Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 13) – Nie wiedza, ale WIARA jest zdolna być bezpośrednim środkiem zjednoczenia z Bogiem

ROZDZIAŁ VII.
Który mówi ogólnie o tem, jak żadne stworzenie ni żadna wiedza, która pomieścić się może w umyśle, nie zdolna jest służyć za bezpośredni środek zjednoczenia z Bogiem.

Zanim mówić zaczniemy o właściwym i odpowiednim środku zjednoczenia z Bogiem, którym jest Wiara, należy nam uzasadnić, dlaczego żadna rzecz stworzona czy pomy­ślana nie może służyć za bezpośredni środek zjednoczenia z Bogiem i dlaczego wszystko to, co umysł osiągnąć zdolny, raczej przeszkodą jest niźli środkiem, jeżeli się posługiwać nim pragnie. W rozdziale obecnym uzasadnimy to ogólnie, a następnie szczegółowo, przechodząc kolejno wszystkie wia­domości, jakie umysł odbierać może ze strony jakiegokolwiek wrażenia wewnętrznego i zewnętrznego, a także przeciwności i szkody, jakich doznaje od tych wszystkich poznawań wewnętrznych i zewnętrznych, jeśli nie idzie naprzód, po­sługując się właściwym środkiem, jakim jest Wiara.

Wiedzieć zaś trzeba, że według zasad filozofji wszelkie środki powinny być proporcjonalne do swego celu, to jest posiadać mają jakowąś odpowiedniość i zgodność taką, by wystarczała dostatecznie do osiągnięcia pożądanego celu. Oto przykład: Chce się ktoś dostać do pewnego miasta, koniecznie musi iść drogą, ponieważ ona jest środkiem,
który przybliża i łączy go z miastem. Tak samo, jeżeli ogień ma się zjednoczyć i połączyć z drzewem, musi koniecznie
ciepło, które jest środkiem, tyle swych stopni udzielić drzewu, iżby ono nabrało właściwości ognia. Stąd, gdyby usiłowano działać na drzewo innym środkiem niżeli właściwym, jakim jest ciepło, na przykład powietrzem czy wodą czy ziemią, niepodobieństwem byłoby, by drzewo zjednoczyć się mogło z ogniem: jak niepodobna przybyć do miasta, nie idąc doń drogą.

Ażeby umysł w tem życiu doszedł, o ile to możliwe, do zjednoczenia z Bogiem, z konieczności przyjąć musi taki środek, który z Nim łączy i bliskie ma z Nim podobieństwo. Przy czem zauważyć musimy, że pośród wszystkich stworzeń wyższych czy niższych nie masz żadnego, które łączyłoby z Bogiem bezpośrednio lub miało podobieństwo do Jego bytu.

Bo chociaż prawdą jest, że (jak mówią teologowie) wszystkie one mają pewną z Nim styczność i pieczęć Bożą, jedne w większym, drugie w mniejszym stopniu, według mniejszej lub większej ważności swego istnienia, to jednak nie masz pomiędzy Bogiem a niemi żadnej łączności ni po­dobieństwa istotnego: raczej odległość pomiędzy Boskim jego bytem a ich istnieniem jest nieskończona, a przeto nie­podobna, ażeby umysł wniknąć zdołał w Boga środkami stworzonemi, czyto niebieskie byłyby czy ziemskie, a to z powodu zupełnego braku proporcji i podobieństwa.

Dlatego Dawid, mówiąc o mocach niebieskich, po­wiada: Nie masz Tobie podobnego między bogi, Panie (Ps. LXXXV, 8), świętych aniołów i dusze święte zowiąc bogami, i w innem miejscu: Deus, in sancto via tua: quis Deus magnus, sicut Deus noster,Boże, w świętości droga Twoja, któryż bóg wielki, jako Bóg nasz? (Ps. LXXVI, 14). Jakoby mówił: Droga wiodąca do Ciebie, Boże, jest drogą świętości, to jest czystości Wiary. Albo­wiem któryż bóg równie wielki?, to znaczy, któryż z anio­łów tak wzniosły w swej istocie i któryż ze świętych tak wywyższon w chwale, iżby był drogą odpowiednią dla do­stania się do Ciebie?
I ten sam Prorok, mówiąc zarazem o rzeczach ziemskich i niebieskich, powiada: Wysoki Pan, a na niskie patrzy: a wysokie z daleka poznawa (Ps. CXDXVII, 6). Jakoby mówił: wysokim będąc w bycie Swoim, widzi jak bardzo niskie jest istnienie rzeczy ziemskich w porównaniu do wzniosłego Jego bytu i rzeczy wysokie, to jest stworzenia niebieskie ogląda i po­znaje, jak bardzo dalekie są od Niego.

