święci Jego…

„Zapiszcie sobie w pamięci tę radę moją, może wam jeszcze będzie potrzebna. Brak pokory i innych cnót to jest istotne niebezpieczeństwo; ale żeby droga modlitwy mogła być dla kogo niebezpieczną, nie daj Boże i myśl taką przypuścić” .

„Starajcie się, byście zawsze sumienie miały czyste; utwierdzajcie się w pokorze, za nic miejcie wszystkie rzeczy tego świata, wierzcie niezachwianie we wszystko, czego naucza Kościół św., matka nasza. Wtedy bądźcie pewne, że dobrą drogą idziecie” .

„Niechaj Pan w Boskiej dobroci Swojej raczy nas oświecać, byśmy we wszystkim szły za wolą Jego; wtedy nie będziemy miały czego się lękać. Niech będzie błogosławiony na wieki”.

W szkole św. Teresy

W szkole św. Teresy (15) – O Trójcy Przenajświętszej

 


Ćwiczenia duchowne w szkole św. Teresy od Jezusa” – Wydawnictwo „Głosu Karmelu”, Kraków 1933.

 

1 komentarz do “W szkole św. Teresy (16) – O wytrwaniu w modlitwie”

  1. Pingback: W szkole św. Teresy (17) – O zdaniu się na Boga – NiewolnikMaryi.com

Odpowiedz