Przejdź do treści

Ewangelia wg. św. Łukasza, Rozdz.7 (Biblia J. Wujka, z komentarzami)

ROZDZIAŁ 7
O uzdrowieniu sługi Setnika, wskrzeszeniu syna wdowy z Naim, i t. d.

WERSJĘ BEZ KOMANTARZY PODAJEMY NA KOŃCU TEKSTU

1 A gdy dokończył wszytkich słów swych do uszu ludu, wszedł do Kafarnaum. 
[ Stów swych. W których podał treść swojej nauki.—Do uszu ludu. Jawnie, publicznie.]

2 A niektórego Rotmistrza sługa, źle się mając, miał umrzeć: który u niego był drogi. 

3 A usłyszawszy o Jezusie, posłał do niego starsze Żydowskie, prosząc go, aby przyszedł i uzdrowił sługę jego. 
[ Starsze żydowskie. Tych którzy tam nad wszystkich Żydów, bądź wiekiem bądź powagą, byli najgodniejszymi czci. Posłał ich, gdyż siebie nie sądził być godnym, że­ by się zbliżyć do Chrystusa.]

4 A oni przyszedszy do Jezusa, prosili go z pilnością, mówiąc mu: Iż godzien jest, abyś mu to uczynił, 

5 abowiem naród nasz miłuje i on nam zbudował bóżnicę. 
[Naród nasz. żydów. Zaliczają Jezusa do swoich, żeby sprawę uczynić wspólną, a zatem lepszą — On nam zbudował bożnicę. Godna podziwienia pobożność żołnie­rza i poganina. Patrz Wujka.]

6 A Jezus szedł z nimi. A gdy już niedaleko był od domu, posłał do niego rotmistrz przyjacioły, mówiąc: Panie, nie trudź się, bom nie jest godzien, abyś wszedł pod dach mój. 

7 Przetożem się i sam nie miał za godnego, abych miał przyjść do ciebie, ale rzekni słowem, a uzdrowion będzie sługa mój. 
[Przetożem. Albowiem dla tej samej przyczyny sam nie przyszedłem do ciebie, że się uważałem za niegodne­go rozmawiać z tobą. — Rzeknij słowem. Rozkaż tylko słowem.]

8 Bom i ja jest człowiek pod władzą postanowiony, mając pod sobą żołnierze. I mówię temu: Idź, a idzie; a drugiemu: Przydź, i przychodzi; a słudze mojemu: Uczyń, i uczyni. 

9 Co usłyszawszy Jezus, dziwował się i obróciwszy się, rzekł rzeszam za sobą idącym: Zaprawdę powiadam wam, nie nalazłem tak wielkiej wiary ani w Izraelu. 

10 A wróciwszy się, co byli posłani, do domu, naleźli sługę, który chorował, zdrowego. 

11 I zstało się potym, szedł do miasta, które zową Naim, a z nim szli uczniowie jego i rzesza wielka. 
[Potem. Nazajutrz. — Naim. Miasto w Galilei, leżą­ce na północnej stronie góry Ilerm on mniejszej, o dwie mile od góry Tabor.]

12 A gdy się przybliżył ku bramie miejskiej, oto wynoszono umarłego, syna jedynego matki jego, a ta była wdowa, i rzesza miejska wielka z nią. 
[Wynoszono. Z miasta; biło to bowiem we zwycza­ju u żydów, iż umarłych grzebano za miastem.— Z nią. Towarzyszyła pogrzebowi.]

13 Którą ujźrzawszy Pan, ulitował się nad nią i rzekł jej: Nie płacz. 
[Nie płacz. Jakby rzekł, wedle wykładu Bedy: zaprzestań opłakiwać umarłego, którego za raz ujrzysz zmar­twychwstałym.]

14 I przystąpił, i dotknął się mar. (A ci, co nieśli, stanęli). I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię, wstań. 
[ Dotknął się mar. Aby się zatrzymali niosący trupa.— Tobie mówię, wstań. Pokazuje, iż on nie cudzą ale własną mocą i powagą wskrzesza umarłego]

15 I usiadł on, który był umarły, i począł mówić. I dał go matce jego. 
[ Dał go matce jego. Przez litość, dla której wskrze­sił był go.]

