Przejdź do treści

Katechizm katolicki o modlitwie (3) – Kiedy mamy się modlić?

1) Właściwie powinniśmy modlić się bez prze­stanku, żąda bowiem Chrystus, by „zawsze się mo­dlić, a nie ustawać.” (Łuk. 18, 1).

Serce nasze powinno podobnym być do wiecznej lampy w kościele. Jak oddychamy bez przerwy, tak bez przerwy powinniśmy zwracać ducha naszego ku Bogu; tak też upomina nas Apostoł: „Bez przestanku się módlcie!” (1 Tess. 5, 17). Rozmawiać możemy z Bogiem o każdej godzinie. U drzwi Boga nie ma żołnierza, który by nas zawrócił. Wystarczy zawołać: „Ojcze”, a już otwierają się bramy Jego pałacu. (Św. Chryz.) Kto szuka Boga, znajdzie Go zawsze i wszędzie. (Św. Alf.) (…) Kto modli się ustawicznie, może u Boga wszystko łatwo uzyskać, podobnie jak łatwo otrzymuje od króla wszystko, kto ustawicznie prze­bywa w jego towarzystwie. (Św. Chryz.)

Ustawiczna modli­twa chroni nas od wielu pokus. Do Apostołów po­wiada Chrystus na Górze Oliwnej: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie weszli w pokuszenie.” (Mat. 26, 41). Ustawiczna modlitwa chroni nas przed złym nieprzyjacielem, jako mur forteczny; to pancerz mocny przeciw pociskom nieprzy­jaciół naszych (Tom. Kp.); to port bezpieczny, w którym nie mogą zaszkodzić bałwany morskie. (Św. Chryz.) Szatan może nas napaść w każdej chwili, należy więc zawsze mieć mo­dlitwę w pogotowiu, podobnie jak ludzie, których dom nara­żony jest na niebezpieczeństwo pożaru, trzymają zawsze wodę w pogotowiu. (Św. Chryz.) Jak żołnierz nie może iść na wojnę bez zbroi, tak chrześcijanin nie powinien iść nigdzie bez modlitwy. (Św. Elig.) Modląc się ustawicznie, trwamy naj­pewniej do śmierci w łasce Boga. (Św. Tom. z Akw.) Człowiek, pamiętający ustawicznie o modlitwie, jest jako po­ciąg kolei, który trzymając się szyn, przybywa szybko i bez­piecznie na miejsce przeznaczenia.

 

Nie wymaga Bóg jednak, i jest to nawet niemożliwym, by ustawicznie być na kolanach i zatapiać się ciągle w modlitwie. Bóg żąda tylko, byśmy łączyli pożytecznie pracę z modlitwą .

Zasadą naszą niech będzie: „Ręka przy pracy, a serce przy Bogu.“ Łączyć powinniśmy sposób życia Marty (praca
dla dobra bliźniego) ze sposobem życia Maryi (rozmyślanie i modlitwa). (Łuk. 18, 40). Dobrem było postępowanie Marty, lepszym postępowanie Maryi, ale połączenie jednego i dru­giego jest najlepszym. (Św. Bern.)
Wszak i Chrystus, który dla nas wszystkich jest wzorem, jednoczył modlitwę z pracą. (Grzeg. W.) Na tym świecie powinniśmy się modlić dziełami i uczynkami (św. Franc. Sal.); dopiero po śmierci ustaje działanie, a rozważanie Boskiego majestatu będzie naszem jedynem zatrudnieniem. (Św. Grzeg. W.) Kto z zamiłowania do modlitwy nie chciałby pracować, ten we­dług słów Apostoła (2 Tess. 3, 19) nie powinien jeść.

 

Powinniśmy więc przy każdej pracy wzbudzać często akty strzeliste, i każdą pracę rozpoczy­nać w dobrej intencji na większą chwalę Boga.

Na to ustawione są na drogach i ulicach krzyże i posągi Świętych, byśmy jak najczęściej wznosili się modlitwą ku Bogu. Figury te mają budzić w wędrowcu pamięć na Boga. Święci pamiętali w każdej porze dnia o modlitwach i aktach strzelistych. Św. Teresa miała w pokoju swym obraz, przed­stawiający Jezusa u studni Jakóba; często bardzo spoglądała na ten obraz i mówiła za każdym razem: „Panie, daj mi wody żywej,“ Modlitwą strzelistą św. Ignacego Loyoli było: „Wszystko na większą chwałę Boga.“
Bez modlitw strze­listych staje się spoczynek nasz próżniactwem, a praca na­sza niczym innym, jak tylko roztargnieniem i oszołomieniem. (Św. Franc. Sal.) Przeciwnie, kto od czasu do czasu wznosi się aktem strzelistym ku Bogu, znajdzie się łatwo w wirze tego życia, podobnie jak wyznaje się łatwo żeglarz, spoglądający często na kompas. Akty strzeliste mają wielką siłę. One chronią nas od roztargnienia a zwiększają nasze nabożeństwo.  I Chrystus powtarzał często na Górze Oliwnej tę samą mo­dlitwę. Św. Franciszek z Assyżu wołał nieraz ustawicznie przez całą noc: „Bóg mój i wszystko moje!“ — Nakazuje nam św. Paweł: „Czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czy­nicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie.” (1 Kor. 10, 31).
Wskazanym jest bardzo, wzbudzać dobrą intencję za­raz rano na cały dzień, a w ciągu dnia odmawiać ją krótko
przed każdą ważniejszą sprawą.