Wynika stąd, że żadne stworzenia służyć nie mogą umysłowi za odpowiedni środek do wniknięcia w Boga.

Ni mniej ni więcej, ale to wszystko, co wyobraźnia przedstawić jest zdolna, a umysł przyjąć i pojąć w tem życiu, nie jest ani nie może być bezpośrednim środkiem do zjednoczenia z Bogiem. Bo jeśli z tego, co przyrodzone, umysł nie wszystko pojąć może, lecz tylko to, co podpada i podlega formom i wyobrażeniom rzeczy, przyjmowanym przez zmysły ciała, one zaś, jakośmy już powiedzieli, przy pomocy pojmowania naturalnego za środek służyć nie mogą, to gdy mówimy o nadprzyrodzonem (o ile to w tem życiu możliwe), umysł nie posiada warunków ani zdolności, ażeby mógł w więzieniu ciała odebrać jasne poznanie Boga, albo­ wiem poznanie owo nie da się pogodzić z tym stanem, bo musi umrzeć, lub przyjąć go nie zdoła.

A przeto kiedy Moj­żesz prosił Boga o owo czyste poznanie, odpowiedział, że Go zobaczyć nie może, mówiąc: Nie ujrzy mnie człowiek a będzie żyw (Exod. XXXIII, 20).

Dlatego także św. Jan powiada: Boga nikt nigdy nie widział (Joan. I, 18); a św. Paweł i Izajasz mówią: Ni oko Go nie widziało, ni ucho nie słyszało, ni w serce człowieka nie wstąpił (1 Kor. II, 9; Izaj. LXIV, 4). Z tej to przyczyny Mojżesz nie śmiał patrzeć na krzak ognisty dla obecności Bożej (Dz. Ap. VII, 32). Wiedział bowiem, że nie zdoła umysłem swoim pojąć, jak należy, Boga, mimo że to uczucie rodziło się w nim ze wzniosłego pojęcia, jakie o Nim posiadał. O EIjaszu zaś po­wiedziano, jako na górze, w obecności Bożej, zakrył oblicze swoje (3 Król. XIX, 13), dając tern wyraz zaćmienia umysłu, oraz nie śmiejąc przyłożyć ręki tak niskiej do rzeczy tak wzniosłej i widząc jasno, że żadne najgłębsze rozważanie i pojmowanie nie odpowiada Bogu, bo żadne poznanie ni widzenie nadprzyrodzone nie może w tym stanie śmiertel­nym służyć za bezpośredni środek do wzniosłego zjedno­czenia miłości z Bogiem.

Bo wszystko to, co pojąć może umysł, doznawać wola i stwarzać wyobraźnia, jest niepodobne i nieustosunkowane (jakośmy powiedzieli) do Boga. Z przedziwną jasnością wy­raził to wszystko Prorok Izajasz, mówiąc: Komuż tedy podobnym uczynieliście Boga albo co Mu za obraz postawicie? A za nie odlał ryciny rzemieślnik? albo złotnik złotem ją uformował i blachami srebrnemi  srebrnik? (Iz. XL, 18, 19).
Przez rzemieślnika odlewającego ryciny rozumie się umysł, który ma za zadanie kształtować pojęcia i ogałacać je ze znamion przypadłości i urojeń. Przez złotnika zaś rozumie się wolę, która ma zdolność przyjmowania wyobrażeń i rozkoszy, powodowanej złotem miłości, którą miłuje. Przez srebrnika natomiast, o którym tu powiada, iż Go nie uformuje srebrnemi blachami, rozumie się pamięć z wyobraźnią swoją, o której słusznie rzec można, że jej pojęcia i wy­obrażenia, które może zmyślać i tworzyć, są jako blachy srebrne. A jest to, jak gdyby mówił: Ani umysł ze swą zdol­nością pojmowania nie zdoła objąć rzeczy do Niego podobnej, ani wola zaznać rozkoszy i słodyczy, objawiających się w tem, co Boże, ni pamięć w wyobraźni odtworzyć Jego obrazu, a przeto jasną jest rzeczą, że co do umysłu, żadna wiedza nie może go bezpośrednio połączyć z Bogiem i aby dojść do Niego, iść on ma, raczej nie rozumiejąc, niżeli usi­łując rozumieć i raczej zaślepiając się i pogrążając w ciem­ności, niżeli otwierając oczy dla zdobycia Boskiego promienia.