16 I zjął wszytki strach i wielbili Boga, mówiąc: Że prorok wielki powstał między nami a iż Bóg nawiedził lud swój. 
[ Strach. Niejakie przerażenie, cześć i podziwienie na objaw bóstwa w Chrystusie. — Prorok wielki. Mąż dziwnej świętości i łaski u Boga, wszyscy bowiem mężowie święci nazywali się prorokami, gdyż prorocy zwykle byli świętymi. — Nawiedził. Posyłając wielkiego proroka pokazał, iż nie zapomniał ludu swojego, i jest dlań łaskaw.]

17 I rozeszła się o nim ta powieść po wszytkiej Żydowskiej ziemi i po wszytkiej okolicznej krainie. 
[Powieść. Wieść o tym cudzie, albo ten wypa­dek. — Po wszystkiej żydowskiej ziemi. To, co się stało w Galilei, części ziemi żydowskiej, rozgłosiło się po całej ziemi żydowskiej, i po wszystkich przyległych kra­inach.]

18 I oznajmili Janowi uczniowie jego o tym wszytkim. 
[ O tem wszystkiem. O wskrzeszeniu młodzieńca, i innych cudach Chrystusa.]

19 A Jan wezwał dwu z uczniów swoich i posłał do Jezusa, mówiąc: Tyś jest, który ma przyść, czyli inszego czekamy?
 [ Wezwał. To, i co dalej następuje, wytłumaczy­liśmy Mat 11, 2 i dalej.]

20 A gdy przyszli do niego mężowie, rzekli: Jan Chrzciciel posłał nas do ciebie, mówiąc: Tyś jest, który masz przyść, czyli inszego czekamy?
[Który masz przyjść. To jest, od proroków przepo­wiedziany Messyasz. — Czyli inszego czekamy? To jest, czy powinniśmy czekać. Nie wątpił Jan ś, że Chrystus był Messyaszem; lecz dlatego posłał uczniów, żeby z oko­liczności tego zapytania, widząc cuda Chrystusowe, uwie­rzyli w niego.]

21(A onejże godziny wiele z nich uzdrowił od niemocy i chorób, i od duchów złych, a wiele ślepych wzrokiem darował). 

22 A odpowiedziawszy, rzekł im: Iż ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci bywają oczyścieni, głuszy słyszą, umarli powstawają, ubodzy Ewanielią przyjmują. 

23 A błogosławiony jest, którykolwiek się nie zgorszy ze mnie. 
[ Błogosławiony jest, którykolwiek się nie zgorszy mnie. To jest, nie zgorszy się z mojej nauki i obyczajów. Chrystus dla wielu z winy ich własnej, stał się kamieniem obrażenia. Zdaje się nieznacznie ostrzegać uczniów Janowych, i razem wskazywać iż zna ich serca.]

24 A gdy odeszli posłowie Janowi, począł o Janie mówić do rzeszej: Cóżeście wyszli na puszczą widzieć? Trzcinę, która się od wiatru chwieje?
[Trzcinę. Wyborne był dał świadectwo o Chrystusie Jan Chrzciciel, gdy rzekł: Oto Baranek Boży, i t. d. Jan. 1, 29; żeby więc nie rozu­mieli Żydzi, iż Jan wysławszy poselstwo do Chrystusa, zmienił swoje zdanie, albo zapewne zaczął się chwiać i wątpić o Chrystusie, naucza, że Jan nie jest człowiekiem płochym i podobnym trzcinie, łatwo i bez przyczyny zmieniającym swe zdanie.]

25 Ale coście wyszli widzieć? Człowieka w miękkie szaty obleczonego? Oto, którzy są w szacie kosztownej i w rozkoszach, w domach królewskich są.
[Ale coście wyszli widzieć? człowieka w miękkie sza­ty obleczonego? Wychwala Jana z surowości jego życia; jakby rzekł: kto się tego rodzaju życia ujął, i stale się trzymał, ten bezwątpienia był obyczajów czystych i nie­skażonych, a przeto jego świadectwo o mnie za pra­wdziwe uważać należy, ani sądzić można, żeby on wedle okoliczności czasu zmieniał swe zdanie. — Oto, którzy są w szacie kosztownej i w rozkoszach, w domach królewskich są. Jakby rzekł: świętym jest bez wątpienia Jan Chrzci­ciel i stroniącym od wszelkiej rozkoszy tego życia, bo gdyby miał wolę iść za rozkoszami, nie mieszkałby na pustyni, lecz szukałby pałaców książąt i mocarzy tego świata.]

