Przejdź do treści

W szkole św. Teresy (2) – O grzechu śmiertelnym

 

Oto grzesznik wyciągnął na Bo­ga rąką swoją i tłustym karkiem uzbroił się‘ (Job. XV, 25, 26)
i woła z Faraonem: „Kto jest Pan, żebym słuchał głosu jego? Nie nam Pana“. (Ex, V, 2),

 

„Raz będąc na modlitwie, otrzymałam w jednej chwili objawienie, w jaki sposób wszystkie rzeczy widzialne są w Bogu i wszystkie się w Bogu zawierają. Daremnie ku­siłabym się to opisywać; ale obraz tego, co widziałam po­został głęboko wyryty w duszy mojej i jest jedną z największych łask, jakie Pan mi uczynił i jedną z tych, które mnie najwięcej pobudzają do upokorzenia i zawstydze­nia się na wspomnienie grzechów moich. Gdyby Pan przed­tem był raczył mi ukazać to widzenie, snać nie byłabym ich nigdy popełniła; i gdyby ci, którzy Go obrażają mogli je ujrzeć, pewna jestem, że nie mieliby już serca, ani śmia­łości do wyrządzenia Mu tej zniewagi…

 

„Spróbuję objaśnić rzecz zapomocą porównania. Przedstawmyż sobie Bóstwo, jakoby djament, nad wszelki wyraz jasny i przejrzysty, a niezrównanie większy, niż wszystek świat; albo jakoby ono zwierciadło duszy o którem mówiłam, (na innem miejscu), tylko jedno i drugie w sposób tak nieskończenie przewyższający, że słów mi brak na wyrażenie tego. Wszystkie uczynki nasze wi­dzialne są w tym djamencie, wszystkie w nim się zawie­rają, bo nie ma nic, co by istniało poza tą niezmierzoną wielkością, która wszystko w sobie zamyka.

Zdumienie moje nie miało granic, iż w takiej krótkiej chwili czasu tyle rzeczy naraz widziałam zebranych w tym jasnym djamencie, a jeszcze większy żal mię przenika, ile razy wspomnę, że widziałam tam, na onej przejrzystej jasności takie sprosne plamy, jakiemi są grzechy moje. Prawdę mó­wię, że ile razy wspomnę na ten okropny widok, nie wiem jak go wytrzymać mogę; i wówczas także, gdym go pierw­szy raz ujrzała ledwo nie umarłam od wstydu i radabym była schować się pod ziemię.

 

„O, ktoby mógł to, co ja widziałam, ukazać na oczy tym nieszczęśliwym, którzy dopuszczają się tylu sprośnych i sromotnych grzechów, aby poznali, że nie są ukryte przed Bogiem brzydkie sprawy ich, że sprawiedliwie Bóg ma siebie za obrażonego, gdy tak je popełniamy w samychże oczach nieskończonego Majestatu Jego i taką zelżywość czynimy obecności Jego! Zrozumiałam wówczas jak słusz­nie należy się piekło za jeden grzech śmiertelny, bo jest to zniewaga przechodząca wszelkie pojęcie, w obliczu tak wielkiego Majestatu czynić rzecz taką, tak wstrętnie przeciwną Boskiej istności i świętości Jego...

Myślę sobie nie­raz: jeśli jedno chwilowe widzenie tych rzeczy tak przeraża duszę, cóż będzie w dzień sądu, gdy ten Majestat jawnie nam się ukaże i ujrzymy każdy odkryte grzechy nasze?” (1)

 

„Nim postąpię dalej, pragnę, byście dobrze zważyły, jaki to widok przedstawia dusza, ta twierdza tak jasna i wspaniała, ta perła nad wszelkie perły wschodnie naj­droższa, to drzewo żywota, zasadzone nad ściekaniem wody żywej, którą jest sam Bóg: jaki, mówię, widok przedstawia ta dusza, gdy wpadnie w grzech śmiertelny.
Nie masz ciemności tak ciemnej, którejby ciemność jej nie przewyższyła; niemasz rzeczy tak czarnej i szpetnej, któraby jej szpetności dorównała.

 

„Jaka jest pytacie, przyczyna, tej strasznej odmiany?
Dość tej jednej: toż samo słońce, które taki jej nadawało blask i urok, zaćmiło się w tej duszy; czyli raczej, chociaż to słońce zawsze jest w pośrodku jej, ale dla niej jest jakby nie było, bo już udziału w Niem mieć, ani życia z Niego czerpać nie może, pomimo, że z przyrodzenia swego tak jest zdolną cieszyć się uczestnictwem Majestatu Bo­żego, jak kryształ z natury swojej ma zdolność wchłania­nia w siebie blask promieni słonecznych.

Z tego też powodu nic już w tym stanie nie pomoże jej ku zbawieniu. Wszel­kie dobre uczynki, jakieby spełniła, dopóki trwa w grze­chu śmiertelnym, żadnej nie mają zasługi na żywot wieczny, bo jako nie pochodzące z tego źródła, z którego płynąc, cnota nasza jest cnotą, to jest od Boga, i odłączone od Niego, nie mogą być przyjemnemi w oczach Jego; bo nadto, kto czyni grzech śmiertelny, tego zamiar i serce nie są skierowane ku Bogu, aby Mu się spodobał, ale ku złemu duchowi, aby mu zrobił uciechę; a że zły duch samą jest ciemnością, więc i biedna dusza, oddając się jemu, takąż się staje ciemnością.

