Przejdź do treści

O Aniołach – Św. J. S. Pelczar

Według nauki Ojców Kościoła, Aniołowie, których liczba jest nader wielka, różnią się pomiędzy sobą łaską i godnością, a tak tworzą hierarchię niebieską, z dziewięciu chórów złożoną. Naj­niższy stopień zajmują Aniołowie, po nich idą Archaniołowie, da­lej Siły, Mocarstwa, Księztwa, Panowania, Trony, Cherubiny, naj­wyżej Serafiny.

Zadaniem ich jest najprzód wyśpiewywać nieustanny hymn chwały Bogu w Trójcy Św. jedynemu. „A wszyscy Aniołowie —pisze Jan św. w księdze Objawienia (1) — słali około stolicy i pa­dli przed stolicą na oblicze swe i pokłon uczynili Bogu, mówiąc: Amen. Błogosławienie i chwała i mądrość, i dziękowanie, cześć i moc, i siła Bogu naszemu na wieki wieków”. A iż Pan Jezus także i w kościołach naszych tron swój założył, więc Aniołowie i tę sto­licę otaczają ze czcią. Święty Jan Chryzostom widział mnóstwo Aniołów, zapełniających kościół; kiedy zaś zaczynała się Ofiara najświętsza, zstępowali tłumnie na ołtarz, gdzie odziani w śnieżne szaty i zwróceni ku Hostyi Najświętszej, uwielbiali w milczeniu Baranka Bożego. Po skończeniu Ofiary rozchodzili się po kościele, już to aby pomagać biskupowi i kapłanom, rozdającym Komunię św., już to aby się nasycać widokiem Ciała Pańskiego.

Nadto Aniołowie spełniają rozkazy Boże, są narzędziami Jego sprawiedliwości lub miłosierdzia, i jakby posłami Króla niebieskie­go do ziemskich poddanych. Każda prawie karta Pisma św. mówi o ich poselstwie. Oni to pocieszali Patryarchów, żywili Proroków, prowadzili Izraela, gromili jego wrogów; oni zwiastowali wciele­nie Syna Bożego, śpiewali nad stajenką betleemską, karmili Jezusa na puszczy, posilali Go w Ogrojcu, strzegli Jego grobu, wpro­wadzali Go w tryumfie do nieba. Oni wreszcie opiekują się na­rodami całymi i państwami i miastami i każdym z ludzi z osobna, bo, jak uczą Ojcowie świeci, każda dusza ma od pierwszej chwili życia przeznaczonego na straż swoją Anioła, który się dlatego nazywa jej Aniołem Stróżem.

O słodkiej tej prawdzie mówi często Pismo święte: „Oto ja poślę Anioła mego — przyrzeka Bóg Izraelowi — któryby szedł przed tobą i strzegł na drodze i wyprowadził cię na miejsce, którem nagotował“ (2). Podobnie mówi prorok Dawid: ,, Aniołom swoim rozkazał o tobie, aby cię strzegli na wszystkich drogach twoich” (3); a sam Syn Boży zapewnia, „iż Aniołowie ich w niebiesiech zawsze widzą, oblicze Ojca mego, który jest w niebiesiech“ (4). Zgodnem jest również zdanie Ojców Kościoła, tak , iż o tej opiece wątpić nie można, jakkolwiek to nie jest artykułem wiary. (…)

 


Życie ludzkie jest jakby wygnaniem na ziemi obcej, gdzie głód i zimno, gdzie łzy i jęki, gdzie boleść i trwogą; dlatego
Pan Jezus nie tylko sam został z nami w Sakramencie Ołtarza, nie tylko dał nam najczulszą Pocieszycielkę i Matkę Maryę, lecz nadto obdarzył każdego z nas wiernym i troskliwym przyjacielem, który osładza nędzę naszego wygnania, koi boleści, łzy osusza, dźwiga w upadku, leczy w chorobie. A jako wśród ciemnej no­cy, gdy na niebie gwiazda zaświeci, otucha wstępuje w serce wędrowca: tak jeden głos tajemny Anioła w pomroce smutku i cierpień nadzieją duszę ożywia. Oto Agar błąka się na puszczy z synem Izmaelem i już prawie umiera z pragnienia; lecz wtem
zjawia się Anioł Boży i pokazuje jej studnię pełną wody, którą zaspokoiła swoje i syna pragnienie. Oto Piotr święty siedzi w wię­zieniu i oczekuje wyroku śmierci; wtem budzi go Anioł, uwalnia od kajdan i przez otwarte bramy prowadzi do miasta (5). Opowia­da również św. Grzegorz Turoneński, iż pewnego razu, gdy oj­ciec jego chorował, ukazał mu się we śnie Anioł Stróż i rzekł: „Napisz na drewnianej tabliczce Imię Jezus i połóż takową pod głowę ojca”, — co gdy Grzegorz uczynił, natychmiast ojciec wy­zdrowiał. Jeśli i na ciebie smutek przyjdzie lub choroba cię powali, nie upadaj na duchu, lecz spiesz z ufnością po ulgę do przyjaciela swojego Anioła.