26 Ale coście wyszli widzieć? Proroka? Zaiste powiadam wam, i więcej niż proroka. 
[ Ale coście wyszli widzieć? Proroka? Prawdą to jest, iż Jan jest prorokiem, lecz nie tylko prorokiem, ale większym nawet od samych proroków.— Więcej niż pro­roka. Był Jan ś. prorokiem, gdyż zapowiadał Chrystusa jeszcze nieobecnego, i wprzód nim się on objawił: był zaś więcej niż prorokiem, gdyż go widział obecnego, czego nie dostąpił żaden z dawniejszych proroków; a nie tylko widział, lecz nawet go ukazał, gdy jeszcze od ludu nie był uznany. Był także więcej niż prorokiem, gdyż był poprzednikiem i Chrzcicielem Chrystusa]

27 Ten jest, o którym napisano jest: Oto posyłam Anjoła mego przed obliczem twoim, który zgotuje drogę twoję przed tobą. 

28 Abowiem powiedam wam: Więtszy między narodzonymi z niewiast prorok nad Jana Chrzciciela żaden nie jest. Lecz który mniejszym jest w królestwie Bożym, więtszym jest niżli on. 
[Lecz który jest mniejszym w kró­lestwie Bożym. Wielu to o Chrystusie rozumieją który jest mniejszym, dlatego, iż był pokorniejszym, albo ze młodszym w latach, albo iż według mniemania ludzkiego Jan Chrzciciel był od niego świętszym. Maldónatus i Toletus w tym sensie tłumaczą, iż ten kto jest mniejszej świętości w Kościele Chrystusowym jest większym od Jana; nie dlatego żeby Jan ś. wielu owszem większej nawet części synów Kościoła nie przewyższał w świętości; lecz iż ci, którzy należą do Kościo­ła ze względu na stan i prawo nowe, które jest synowskiem, większymi są niż synowie synagogi i starego prawa, które było niewolniczem. Albowiem syn naj­mniejszy jest większym od sługi największego. Jan zaś zupełnie nie należał do stanu Kościoła, gdyż był za­mordowanym przed śmiercią Chrystusową, przed któ­rym to czasem Ewangielia nie miała jeszcze swojej zu­pełności i doskonałości. Patrz Tolet., in c. 7. Lucae, annot. 50. Lecz który jest mniejszym w królestwie niebieskiem, większy jest niźli on. Teraz zdaje sprawę dlaczego tak powiedział: Bo wszyscy prorocy i zakon, aż do Jana prorokowali, to jest, trwali; jakby rzekł: Przedtem ludzie byli niejako związani prawem, i nikomu nie wolno było wnijść do królestwa niebieskiego; lecz teraz wolno, droga otwarta i przygotowana. ]

29 A słysząc lud wszytek i celnicy, usprawiedliwili Boga, ochrzczeni chrztem Janowym. 
[ Usprawiedliwili Boga. Przystając na to co mówił Zbawiciel, opowiadali świętość i dobroć Boga, iż takiego zesłał męża, jakim był Jan, którego chrztu stali się go­dnymi.]

30 Ale Faryzeuszowie i biegli w zakonie wzgardzili radę Bożą sami przeciw sobie, nie ochrzczeni od niego. 
[Radę Bożą. Żeby przez chrzest Janowy przygo­tować lud do Ewangelii. — Sami przeciw sobie. W samych sobie. Nieśmiejąc jawnie potępiać tego, co uważali iż drudzy zwykle chwalą i przyjmują. Patrz Wujka.]

31 I rzekł Pan: Komuż tedy podobne, rzekę, ludzie rodzaju tego? a komu są podobni? 
[ Komuż tedy podobne. Tośmy wytłumaczyli Mat.]

32 Podobni są chłopiętom na rynku siedzącym i z sobą rozmawiającym, i mówiącym: Graliśmy wam na piszczałkach, a nie tańcowaliście, narzekaliśmy, a nie płakaliście. 