 

Jeszcze lepszą jest rzeczą, obracać każdą wol­ną chwilę na modlitwę.

Chrześci­janin modli się zawsze, ale nie tak, by każdy to widział, modli się sercem, a to zarówno w towarzystwie ludzi, jak i na przechadzkach, zarówno przy pracy jak i podczas spoczynku. (Św. Kłem. Al.) Za przykładem Chrystusa (Łuk. 6, 12) przepędzali Święci nawet część nocy na modlitwie.

(…)

 

2) W szczególności powinniśmy modlić się: Rano i wieczorem, przed i po jedzeniu,

za ka­żdym razem, gdy glos dzwonka kościelnego zawezwie nas do modlitwy.

1) Rano dziękować mamy Bogu za opiekę podczas nocy, i prosić Go, by w ciągu dnia chronił nas od  grzechu i nieszczęścia, by także dał nam wszystko, co potrzebnym jest do życia.

Modlitwę poranną odprawiać należy możliwie klęcząco. Posiłek przyjmować należy także nie prędzej, jak po modlitwie. (Św. Hier.) Kto zaniedbuje modlić się rano, staje się podobnym zwierzętom bezrozumnym. (…). Na modlitwie porannej spoczywa osobliwsze błogosławieństwo. Jako Abel a na­stępnie żydzi ofiarowali Bogu pierwociny, tak każdy ofiaro­wać winien Bogu pierwociny dnia i życia. „Którzy szukają Pana rano, znajdą błogosławieństwo.” (Ekkli. 32, 18). Przy­słowie: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”, można by zmienić tak: „Kto rano się modli, temu Pan Bóg daje.” Jako Izraelici mogli zbierać mannę tylko przed świtem, tak i my możemy liczyć na błogosławieństwo Boga tylko wtedy, jeśli już ze świtem oddajemy cześć Bogu. (Mądr. 16, 28). Dobrze przeżyta młodość wywiera wpływ zbawienny na całe pó­źniejsze życie; to samo da się zastosować do poranku każdego dnia. (Owerberg).(…) Rano najłatwiej znaleźć Boga. (Przyp. 8, 17). Z tego to względu schodzili się pierwsi chrześcijanie na mo­dlitwę o brzasku dnia.(…)

Kto się rano nie modli, lecz zaraz zajmuje się sprawami światowymi, czyni jak człowiek, który rozpoczy­nając podróż, wsiada do niewłaściwego pociągu i jedzie w zupełnie innym kierunku. Kto przy wielkim rachunku pomyli się zaraz w początkowych liczbach, daremnym jest cały jego trud dalszy. Jeśli uczeń nie przykłada się do nauki zaraz w pierwszym roku, braknie mu później wia­domości podstawowych i nie zajdzie daleko. Tak samo rzecz się ma z tym, kto zapomina o modlitwie porannej; nie błogo­sławi mu Bóg w całej pracy dziennej. Gdy słabe podwaliny, zawali się dom wkrótce; gdy brak modlitwy porannej, nie przyda się na nic praca całodzienna.

 

2) Wieczorem dziękować mamy Bogu za otrzymane przez dzień dobrodziejstwa, prosić Go, by odpuścił nam grzechy, w ciągu dnia popełnione, i otoczył nas przez noc Swą opieką.

Daj żebrakowi kawałek chleba, a nie odejdzie od drzwi twoich, nie podziękowawszy ci stokrotnie. Oto, Bóg karmił cię przez cały dzień, a ty chciałbyś bez podziękowania położyć się do łóżka? (Św. Bern.) Zważ, że sam Zbawiciel przedłużał nieraz modlitwę wieczorną przez całą noc. — Pamiętać należy i o tym, że najczęściej w nocy powołuje śmierć ludzi przed trybunał Boga; należy więc przy modlitwie wieczornej zrobić także rachunek sumienia i wzbudzić w sobie skruchę dosko­nałą. Każdy gracz i każdy kupiec oblicza wieczorem swe zyski lub straty, chociaż rozchodzi się tu tylko o zarobek do­czesny; tern bardziej powinien człowiek obrachowywać się co­dziennie wieczorem, jak załatwił sprawy, dotyczące jego duszy. (Św. Efr.) Z Bogiem zaczynaj, wszystko kończ z Bogiem, ina­czej będziesz sam sobie wrogiem.

 

3) Przed i po jedzeniu dziękować na­leży Bogu za posiłek i prosić Go, by ustrzegł nas od tych grzechów, które popełnia się najczęściej przy jedzeniu, lub po nim.