Życie ludzkie jest jakby podróżą wśród gęstych ciemności, po drodze śliskiej i pełnej przepaści; dlatego Pan Jezus nie tylko sam jest przewodnikiem i pochodnią, oświecającą naszą drogę, lecz nadto dał nam bacznego i troskliwego towarzysza, który cią­gle idzie z nami, a gdy się chwiejemy, podpiera nas, — gdy upa­damy, dźwiga nas, — gdy omdlewamy na siłach, bierze nas na swe ramiona. Tak Archanioł Rafael towarzyszył cnemu Tobiaszowi w podróży, tak Aniołowie strzegli Daniela we lwiej jamie, mło­dzieńców w piecu ognistym, św. Pawła w falach morskich, innych Świętych w wielu niebezpieczeństwach. Czyliż dzisiaj ich miłość ku nam przygasła, ich siła jest ukrócona? Nie, — a więc, jeżeli chcesz ukończyć szczęśliwie pielgrzymkę i trafić do Ojczyzny, powierz się całkowicie przewodnictwu i straży Anioła.

Życie ludzkie jest ciągłą walką, bo jak długo żyjemy, srogi bój staczać musimy. Wrogi nasze potężne i liczne, a my słabi i opuszczeni, jakże się im oprzeć zdołamy? Dlatego Pan Jezus nie tylko sam walczy po naszej stronie, nie tylko Ciałem swojem wzmacnia siły nasze, lecz krom tego zsyła nam na pomoc rycerzy niebieskich — Aniołów, którzy nas zakrywają tarczą nieprzebitą. Szczęśliwy, kto walczy pod ich zasłoną.
Kiedy Judasz Machabeusz ciągnął przeciw Lizyaszowi, ujrzano przed wojskiem pięciu jeźdź­ców w białych szatach o broni złotej i włóczniach wzniesionych, a ten widok takiem męstwem zagrzał żołnierzy, iż rzuciwszy się na wroga, dwadzieścia tysięcy mężów ubili. O ileż większą jest troskliwość Aniołów, gdy idzie o ratunek duszy, na którą na­cierają czarci. Św. dziewicę i męczenniczkę Dionyzyę skazał na sromotę sędzia pogański, lecz oto nagle staje przy niej Anioł i takiem światłem napełnia dom cały, że wszyscy napastnicy uciekli ze strachem. I przy tobie także stoi taki Anioł, czyli nie doświad­czyłeś nigdy jego pomocy ?

Czy wśród pokus nie słyszałeś nigdy tajemnej przestrogi, abyś się nie dał usidlić? Czyj to jest głos?  Anioła Stróża. Często ten Anioł chwyta nas, już już lecących do grzechu, i odrywa przemocą. Pustelnik Patroklus miał już ulec pokusie i porzucić pustynię, wtem staje przed nim Anioł Stróż, prowadzi go na wysoki słup i stamtąd pokazuje mu w obrazie cały gwar świata. I cóż tam widział? Oto rozboje i mordy, oszukaństwa i zdrady, rozpustę i dumę; na ten widok zapłakał i już nie chciał wrócić do świata. Gdy więc i na ciebie natrą pokusy, gdy żądze się rozburzą, świat będzie nęcić albo czart trwożyć, spiesz wtenczas pod puklerz swojego Anioła i wołaj z ufnością: Ratuj mię, obrońco mój, Aniele, bym wsparty twą pomocą pokonał mo­ich wrogów.

 

Życie ludzkie jest ciągłą pokutą, bo któż z nas nie zgrze­szył? kto nie zasłużył na odrzucenie? Lecz Bóg nie chce śmierci grzesznika; On go szuka, jak pasterz owcy zgubionej, On go ciągnie ku sobie miłosiernie, a gdy grzesznik daje się ułowić w te sidła Boże, tedy Pan przyjmuje go z weselem. Podobnie i Anio­łowie, jako jedną wolę z Bogiem mający, cieszą się niewymownie z nawrócenia grzesznika, bo mówi Pan Jezus, iż większa będzie „radość w niebie nad jednym grzesznikiem pokutę czyniącym, niż nad dziewięciądziesiąt i dziewięcią sprawiedliwych, którzy nie potrzebują pokuty” (6). I nie tylko się cieszą, lecz nadto jednają dla grzeszników łaskę pokuty.
O jakże oni boleją nad tą nędzną du­szą, z której Bóg ustąpił dla grzechów, — jakąż troskliwością otaczają tę duszę; a gdy ich natchnienia nie pomagają, stają przed, tronem Bożym i błagają gorąco: Przepuść, Panie, przepuść tej duszy grzesznej, której straż nam poruczyłeś, nie daj jej na za­tracenie, lecz użycz kilka łez pokuty.