[Podobni są chłopiętom na rynku siedzącym. Podobień­stwo to oznacza, iż wszystko im Bóg hojnie udzielał, co jedno służyło do ich zbawienia, lecz że oni przetrwali upornie w swojem niedowiarstwie i złości. Żeby to wy­jaśnić, używa podobieństwa wziętego od chłopców gnusnych, którym się żaden śpiewek nie podoba, i nie mo­gą być namówieni od swoich towarzyszy ani do rzeczy wesołych, ani do smutnych i żałośnych; lecz gdy się im śpiewa co wesołego, pokazują, iż wolą rzeczy smutne; i przeciwnie, gdy się śpiewają rzeczy smutne i żałośne, udają, że chcą wesołych. Widać iż ma na względzie pe­wną zabawę, będącą w użyciu naówczas, lecz nam nie­wiadomą. Niektórym się zdaje, że była tego rodzaju: to jest, iż chłopięta dzielili się na dwie gromady czyli od­działy, i naśladowali rozmaite położenia ludzi, jedna gromada płaczących, druga wesołych i śpiewających. In­nym zaś chłopcom, którzy byli obecnymi, wolno było  przyłączyć się do jakiej chcąc gromady, gdyż jedna i druga ich do siebie przyzywała; lecz się często zdarzało, iż leniwi chłopcy, nie chcieli się przyłączyć ani do je­dnej ani do drugiej wzywającej gromady. Narzekaliśmy. Oznacza się sposob życia Janowego, który odziany we włosiennicę, i prowadząc na pustyni najsurowsze oby­czaje, zdawał się lamentować, to jest, trzymać się spo­sobu życia smutnego i gorzkiego. Ani jednego ani drugiego nie usłuchali Żydzi, i do żadnego nie przylgnęli,]

33 Bo przyszedł Jan Chrzciciel ani jedząc chleba, ani pijąc wina, a mówicie: Czarta ma. 

[ Ani jedząc… ani pijąc. Mówi się, iż niejadł, albo dlatego, że nikt go nie widział jedzącego, albo iż jadł bardzo mało, albo że nie tak się żywił jak inni ludzie, ale na wzór niejako zwierząt jadł szarańcze i miód leśny — Czarta ma. Opętani bowiem od czarta albo uży­wali niekiedy pokarmów obrzydliwych, albo przez długi czas wstrzymywali się od nich zupełnie.]

34 Przyszedł syn człowieczy; jedząc i pijąc, a mówicie: Oto człowiek obżerca i winopijca, przyjaciel celników i grzeszników.
[ Syn człowieczy.
Chrystus. ]

35 I usprawiedliwiona jest mądrość od wszytkich synów swoich. 
[ Usprawiedliwiona jest mądrość od synów swoich. Mnóstwo wierzących swoją wiarą usprawiedliwia Boską opatrzność i mądrość, i uwalnia od wszelkiej potwarzy; gdy bowiem uwierzyli ci, cóż mogło przeszkadzać, żeby uwierzyli i inni? Poka­zuje się tedy, iż Boska mądrość i opatrzność nic takiego nie zaniechała, co było koniecznem dla zjednania lu­dziom zbawienia. Albo sens jest: usprawiedliwił się w oczach wszystkich najmędrszy zamiar Boży, gdyż nic nie zaniedbano, żeby wprowadzić Żydów na drogę zba­wienia; albowiem czyby się im był podobał żywot suro­wy, czy zwyczajny i pospolity, dał wzór jednego i dru giego, tego w Chrystusie, tamtego w Janie.]

36 A niektóry z Faryzeuszów prosił go, aby z nim jadł. I wszedszy w dom Faryzeuszów, siadł do stołu. 
[ Niektóry z Faryzeuszów. Imieniem Symon, jak mamy niżej w. 40]

37 A oto niewiasta, która była w mieście grzesznica, skoro się dowiedziała, iż siedział u stołu w domu Faryzeuszowym, przyniosła alabastr olejku, 
[ Niewiasta. Marya Magdalena. — Grzesznica. Nie­rządnica. — Alabastr olejku. Patrz, co się rzekło Mat. 26.7]

38 i stanąwszy z tyłu u nóg jego, poczęła łzami polewać nogi jego, a włosami głowy swojej ucierała, i całowała nogi jego, i olejkiem mazała. 
[ Z tylu u nóg jego. Chrystusa leżącego na łożu stołowem, wedle zwyczaju onego wieku.- Łzami polewać nogi Jego. Opłakując grzechy swoje. P. Wujka]