Chrystus składał dzięki Ojcu Swemu niebieskiemu przy każdym posiłku (Mar. 8, 6); zwyczajnie wznosił oczy ku Niebu i pochylał głowę, jako przy Ostatniej Wieczerzy; chciał przez to powiedzieć: „Ojcze, dzięki Ci.” Gdy będziesz jadł i nasycisz się, strzeż się pilnie, abyś nie zapomniał Pana. (5 Mojź. 6, 11—12). Daniel w lwiej jamie dziękował na­tychmiast Bogu za zesłany mu posiłek. (Dan. 14, 37). Kto nie modli się przed jedzeniem i po jedzeniu, staje się podo­bnym bydlęciu. (…) Przy jedzeniu popełnia się najczęściej na­ stępujące grzechy: nieumiarkowanie, gniew (z powodu nie­dobrych potraw), plotki i obmowy. Nasycone ciało nawiedzają chętnie różne pokusy, zwłaszcza do lenistwa, gniewu i niemo­ralnych czynów. Tern bardziej więc nie powinno się w tej porze zapominać o modlitwie do Bogu .

(…)

 

3) Ponadto powinniśmy jeszcze modlić się: w każ­dej potrzebie, w pokusach, przed każdem ważniejszym przedsięwzięciem, i wtedy, gdy czujemy się przejęci chęcią modlitwy i jesteśmy do niej skłonni.

Przysłowie mówi: „Kiedy trwoga, to do Boga;“ inne znowu: „Potrzeba uczy modlitwy.“ — Powinniśmy modlić się
w potrzebie, bo żąda tego Bóg, mówiąc przez usta Psal­misty: „Wzywaj mię w dzień utrapienia; wyrwę cię, a czcić mię będziesz.” (Ps. 49, 15). Wpadłszy w wir i odmęt utrapienia, powinniśmy ratować się jak pływak w wodzie; ręce złożyć, a wszystko, co ziemskie, odpychać nogami, wtedy nie pójdziemy na dno. (Wen.) Jak zachowali się Apostołowie  na łodzi, lub chrześcijanie przy uwięzieniu Piotra? Niestety często bardzo szukają ludzie pomocy w potrzebie tylko u lu­dzi, i najczęściej zawodzą się. 

Także przed pokusami szukać należy ucieczki w modlitwie; powiada bowiem Chry­stus: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie weszli w poku­szenie.” (Mat. 26, 41). W chwili pokusy powinniśmy naślado­wać małe dziecię, które, gdy ujrzy dzikie zwierzę, biegnie za­raz do ojca, lub do matki. (Św. Franc. Sal.) Jak powinna była Ewa postąpić w pokusie?

Dalej, powinniśmy modlić się przed każdym ważniejszym przedsięwzięciem. „Proś Boga, aby drogi twoje prostował.” (Tob. 4, 20). Naśladujmy Chrystusa, który modlił się przed wybraniem Apostołów (Łuk.6, 12), przed wskrzeszeniem Łazarza (Jan 11, 41), w dzień przed męką Swą. (Łuk. 22, 41). Apostołowie modlili się przed wybraniem Macieja. (Dz. Apost. 1, 23). Piotr przed wskrze­szeniem Tabity. (Apost. 9, 36).

Powinniśmy wreszcie obracać na modlitwę te wszystkie chwile, gdy czujemy wewnętrzną potrzebę i szczególniejszy pociąg do modlitwy i do niej jesteśmy usposobieni. Gdy żeglarz spostrzeże, że wieje pomyślny wiatr, rozpoczyna spiesznie żeglugę; i my, gdy zauważymy, że Duch św. na nas wpływa, powinniśmy iść natychmiast za powiewem i podmuchem Jego łaski. (Lud. Gr.) Czyż wybierając się w podróż, nie wykorzystujemy pomyślnej pogody? Jakżeż często zwykli ludzie właśnie w ważnych podniosłych chwilach życia za­przątać umysł marnymi rozrywkami doczesnymi! Do­wodem hałaśliwe uczty i zabawy, wyprawiane po przyjęciu niektórych Sakramentów, po pogrzebach, podczas uroczystości kościelnych, niepotrzebne wałęsanie się po restauracjach i ka­wiarniach. Ciężki rachunek czeka nas kiedyś za to. Pa­miętajmy, że w chwilach takich podniosłych większym jest nabożeństwo i skupienie ducha. Modlitwa płynie z głębi serca i wolną jest od wszelkich roztargnień; modlitwa taka, to drzewo o silnych korzeniach, które stawia opór najgwałtowniejszym burzom. (Św. Chryz.)

 

4) Przede wszystkim zaś powinniśmy modlić się w chwili śmierci.

Kościół nakazuje wyraźnie, by na wypadek ciężkiej cho­roby przyjmować ostatnie Sakramenty; życzy sobie także, by zawsze w takiej chwili wzywać przynajmniej Imie­nia Jezus. 

 

Katechizm katolicki (2) –  Jak należy się modlić


Katolicki katechizm ludowy. Stosownie do potrzeb czasu i pedagogicznie opracowany. Przez Ks. Prof. Franciszka Spirago.  Przełożył na polskie Ks. Dr. Wojciech Galant, Profesor teologii w Przemyślu, Podkomorzy Jego Świątobliwości Piusa X. Mikołów – Warszawa. Nakładem Karola Miarki. 1911.

 

Odpowiedz