Przejdź do treści

W szkole św. Teresy (12) – O oderwaniu serca od stworzeń.


„Cóż ja mam w niebie, albo czegom chciał na ziemi oprócz Cie­bie, Boże serca mego i części moja, Boże na wieki?“ (Ps. 72, 25, 26).

 

„Łaska to wielka i nieoceniona, komu Pan użyczy światła ku zrozumieniu, jak wielki to zysk cierpieć dla Niego! Ale tego zysku nie zrozumie, aż gdy opuści wszystko; bo kto przywiązuje się jeszcze do jakiej rzeczy stworzonej, ten dowodzi tym samem, że rzecz ta ma jeszcze wartość w oczach jego; a skoro ma wartość, więc być nie może, by się z nią rozstał bez żalu, a żal taki jest niedo­skonałością, która podkopuje i rujnuje całą budowę życia duchownego.

 

„Jasne bowiem następstwo, że kto się przywiązuje do rzeczy marnych, wraz z niemi marnieje; a jakaż może być większa marność, i większe zaślepienie, i większa dla duszy niedola nad to, gdy poczytuje za coś wielkiego to, co jest niczym” (1) „Sługa Boży powinien trzymać pod no­gami swymi wszystkie znikomości tego świata i serce mieć oderwane od tych rzeczy, które przemijają, a zwrócone je­ dynie do wiecznych”(2).

 

„Dzielną bardzo i skuteczną pomocą do oderwania serca od ziemi, a utwierdzenia go mocno w tym, co trwa wiecznie, jest ciągła pamięć na marność tych rzeczy ziem­skich, i jak wszystko, co doczesne, szybko przemija. Spo­sób to na pozór błahy, ale wiernie użyty, powoli skutek swój sprawuje i dziwnie duszę umacnia i do pilnego czuwania nad sobą, choćby w rzeczach najmniejszych pobu­dza. A tak, czuwając nad sobą, gdy spostrzeżesz w sobie zbytnią jaką skłonność i przywiązanie do tej, lub owej, nie zatrzymuj się myślą przy niej, ale wszystką myśl twoją obracaj do Boga“ (3).
(Ja dawniej) „ile razy spostrzegłam, że ktoś przypadający do mojego usposobienia, przychylnie ku mnie się skłania, takim zaraz do tej osoby przejmowa­łam się przywiązaniem, że serce i pamięć miałam w mej jakby uwięzioną i ciągle prawie o niej myślałam. Była to rzecz dla duszy mojej bardzo szkodliwa i o mało, że nie zgubna, bo zbytnio się lubowałam w widoku tej osoby i w rozmowie z nią i myśl o niej i o dobrych jej przymio­tach, zbytnią mi robiła przyjemność.

 

„Lecz odkąd dano mi ujrzeć Boską piękność Pana mego, żadnej już nie masz śmiertelnej istoty, która by mogła z nią wytrzymać porównanie i myśl i serce me zająć; jedno okiem wewnętrznym spojrzenie na ten obraz, który noszę wyryty w duszy, zupełną w tym względzie daje mi swobodę serca. Wszystko, cokolwiek widzę wkoło siebie, wydaje mi się jakby brzydkością w porównaniu z tą do­stojnością, z tym przewyższającym wdziękiem, które widzę w Panu; nie masz umiejętności takiej, ani takiego uszczę­śliwienia, które by miało jaką bądź cenę w oczach moich, wobec rozkoszy usłyszenia jednego słowa z tych Boskich ust, a słyszałam ich tyle!“ (4.)

 

O Panie daj mi miłość Twoją! Nie daj mi zejść z tego świata, póki do tego nie dojdę, bym niczego na nim nie kochała, ani pragnęła; póki nie nauczę się nie znać innej miłości prócz miłości Twojej i za nic mieć wszystkie rzeczy ziemskie, bo wszystek ten świat fałszem jest tylko  i kłamstwem, więc i miłość jego na takim zwodniczym fundamencie zbudowana ostać się nie może. Nie wiem doprawdy, dlaczego się dziwujemy obyczajom tego świata, dlaczego, jak to nieraz bywa, skarżymy się: ten źle mi się odpłacił, tamten drugi nie kocha mnie. Na śmiech, przyznaję, zbiera mi się, gdy słyszę podobne utyskiwania. Za cóż tamten miał ci się odpłacić? Za co ma ciebie kochać? Po tym już możecie poznać, co to jest świat, że kto go kocha, temu samaż miłość jego obraca się w karanie i staje się udręczeniem jego” (5).

 

„Przychodzi mi tu na myśl wielka męka wewnętrzna, jaką cierpi dusza, którą Bóg przywiódł do poznania prawdy, gdy zmuszona jest zajmować się rzeczami tej ziemi, na której prawda, jak mi któregoś dnia powiedział Pan, grubą zakryta jest zasłoną”. „Co się w niej dzieje, gdy musi być widzem niepociesznej komedii tego życia i tracić czas na zaspakajanie potrzeb ciała, na jedzenie, na spa­nie!… Żyje jakby zaprzedana w niewolę na ziemi obcej; a co najwięcej ją boli, to, że mało znajduje takich, którzy by z nią cierpieli nad tym wygnaniem i pragnęli wy­zwolenia; przeciwnie, prawie wszyscy kochają to życie i pragną żyć jak najdłużej.