39 A widząc Faryzeusz, który go był wezwał, rzekł sam w sobie, mówiąc: By ten był prorokiem, wżdyć by wiedział, która i jaka jest niewiasta, co się go dotyka: bo jest grzesznica. 
[ Który go był wezwał;. Który byt zaprosił Chry­stusa. — By ten był prorokiem. Człowiekiem świętym mającym ducha proroczego jak jest mniemanie. Bo jest grzesznica A zatem niepozwoliłby jej dotknąć się siebie. Wielorako grzeszy Faryzeusz: naprzod iż rozumie że Chrystus nie wie jaką była ona niewiasta, gdy jednak me tylko wiedział o obyczajach nie­wiasty, ale także znał myśli faryzeusza; po wtóre iż stąd wnosił ze Chrystus nie jest prorokiem, bo nie wszystko prorocy wiedzą, i niektórych rzeczy Bóg im nie­kiedy nie objawia; potrzecie, że sądził o Chrystusie we­dług swojego i innych faryzeuszów sposobu widzenia, którzy nadęci pychą, i uważając się za świętych, odrzu­cali grzeszników, gdy jednak lekarza potrzebują głównie chorzy nie zaś dobrze się mający, jak gdzieindziej po­ wiedział Chrystus.]

40 A Jezus odpowiedziawszy, rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. A on rzekł: Mistrzu, powiedz. 
[ Odpowiedziawszy. Zabierając mowę, tak powie­dział do niego. — Mam ci coś powiedzieć. Przybierając się strofować, prosi o pozwolenie mówienia, i uprzejmo­ścią pozyskuje uwagę.—Albowiem i jego samego pragnął uzdrowić, żeby darmo nie jadł chleba u niego, powiada s. Augustyn homil. 23. inter 50.]

41 Dwu dłużników miał niektóry lichwiarz: jeden dłużen był pięć set groszy, a drugi pięćdziesiąt. 

42 A gdy oni nie mieli czym płacić, darował obiema. Któryż tedy więcej go miłuje? 
[ Więcej go miłuje. W greckim miłować będzie.]

43 A Szymon odpowiedziawszy, rzekł: Mniemam, iż ten, któremu więcej darował. A on mu powiedział: Dobrześ rozsądził. 
[Dobrześ rozsądził. Większe bowiem dobrodziejstwo wywołuje większa miłość. Chwali odpowiedź faryzeusza, już żeby pozyskać jego przychylność mając zamiar strofować, już żeby go mocniej przekonać wyrokiem wła­snych ust jego.]

44 I obróciwszy się do niewiasty, rzekł Szymonowi: Widzisz tę niewiastę? Wszedłem do domu twego, nie dałeś wody na nogi moje, a ta łzami polała nogi moje i włosami swemi otarła. 
[ Widzisz tę niewiastę. Jakby rzekł: Rozważaj, jakie rzeczy mnie czyni ta niewiasta, którą ty uważasz za grzesznicę, i porównaj z temi, jakie ty mnie czynisz, który się uważasz za sprawiedliwego, i zdajesz się daleko ją przewyższać w miłości ku mnie.— Nie dałeś wody na nogi moje. Co się zwykle czyni dla gości i pielgrzymów, jak się pokazuje Genez. 18, 4, — 19, 2; i I. Tym.5, 10.— Łzami. Nie wodą ze źródła, lub studni.— Włosami. Które bez wątpienia więcej się cenią niż płótno.]

45 Nie dałeś mi pocałowania, a ta, jakoż weszła, nie przestała całować nóg moich. 
[ Nie dałeś mi pocałowania. W usta, jak był zwyczaj u Żydów. Być może dla tego zaniedbał faryzeusz przyjąć pocałunkiem Chrystusa, iż się powodując pychą właściwą sekcie faryzeuszów, uważał go za niegodnego tak wielkich oznak uprzejmości. — Całować nóg moich. Ty nie raczyłeś pocałować mię w twarz, ona się zniżyła aż do całowania nóg moich. Podobneż porównanie w wierszu następnym, to jest nóg i głowy.]

