Przejdź do treści

W szkole św. Teresy (7) – O WOLI BOŻEJ -„Bądź wola Twoja, jako w nie­bie, tak i na ziemi!“

O najświętszej woli Bożej.

„Bądź wola Twoja, jako w nie­bie, tak i na ziemi!“
(Modlitwa Pańska).

..Pragnę, córki, byście dobrze zrozumiały, jak wielka to rzecz, którą Pan za nas ofiaruje w tych słowach; „Bądź wola Twoja”. Ile razy o tym myślę, zawsze podziwiam szczególniejszą pokorę niektórych, którzy utrzymują, że nie godzi się prosić Pana o cierpienia, że jest to brak po­kory. Spotykałam innych jeszcze, tak małodusznych, że podobnie jak tamci, choć przynajmniej bez obłudnego uda­wania pokory, nie mają serca zdobyć się na taką prośbę z obawy, że zaraz będą wysłuchani. Rada bym zapytała takich, czy rozumieją co mówią, gdy proszą Pana, aby spełnił w nich wolę Swoją, czy też może mówią te słowa tylko tak sobie za drugimi, nie myśląc zgoła wykonać ich uczynkiem? To byłoby, córki moje, bardzo niedobrze.

„Zważcie tylko: Pan Jezus występuje tu niejako poseł nasz; wziął na siebie, niemałym zaiste kosztem swoim, urząd pośredniczenia między nami, a Ojcem; a my nie mielibyśmy poczuwać się do obowiązku stwierdzenia czy­nem tego, co On w imieniu naszym obiecuje? Albo, co gorsza jeszcze, mielibyśmy kłamstwo zadawać słowom Jego, powtarzając je za Nim usty, a wolą i uczynkiem ich się wypierając? A chociażby nawet godziło się tak czynić, cóżby to pomogło, kiedy bądź co bądź, czy chcemy, czy nie chcemy, wola Pańska musi się spełnić i w niebie i na ziemi? Zważcie to dobrze, siostry, i słuchajcie rady mo­jej, a czyńcie jak ‘to mówią, z potrzeby cnotę.

 

 

„O Panie mój! jaka to dla mnie wielka pociecha, że takiej rzeczy świętej i wspaniałej, jaką jest spełnienie się woli Twojej, nie zdałeś na wolę takiego grzesznego, jak ja, stworzenia. Bądź za to błogosławiony na wieki. Pięknie bym wyszła na tym, gdyby w moim ręku było speł­nienie, łub niespełnienie się woli Twojej! Teraz już z wol­nej i nieprzymuszonej woli oddaję Tobie wolę moją; choć i ta ofiara moja nie jest bez interesu własnego, bo od dawna już wiem o tym z doświadczenia, jak wiele wygry­wam na tym dobrowolnym zdaniu woli mojej na wolę Twoją.

O córki moje, jaki to ogromny zysk! — i prze­ciwnie, jaka to wielka strata, nie chcieć spełnić uczyn­kiem tego, co w tej prośbie Modlitwy Pańskiej mówimy i ofiarujemy Bogu!

 

„Nim wam bliżej ten zysk opiszę, chcę pierwej do­kładnie wam objaśnić całą doniosłość ofiary, jaką skła­dacie Panu, gdy mówicie: „Bądź wola Twoja“, abyście po­tem nie wymawiały się, że nie wiedziałyście, co obiecuje­cie… Pragnę tedy, byście wiedziały, z kim, jak to mówią, macie do czynienia i co za was Jezus najsłodszy ofia­ruje Ojcu Swemu i co wy same Jem u oddajecie, gdy Go prosicie, by spełniła się w was wola Jego.
Nie jest to, zaiste, nic innego, jedno to, co mówiłam. Nie bójcie się, by wolą Jego było dać wam bogactw, i rozkoszy, i ho­norów i innych rzeczy ziemskich; nie taka jest skąpa dla was miłość Jego, nie taka mała w oczach Jego waga ofiary
waszej; chce wam hojnie za nią zapłacić, chce wam dać za nią królestwo swoje, abyście już tu na ziemi je po­siadały.

 

„Chcecie przekonać się, jak On obchodzi się z tymi, którzy naprawdę, z głębi serca proszą Go o spełnienie się w nich woli Jego? Zapytajcie Boskiego Syna Jego, który zanosił doń tę prośbę w Ogrojcu; zanosił ją w duchu i prawdzie, z zupełnym zdaniem woli swojej na wolę Ojca; a Ojciec, patrzcie, jak dobrze ją w Nim wypełnił, dając Mu boleści i męki, i zelżywości, i prześladowania i kazał Mu je znosić aż do końca, dopóki życia nie dokonał w śmierci na krzyżu.