O gdybyśmy umieli nie przywiązywać się do niczego i nie pokładać zadowolenia w rzeczach ziemskich, jak mocno wówczas bolelibyśmy nad tym oddaleniem od Boga, w jakiem tu żyjemy; jak skutecznie pożądanie wesela i życia prawdziwego uśmierzałoby w nas strach śmierci” (8). (Innem wówczas okiem patrzelibyśmy na wszystko).

 

Kto stoi wysoko, daleko widzi i szeroki ogarnia okiem widnokrąg. Stamtąd spogląda na tych, którzy są w dole, jako ten, który stanął na bezpiecznym miejscu i już się nie boi niebezpieczeństw. Widzi z tej wysokości, jak mało cenić się powinny wszystkie rzeczy ziemskie, jako wszystkie są niczym. Już nie chce niczego innego, ani innej woli, jedno tę, by czynił wolę Pańską i o to Go błaga i w ręce Jego składa klucze woli swojej; nie chce już być panem siebie, ani niczego”(7).

 

„Jakież to panowanie ma w ręku swoim ta dusza! Widzi przed sobą wszystkie rzeczy stworzone, a żadna jej już usidlić nie może. Jakże się wstydzi tego czasu, w któ­rym się do nich przywiązywała! Jak się dziwi zaślepie­niu swemu! Jak lituje się nad tymi, którzy jeszcze tą śle­potą są zarażeni, zwłaszcza jeśli to dusze oddające się mo­dlitwie bogomyślnej. Chciałaby wołać na nie w głos, aby je ostrzec, że są w błędzie; nieraz też tak czyni, za co potem spadają jej na głowę tysiączne prześladowania, bo nie widzą i nie znają tego zachwytu Bożego, który ją po­rywa iż nieraz oprzeć mu się nie zdoła i niepodobna jej  nie ostrzec tych, którym dobrze życzy.

Żałuje tego czasu, kiedy dbała o punkt honoru i tego błędu, jakim się uwodziła, poczytując za honor to, co świat zowie honorem; teraz widzi, że to ogromne kłamstwo, bo prawdziwy honor zasadza się na prawdzie, poczytując za coś to, co jest czymś, a za nic to, co jest niczym; a niczym jest i mniej, niż niczym, wszystko, cokolwiek się kończy i co się nie podoba Bogu, Śmieje się, że był czas, kiedy przywiązywała wagę do pieniędzy; lubo w tym punkcie, sądzę, nigdy nie dopuściła się winy. Gdyby za pieniądze można kupić to dobro, które teraz widzę w sobie, wysoko bym je poważała; ale widzę, że dobra tego nabywa się wyrzeczeniem się wszystkiego.

 

Jakież to rzeczy kupujemy sobie za te pieniądze, któ­rych tak pożądamy? Czy to rzeczy mające wartość? Czy to rzeczy trwałe? I po co tych rzeczy pragniemy? Zadowo­lenia w nich szukamy, ale jakże ono posępne i jak drogo kosztuje! Częstokroć za pieniądze kupujemy sobie piekło i nabawiamy się ognia nieugaszonego i karania bez końca. O, gdyby wszyscy zechcieli uznać, że to tylko błoto na nic nie przydatne, jakaż by zgoda i jaki pokój zapanowały na świecie! Jaką życzliwość i przyjaźń nieśliby wszyscy jeden drugiemu, gdyby znikły z oblicza ziemi te zabiegi o honor i pieniądze!

 

„Widzi także dusza w Bogu żyjąca, jak wielkie jest zaślepienie w rozkoszach i jakich przez nie nabywa się już w tym życiu cierpień i udręczeń. Jaki niepokój! Jaki nie­ smak! Jakie trudzenie się na próżno!”(8).

„A wszystko to służy jej ku nabieraniu coraz większej siły, aby za nic mieć te rzeczy doczesne i coraz jaśniej poznawać wielkość nagrody, którą Pan trzyma w pogoto­wiu, dla tych, którzy Mu służą“ (9).

W szkole św. Teresy

W szkole św. Teresy (11) – O ćwiczeniu się w obecności Bożej

 


Ćwiczenia duchowne w szkole św. Teresy od Jezusa” – Wydawnictwo „Głosu Karmelu”, Kraków 1933.

1) „Życie*, str, 317. — 2) „Droga dosk.“, str. 30. 3) „Droga dosk“., str. 68. — 4) „Życie”, str. 350. 5) „Droga dosk,“, str. 235. 6) „Życie“, str. 167. '7) „Życie”, str. 160. 8) „Zycie”, str 161. — 9) „Zycie”, str. 170.

Odpowiedz