46 Nie pomazałeś oliwą głowy mojej, a ta olejkiem nogi moje pomazała. 

47 Przeto powiadam ci, odpuszczają się jej wiele grzechów, iż wielce umiłowała. A komu mniej odpuszczają, mniej miłuje. 
[ Iż wielce umiłowała. Patrz Wujka.—A komu mniej odpuszczają. To jest, niewiasta ta, ponieważ czuła, iż Bóg jest gotów przebaczyć jej wiele i ciężkich grzechów, grzechów za sprawą Ducha ś., który w jej serce razem z żalem za grzechy natchnął wielką nadzieję przebaczenia i ufność w Boskiem miłosierdziu, zapaliła się gwałtowną miłością, i okazała ją w tych zewnętrznych oznakach i przysługach, i dla tego odpuszczają się jej wiele grzechów. Ty zaś w okazywaniu przysług mniej miłujesz, gdyż uważając się za sprawiedliwego, nie sądzisz, że się tobie wielki dług odpuszcza. Nieznacznie wraża Chrystus, iż on jest Bogiem, gdyż i grzechy odpuszcza i wskazuje że on jest owym łaskawym wierzycielem, któremu faryzeusz byłby okazał większe znaki miłości, jeśliby więcej był miłował.]

48 I rzekł do niej: Odpuszczają się tobie grzechy. 
[Odpuszczają się tobie. W greckim odpuszczone są wprzódy bowiem odpuszczone zostały jej grzechy, gdy wzbudziła była żal za nie.]

49 I poczęli, którzy spół u stołu siedzieli, mówić między sobą: Któż jest ten, który i grzechy odpuszcza? 
[Między sobą. Nie śmieli bowiem nic mówić w oczy Chrystusowi, obawiając się jego mądrości.—Któż jest ten? Jakby rzekli; który tak wiele sobie przywłaszcza. Patrz Wujka.]

50 I rzekł do niewiasty: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.
[Wiara twoja. Złączona z miłością i obrzydzeniem grzechów. — Idź w pokoju. Jest to sposób odprawiania z błogosławieństwem. Idź szczęśliwie. Albo zgodnie z po­przedzającem: Idź, i bądź wesołego umysłu; albowiem twoje grzechy są ci odpuszczone. P. W.]

 

Wykład X. J. Wujka.

5. Bożnicę nam zbudował. Jako naonczas bożnicę zbudować była rzecz dobra, Bogu wdzięczna, i zasługująca modlitwę u wiernych za te, którzy ją budowali: tak daleko więcej u Chrześcijanów zbudować kościoł, fundować kollegium, szpital albo klasztor jaki, albo co takiego na cześć i na służbę Panu Bogu należącego, jest rzecz Bogu miła, i zasługuje modlitwy ludzi pobożnych, dla których się pożytku ono zbudowało albo fundowało, i zapłatę wieczną.

30. Biegli w zakonie wzgardzili. Jeśli ci, co wzgardzili chrzest Janów, odrzucili radę Bożą na swe zatracenie: daleko ci więcej, którzy spowiedzią, i chrztem Pana Chrystusowym, i innemi Sakramentami gardzą.

38. Poczęła łzami polewać. Wzór prawdziwej pokuty w tej niewieście, to jest, skruchy, spowiedzi i dosyćuczynienia.

47. Iż wielce umiłowała. Oto widzisz, iż nie sama wiara, ale i miłość dostępuje, i jest przyczyną grzechów odpuszczenia i usprawiedliwienia. Nie iżby albo wiara albo miłość zasługiwała pierwsze usprawiedliwienie i grzechów odpuszczenie (gdyż ono jest szczera łaska Boża przez zasługę Pana Chrystusowę) ale iż miłość jest tak przyczyną usprawiedliwienia, jako światłość przyczyną oświecenia. Albowiem tym samym człowiek bywa usprawiedliwiony, iż mu przez wiarę bywa miłość Boża wlana, z zasługi Pana Chrystusowej. Rzym. 5, 5.

49. I poczęli społem siedzący. Jako faryzeuszowie Chrystusa Pana, tak heretykowie strofują Kościoł jego, że mocą jego grzechy odpuszcza.