 

Widzicie więc, córki, co dał Ojciec niebieski Temu, którego nad wszystkich umiłował. Łatwo zatem możecie się dorozumieć jaka jest wola Jego. Takich to darów Ojciec użycza swoim na tym świecie, a użycza ich wedle miary miłości, jaką ich miłuje. Kogo więcej miłuje, temu więcej tych darów udziela, kogo mniej, temu mniej, stosując się w tym do stopnia męstwa jakie w kim widzi i do stopnia miłości, jaką Mu kto niesie. Zna Pan serce każdego: wie, że kto Go bardzo miłuje, ten zdolny jest wiele ucierpieć dla Niego; kto mało miłuje, temu mało da do cierpienia. Miara zdolności naszej do noszenia krzyża, jest w moim przekonaniu miarą miłości naszej.

 

„Uważajcie, córki, co robicie. Patrzcie, by słowa, które mówicie do tak wielkiego Pana nie były czczą tylko formą, ale by im towarzyszyła szczera wola i gotowość przyjęcia z rąk Jego i zniesienia wszystkiego, cokolwiek będzie wolą Boskiego Majestatu Jego.
Inaczej rzekomo to ofiarowanie Mu woli twojej tak by wyglądało, jak gdybyś podawała komu kosztowny klejnot, prosząc, aby go przyjął od cie­bie, a gdy on wyciągnie rękę po niego, ty byś cofnęła swoją i klejnot swój schowała.

Takiego urągania nie godzi się chyba czynić Temu, który już tyle poniósł go od nieprzy­jaciół dla miłości naszej. Tego już jednego względu, choćby nie było tylu innych, powinno by nam być dosyć, byśmy my przynajmniej nie natrząsali się z Niego jak to zbyt często czynimy, wymawiając te słowa Modlitwy Pańskiej Od­dajmy Mu już raz szczerze i zupełnie ten klejnot nasz, który już tyle razy ofiarowaliśmy Mu bez skutku; rzecz pewna, że nie żąda go darmo…

 

A przecie nieraz już oddawszy go Panu znowu Mu go zabieramy i jakby z rąk wydzieramy. Zrazu wielką unosimy się hojnością, ale niebawem hojność nasza w ta­kie zamienia się skąpstwo, że poniekąd lepiej by było, gdy­ byśmy nie były tak się kwapiły z dawaniem. Wszystkie też uwagi i przestrogi, jakie w tej księdze zapisałam, do tego jednego celu zmierzają, byście umiały i chciały chro­nić się takiej niewierności i oddać siebie bez podziału Stwórcy waszemu, i wolę swoją zdać na wolę Jego, i cał­kiem się oderwać od rzeczy stworzonych. Że na tym wiele, owszem, wszystko dla nas zależy, to mam nadzieję, jasno już rozumiecie…

 

Przez takie całkowite oddanie się woli Ojca i pełnienie jej, dusza staje się sposobną do odbycia w bardzo krótkim czasie drogi, wiodącej do onego źródła, u którego, napawa się wodą żywą, z niego tryskającą; bez tego całkowitego ofiarowania się Panu i oddania siebie w ręce Jego, aby we wszystkim uczynił z nami wolę Swoją, nigdy Pan nas do zakosztowania z tego źródła wody żywej nie dopuści.

 

„Ta jest kontemplacja doskonała, o której chcia­łyście, bym wam mówiła… „Bądź wola Twoja“. Niech się spełni we mnie, Panie, wola Twoja w czym, i jak chcesz, wedle Boskiego upodobania Twego. Chcesz mi zesłać cier­pienia? — daj siły do zniesienia i niech przyjdą; prze­znaczasz mi prześladowania, niemoce, zelżywości, nędze i głód, oto mnie masz, Ojcze mój; twarzy nie odwrócę, tyłów nie podam. Bo i jakżebym mogła? Kiedy Syn Twój w imieniu nas wszystkich oddał Tobie wolę naszą, toć nie godzi mi się, bym. co się tyczy mojej, nie dotrzymała Ci słowa. Tylko Ty, Panie, uczyń łaskę ze mną, i daj mi kró­lestwo Twoje… a potem rozporządzaj mną wedle woli Two­jej, jako rzeczą Swoją” (1).

W szkole św. Teresy (1) – Jak służyć Bogu? – O konieczności poddania się woli Bożej

W szkole św. Teresy (2) – O grzechu śmiertelnym

W szkole św. Teresy (3) – O potrzebie modlitwy wewnętrznej

W szkole św. Teresy (4) – O piekle

W szkole św. Teresy (5) – O doskonałym żalu za grzechy.

W szkole św. Teresy (6) – O środkach poznania samego siebie


Ćwiczenia duchowne w szkole św. Teresy od Jezusa” – Wydawnictwo „Głosu Karmelu”, Kraków 1933.

1)  „Droga dosk.“, str. 180— 184.

2 komentarze do “W szkole św. Teresy (7) – O WOLI BOŻEJ -„Bądź wola Twoja, jako w nie­bie, tak i na ziemi!“”

  1. Baaardzo dobra i ciekawa nauka! Święta Teresa z Ávila jest lepsza niż myślałem. Kto wie, czy nie dużo lepsza od Świętego Jana od Krzyża.
    Pozdrawiam Autorów Strony.
    Michał Obrębski

Odpowiedz