Stąd to pochodzi, że kontemplację, przez którą umysł rozjaśnia się Bogiem, nazywają teologją mistyczną, co oznacza poznanie Boga tajemne; albowiem tajemne jest dla tego samego umysłu, który je odbiera. Św. Dionizy nazywa je promieniem ciemności, o której mówi Prorok Baruch: Nie ma, kto by znał drogi jej ani pamiętał jej ścieżek (Bar. III, 23).

Jasne więc, że rozum musi oślepnąć dla wszystkich ścieżek, któremi iść może, ażeby zjednoczyć się z Bogiem. Mówi Arystoteles, że w ten sam sposób, w jaki oczy nietoperza zachowują się wobec słońca, które je najzupełniej oślepia, umysł nasz zachowuje się wobec tego, co najjaśniejsze w Bogu, które czyni nas ciemnymi w zupełności. A mówi: „najjaśniejszej o ile bowiem rzeczy Boże wznioślejsze są i świetniejsze, o tyle dla nas bardziej obce i ciemne. Potwierdza to również i Apostoł, mówiąc: Co najwyższego jest w Bogu, najmniej ono znane jest ludziom (1).

Nie moglibyśmy tu skończyć przytaczania świadectw i racyj na uzasadnienie i okazanie, że niema schodów, któremi by umysł dojść mógł do tego wysokiego Pana, wśród wszystkich rzeczy stworzonych i tych, które pojąć jest zdolny; a raczej wiedzieć potrzeba, że gdyby umysł chciał z wszyst­kich tych rzeczy, czy z jednej z nich korzystać, jako z bezpośredniego środka w takiem zjednoczeniu, nie tylko byłyby mu przeszkodą, lecz nadto stać by się mogły okazją do wielkich błędów i zboczeń we wstępowaniu na tę wznio­słą górę.

ROZDZIAŁ VIII.
Jako wiara jest dla umysłu bezpośrednim i stosownym środ­kiem, by dusza dostąpić przezeń mogła do Boskiego zjednoczenia z miłości

Z tego, co powiedziano, wynika, że aby umysł przy­wiedziony został do tego Boskiego zjednoczenia, zostawać ma czystym i opróżnionym ze wszystkiego, co podpadać może pod zmysły, tudzież ogołoconym ze wszystkiego, co jasno pojąć może rozumem, wewnętrznie uspokojony i zado­wolony i polegający na Wierze, która bezpośrednim i sto­sownym jest środkiem, jakim dusza jednoczy się z Bogiem.

Albowiem tak wielkie zachodzi podobieństwo pomiędzy Wiarą a Bogiem, że żadnej nie ma różnicy między widzeniem Boga a wiarą w Niego. Bo tak jak Bóg jest nieskoń­czony, ona nieskończonym Go nam podaje; i tak jak jest potrójny w jedności, podaje Go nam troistym, a jedynym. I tak jak Bóg jest ciemnością dla naszego umysłu, i ona również umysł nasz oślepia i zaćmiewa. A przeto przez ten jedynie środek Bóg okazuje się duszy w świetle Bożem, które wszelkie przekracza pojęcie. Dlatego im więcej dusza ma Wiary, tem ściślej zjednoczona jest z Bogiem.

I to chciał wyrazić św. Paweł, w słowach niżej podanych, mówiąc: Temu, który się złączyć ma z Bogiem, potrzeba wierzyć (Żyd. XI, 6) (2), czyli, że dążąc doń, iść ma przez Wiarę z umysłem ślepym i pogrążonym w jej ciemności. Albowiem pod osłoną tego mroku umysł łączy się z Bogiem, który ukrywa się w nim, jak Król-Prorok mówi Dawid:

Mgła pod  nogami Jego. I wstąpił na Cherubiny i latał: latał na skrzydłach wiatrowych. I położył ciemność tajnikiem Swoim, około Niego namiot Jego: ciemna woda w obłokach powietrznych (Ps. XVII, 10). Przez to, co mówi, iż mgłę położył pod nogami Swemi i ciemności wziął za tajnik Swój, a dokoła niego rozpiął namiot z wody ciem­nej, uzmysłowiona jest mgła Wiary, która go osłania. Przez słowa zaś, że wstąpił na Cherubiny i latał na skrzydłach wiatrowych, rozumie się, iź wyższy jest ponad wszelkie po­jęcie. Cherubiny bowiem oznaczają poznanie lub kontemplację, a skrzydła wiatrów subtelną i wysoką wiedzę i myśli duchów, ponad którymi wszystkimi przebywa Ten, którego żaden z nich sam z siebie dosięgnąć niezdolny. Prawdę tę przedstawiają również i słowa Salomona, zapisane w Piśmie św.; który, gdy skończył budowę świątyni, Bóg zstąpił w obłoku i tak ją napełnił, że synowie Izraela widzieć nie mogli; a wówczas przemówił Salomon i rzekł: Pan przyrzekł, że miał mieszkać we mgle (3 Król.VIII, 12).(3)
Także i Mojżeszowi na górze ukazał się Bóg w obłoku, w którym był ukryty. I każdym razem, gdy się szczególniej udzielał, ukazywał się we mgle, jak się to widzi i z księgi Joba, który powiada, iż Bóg przemawiał doń z wichru (Job. XXXVIII, 1; XL, l ) (4).

Wszystkie te mroki ozna­czają mgłę Wiary z ukrytem w niej Bóstwem, udzielającem się duszy; ta zaś ustąpi, kiedy, jak mówi św. Paweł, zni­szczeje to, co jest po części, to jest ciemność Wiary, a przyj­dzie to, co doskonałe, to jest światło Boże (1 Kor. XIII, 10).

Wyobrażone to mamy na wojsku Gedeona, którego wszyscy żołnierze trzymali w rękach światła, a nie widzieli ich; ukryte je bowiem mieli w ciemnościach naczyń, po których rozbiciu natychmiast ukazało się światło. Tak Wiara, którą
naczynia owe przedstawiają, zawiera w sobie Boskie światło, to jest objawienie tego, czem jest Bóg sam w sobie, prawdą, która spełniona i niejako rozbita przez zerwanie i koniec życia śmiertelnego, natychmiast ukaże światło i chwałę Bóstwa, którą zawierała w sobie. Wynika stąd jasno, że aby dusza w tem życiu doszła do zjednoczenia z Bogiem i do bezpo­średniego z Nim związku, musi koniecznie złączyć się z mgłą, w której według słów Salomona Bóg przyrzekł mieszkać i stowarzyszyć się z wichrem, którym się posługiwał, gdy odkrywał Jobowi tajniki Swoje; i wśród ciemności wziąć w dłonie urny Gedeonowe, ażeby trzymać w swych rękach, to jest w uczynkach swych świadomych, światło, którem jest zjednoczenie miłości jeszcze w mrokach Wiary, aby natychmiast po rozbiciu naczyń tego życia, które jedyne nie dopuszczały światłości z Wiary, ujrzała Boga w chwale  twarzą w twarz.

Zostaje tedy teraz szczegółowe omówienie wszelkich rodzajów pojęć i poznawań, które umysł przyjąć jest zdolny, tudzież przeszkód i szkód, jakie wyrządzić mogą na tej drodze Wiary, i jak się wobec nich zachować ma dusza, ażeby były jej raczej korzyścią niźli szkodą, tak w zakresie zmysłów jak i ducha.

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 12) – Jak ciasna jest droga, która wie­dzie do żywota i jak ogołoceni powinni być ci, którzy iść nią mają.


Św. Jan od Krzyża, Wnijście na Górę Karmelu. We Lwowie. Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

1) Nie jest to cytat, tylko odmiennie brzmiące ujęcie myśli pierwszego rozdziału I-go Listu św. Pawła do Koryntjan (Przyp tłum.).

2) Albowiem przystępującemu do Boga, potrzeba wierzyć, iż jest (Żyd. XI, 6).

3) Dominus dixit, ut habitaret in nebula, — Pan rzekł, że miał mieszkać we mgle (Wulg. i Bibl. Wujka 3 Król. VIII, 12).
4) Określenie Wulgaty „de turbine” i hiszpańskie „en el aire tenebroso” w łaściwiej byłoby tłumaczyć przez b u r z ę . Jednakże dla zgodności z polskim cytatem Pism a św. zdaje mi się odpowiedniejszem zatrzymać wyrażenie Wujka. (Przyp. Tłum.).

Tagi:

Odpowiedz