50. Wiara twa. Grzechów odpuszczenie, które pierwej miłości było przypisane, teraz zasię wierze jej przypi­suje. Skąd każdy poznać może, iż ono z obojga pochodzi, i z nadzieje ktemu, chociaż tylko jedna która z tych cnót bywa mianowana. Bo kiedy się wiele przyczyn do jednego skutku schadzają, tedy Pismo pospolicie wspomina tylko jednę, a najwięcej tę, która onemu czasowi i miejscu i przedsięwzięciu więcej służy: a tem przedsię innych nie odrzuca. I przetoż Pan cuda, które czynił, często przypisuje wierze tych, na których prośbę cuda one czynił: aby ludzie wszystkie do wiary w się przywiódł. I dla tegoż najwięcej wiary się u nich upominał, pytając jeśliby wierzyli, że to mógł uczynić, o co prosili: iż prośba ich bez tej wiary byłaby więcej szyderstwem i kuszeniem, a niżli prawdziwem pragnieniem dobrodziejstwa Mat. 9, 28. Mar. 9, 23.

BIBLIA Jakuba Wujka

 

1A gdy dokończył wszytkich słów swych do uszu ludu, wszedł do Kafarnaum. 2A niektórego Rotmistrza sługa, źle się mając, miał umrzeć: który u niego był drogi. 3A usłyszawszy o Jezusie, posłał do niego starsze Żydowskie, prosząc go, aby przyszedł i uzdrowił sługę jego. 4A oni przyszedszy do Jezusa, prosili go z pilnością, mówiąc mu: Iż godzien jest, abyś mu to uczynił, 5abowiem naród nasz miłuje i on nam zbudował bóżnicę. 6A Jezus szedł z nimi. A gdy już niedaleko był od domu, posłał do niego rotmistrz przyjacioły, mówiąc: Panie, nie trudź się, bom nie jest godzien, abyś wszedł pod dach mój. 7Przetożem się i sam nie miał za godnego, abych miał przyjść do ciebie, ale rzekni słowem, a uzdrowion będzie sługa mój. 8Bom i ja jest człowiek pod władzą postanowiony, mając pod sobą żołnierze. I mówię temu: Idź, a idzie; a drugiemu: Przydź, i przychodzi; a słudze mojemu: Uczyń, i uczyni. 9Co usłyszawszy Jezus, dziwował się i obróciwszy się, rzekł rzeszam za sobą idącym: Zaprawdę powiadam wam, nie nalazłem tak wielkiej wiary ani w Izraelu. 10A wróciwszy się, co byli posłani, do domu, naleźli sługę, który chorował, zdrowego. 11I zstało się potym, szedł do miasta, które zową Naim, a z nim szli uczniowie jego i rzesza wielka. 12A gdy się przybliżył ku bramie miejskiej, oto wynoszono umarłego, syna jedynego matki jego, a ta była wdowa, i rzesza miejska wielka z nią. 13Którą ujźrzawszy Pan, ulitował się nad nią i rzekł jej: Nie płacz. 14I przystąpił, i dotknął się mar. (A ci, co nieśli, stanęli). I rzekł: Młodzieńcze, tobie mówię, wstań. 15I usiadł on, który był umarły, i począł mówić. I dał go matce jego. 16I zjął wszytki strach i wielbili Boga, mówiąc: Że prorok wielki powstał między nami a iż Bóg nawiedził lud swój. 17I rozeszła się o nim ta powieść po wszytkiej Żydowskiej ziemi i po wszytkiej okolicznej krainie. 18I oznajmili Janowi uczniowie jego o tym wszytkim. 19A Jan wezwał dwu z uczniów swoich i posłał do Jezusa, mówiąc: Tyś jest, który ma przyść, czyli inszego czekamy? 20A gdy przyszli do niego mężowie, rzekli: Jan Chrzciciel posłał nas do ciebie, mówiąc: Tyś jest, który masz przyść, czyli inszego czekamy? 21(A onejże godziny wiele z nich uzdrowił od niemocy i chorób, i od duchów złych, a wiele ślepych wzrokiem darował). 22A odpowiedziawszy, rzekł im: Iż ślepi widzą, chromi chodzą, trędowaci bywają oczyścieni, głuszy słyszą, umarli powstawają, ubodzy Ewanielią przyjmują. 