 

„Znam osobę (2), której Pan raczył ukazać naocznie, jak wygląda dusza, gdy zgrzeszy śmiertelnie, Komu by dano było, tak upewnia taż osoba, ujrzeć to, co ona wówczas oglądała, ten snać niepodobna, by jeszcze się grzechu dopuścił, chociażby dla uchronienia się okazji najsroższe miał wycierpieć męki. Przez to objawienie, gorące w niej Pan wzniecił pragnienie, aby wszyscy przyszli do poznania tej prawdy.

 

„Niechaj i wam, córki, Bóg użyczy tej łaski, byście żarliwie i ustawicznie modliły się za duszami, leżącemi w tym stanie. Nieszczęsne one, i same są jednąż nocą i ciemnością, i wszystkie sprawy ich. Bo podobnie jak z czystego źródła, czyste też wypływają strumienie, jak w duszy sprawiedliwej łaska w niej mieszkająca to spra­wuje, że uczynki jej tak są przyjemne w oczach Boga i ludzi, gdyż wypływają z tego źródła żywota, w którem zasadzona jest, jak drzewo nad wybrzeżem wód, i nie rodziłaby ni liści, ni owoców, gdyby nie ciągnęła soków żywotnych z tego źródła które samo utrzymuje w niej ży­cie, broni ją od uschnięcia i czyni ją w dobry owoc urodzajną; — tak przeciwnie, gdy dusza odłączy się od tego źródła czystego, a zapuści korzenie w bagnisku wody szpetnie brudnej i cuchnącej, wszystko też, co wyda z sie­bie, zarażone będzie temże skażeniem i brudem,.,

 

„O dusze, odkupione Krwią Jezusa Chrystusa, poznaj­cie nieszczęsny stan wasz i miejcie litość nad sobą! Czyż to być może, byście na widok takiej nędzy waszej, nie postarały się obmyć czem prędzej z tej smoły grzechu, ten sprośnie zaćmiony nią kryształ?

Pomnijcie, że jeśliby śmierć zastała was w tym stanie, nigdy już, nigdy tej światłości nie ujrzycie, nigdy, na wieki wieczne cieszyć się nią nie będziecie! O Jezu, jaka to zgroza, — dusza od tej świa­tłości odłączona! Jakie spustoszenie w biednych, niegdyś tak okazałych mieszkaniach tej twierdzy! Jaki odmęt i rozwichrzenie wśród ludności ją zamieszkującej —w zmysłach mówię! A we władzach duszy, które sprawo­wać mają urząd przełożonych, i rządców i sprawców tej twierdzy, jakie zaślepienie, jaki bezład zapamiętały!

A drzewo na takim gruncie, którym jest sam djabeł, za­sadzone, jaki może owoc wydawać?… Niech nas Bóg w miłosierdziu Swojem uchroni od tego największego, owszem jedynego, prawdziwego nieszczęścia; bo nic niema dla nas, póki żyjemy na tej ziemi, coby istotnie zasługiwało na nazwę nieszczęścia, prócz tego nieszczęścia grzechu śmier­telnego, które prowadzi za sobą wieczne, bez końca nieszczęście“(3)

 

 

„O synowie ludzcy, wnijdźcie, wnijdźcie w siebie! Wznieście oczy do Króla waszego; — dziś jeszcze znaj­dziecie Go łaskawego. Połóżcie już koniec tak bezbożnej złości”(4). „O chrześcijanie, ilu was jest godnych tego miana, stańcie przy Bogu waszym i płaczcie z Nim; bo nie nad samym tylko Łazarzem wylewał On litościwie łzy swoje, ale i nad wszystkimi, ilu ich miało być grzeszni­kami, którzy głusi na wołający ich wielki głos Boskiej miłości Jego, wzgardzą ofiarowaną im łaską zmartwych­wstania i z grobów swoich wyjść nie zechcą.

 

„O Panie, niech już będzie koniec wszystkim grze­chom, i moim, i wszystkich grzeszników! Wskrześ już tych umarłych; niech głos Twój, Panie, z taką potęgą zabrzmi w uszach ich, by wróciło w nich życie, choć oni nie pro­szą o nie! I Łazarz nie prosił Cię, byś go wskrzesił; wskrzesiłeś go na prośbę niewiasty grzesznicy; oto i dziś klęczy przed Tobą takaż i nierównie większa grzesznica: niech zaświeci nad nami miłosierdzie Twoje! Proszę Cię o to za tymi, którzy sami prosić Cię nie chcą! „Wszak po to przyszedłeś na świat, abyś takim ciężkim, jak ta, nę­dzom zaradził. Niech wstaną z martwych ci umarli!”(5).

W szkole św. Teresy (1) – Jak służyć Bogu? – O konieczności poddania się woli Bożej


„Ćwiczenia duchowne w szkole św. Teresy od Jezusa” – Wydawnictwo „Głosu Karmelu”, Kraków 1933.

Przypisy:

1) „Życie“, str. 392., 2) 2 Osobą, o której tu mowa jest samaż Święta., 3) „Twierdza‘” str. 16, 4) „Wołania duszy“ str. 270. 5) „Wołania duszy“, str. 266.

Tagi:

Odpowiedz