23A błogosławiony jest, którykolwiek się nie zgorszy ze mnie. 24A gdy odeszli posłowie Janowi, począł o Janie mówić do rzeszej: Cóżeście wyszli na puszczą widzieć? Trzcinę, która się od wiatru chwieje? 25Ale coście wyszli widzieć? Człowieka w miękkie szaty obleczonego? Oto, którzy są w szacie kosztownej i w rozkoszach, w domach królewskich są. 26Ale coście wyszli widzieć? Proroka? Zaiste powiadam wam, i więcej niż proroka. 27Ten jest, o którym napisano jest: Oto posyłam Anjoła mego przed obliczem twoim, który zgotuje drogę twoję przed tobą. 28Abowiem powiedam wam: Więtszy między narodzonymi z niewiast prorok nad Jana Chrzciciela żaden nie jest. Lecz który mniejszym jest w królestwie Bożym, więtszym jest niżli on. 29A słysząc lud wszytek i celnicy, usprawiedliwili Boga, ochrzczeni chrztem Janowym. 30Ale Faryzeuszowie i biegli w zakonie wzgardzili radę Bożą sami przeciw sobie, nie ochrzczeni od niego. 31I rzekł Pan: Komuż tedy podobne, rzekę, ludzie rodzaju tego? a komu są podobni? 32Podobni są chłopiętom na rynku siedzącym i z sobą rozmawiającym, i mówiącym: Graliśmy wam na piszczałkach, a nie tańcowaliście, narzekaliśmy, a nie płakaliście. 33Bo przyszedł Jan Chrzciciel ani jedząc chleba, ani pijąc wina, a mówicie: Czarta ma. 34Przyszedł syn człowieczy; jedząc i pijąc, a mówicie: Oto człowiek obżerca i winopijca, przyjaciel celników i grzeszników. 35I usprawiedliwiona jest mądrość od wszytkich synów swoich. 36A niektóry z Faryzeuszów prosił go, aby z nim jadł. I wszedszy w dom Faryzeuszów, siadł do stołu. 37A oto niewiasta, która była w mieście grzesznica, skoro się dowiedziała, iż siedział u stołu w domu Faryzeuszowym, przyniosła alabastr olejku, 38i stanąwszy z tyłu u nóg jego, poczęła łzami polewać nogi jego, a włosami głowy swojej ucierała, i całowała nogi jego, i olejkiem mazała. 39A widząc Faryzeusz, który go był wezwał, rzekł sam w sobie, mówiąc: By ten był prorokiem, wżdyć by wiedział, która i jaka jest niewiasta, co się go dotyka: bo jest grzesznica. 40A Jezus odpowiedziawszy, rzekł do niego: Szymonie, mam ci coś powiedzieć. A on rzekł: Mistrzu, powiedz. 41Dwu dłużników miał niektóry lichwiarz: jeden dłużen był pięć set groszy, a drugi pięćdziesiąt. 42A gdy oni nie mieli czym płacić, darował obiema. Któryż tedy więcej go miłuje? 43A Szymon odpowiedziawszy, rzekł: Mniemam, iż ten, któremu więcej darował. A on mu powiedział: Dobrześ rozsądził. 44I obróciwszy się do niewiasty, rzekł Szymonowi: Widzisz tę niewiastę? Wszedłem do domu twego, nie dałeś wody na nogi moje, a ta łzami polała nogi moje i włosami swemi otarła. 45Nie dałeś mi pocałowania, a ta, jakoż weszła, nie przestała całować nóg moich. 46Nie pomazałeś oliwą głowy mojej, a ta olejkiem nogi moje pomazała. 47Przeto powiadam ci, odpuszczają się jej wiele grzechów, iż wielce umiłowała. A komu mniej odpuszczają, mniej miłuje. 48I rzekł do niej: Odpuszczają się tobie grzechy. 49I poczęli, którzy spół u stołu siedzieli, mówić między sobą: Któż jest ten, który i grzechy odpuszcza? 50I rzekł do niewiasty: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.

 

 


BIBLIA ŁACIŃSKO -POLSKA CZYLI PISMO ŚWIĘTE STAREGO I NOWEGO TESTAMENTU PODŁUG TEKSTU ŁACIŃSKIEGO WULGATY I PRZEKŁADU POLSKIEGO X. JAKÓBA WUJKA T. J. Z KOMENTARZEM MENOCHIUSZA T. J. Tom IV, Wilno. 1907r.

Odpowiedz