Młodzieniec jeden, w grze­chach zatwardziały, który o Bogu całkiem zapomniał, wstąpił raz do kościoła, wiedziony głosem swojego Anioła. Czas jakiś stał znudzony i poglądał obojętnie po ścianach; wtem wzrok jego padł na obraz, przedstawiający Dawida pokutującego. Z oczu króla pły­nęły łzy obficie i spadały na złotą czarę, którą Anioł przed nim trzymał. Pod obrazem był napis: „Dawid raz tylko zgrzeszył, a ustawicznie płakał, — ty ciągle grzeszysz, a nigdy nie płaczesz”. Ten widok poruszył do głębi młodzieńca. Jak to — pomyślał — król wielki nie wstydził się płakać całe życie, a ja za tyle grze­chów i jednej łzy nie uroniłem; — i natychmiast łzy obfite puściły mu się z oczu. O z jakąż radością zbliżył się wtenczas jego Anioł, aby te łzy cenne pozbierać. Może i za tobą chodzi tak Anioł po błędnych drogach grzechu; — a więc nie zasmucaj go dłużej, daj mu się ułowić, i jako ów młodzieniec, spuść mu na czarę kilka łez pokuty, by je zaniósł przed tron Boży.

 

Życie ludzkie jest pracą dla nieba. Podobni rolnikom siejemy w tem życiu dobro chęci i pragnienia, Pan Bóg użycza im słońca i rosy, to jest, łaski swojej, iż wyrastają w bujne kłosy dobrych uczynków; my zżynamy te kłosy i zostawiamy na polu, Aniołowie zaś zabierają i wiążą je w snopy, aby kiedyś, gdy przyjdzie noc, to jest, śmierć i sąd, rzucić je do stóp niebieskiego Gospodarza i wyjednać nam zapłatę.

Co więcej, oni nam pomagają w tej pracy. Patriarcha Jakób widział we śnie drabinę wielką, sięga­jącą aż do nieba, po której Aniołowie jedni zstępowali, drudzy wstępowali; to widzenie oznacza, że Aniołowie sprowadzają nam łaski z Nieba, a nawzajem nasze modlitwy i dobre uczynki zano­szą do Boga. Co również Archanioł Rafael objawił Tobiaszowi: „Gdyś się modliwał z płaczem, jam ofiarował twoją modlitwę Panu” (7). Aniołowie zatem krążą ciągle między ziemią i niebem; jako przyjaciele dusz, pragną ich szczęścia i ustawicznie pośredni­czą za niemi, — jako dworzanie niebiescy, mają wolny przystęp do Króla i nie lękają się odmowy, — jako posłowie Królowej Maryi przynoszą od Niej różne dary na ziemię.

Aniołowie to pod­ dają nam święte natchnienia i czuwają nad ich spełnieniem. Anioł budził św. Rajmunda, aby szedł na pacierze kapłańskie; Anioł przypominał bł. Alfonsowi Rodrigueezowi, aby za uderzeniem go­dziny odmawiał „Zdrowaś Marya ” , taki bowiem miał zwyczaj; Anioł orał niwę w miejscu św. Izydora, gdy tenże oddawał się modlitwie; Anioł pomagał św. Janowi Bożemu pielęgnować chorych, a w drodze przynosił mu posiłek. Jeżeli i ty pragniesz, aby twoje modlitwy i sprawy były miłe Bogu, — jeżeli chcesz dojść do świętości: oddaj się opiece swojego Anioła i słuchaj pilnie jego natchnień.

 

Życie ludzkie jest wreszcie wstępem i przedsionkiem wie­czności, każda chwila zbliża nas o krok do jej progów, a życie nie jest czem innem jedno powolną śmiercią. Jeżeli zaś w życiu wiele potrzeba pracować, walczyć i cierpieć, to zaiste najważniej­szą chwilą a oraz najstraszniejszą jest ostatnia. Wtenczas to zły duch całą siłę wytęża, aby pochłonąć biedną duszę, wiedząc, iż od tej chwili zawisła wieczność; stąd budzi w niej niewiarę, wtrą­ca ją w rozpacz, porusza złe żądze, i albo fałszywym spokojem ubezpiecza albo zbytecznym strachem przeraża. Biada duszy zostawionej bez pomocy!
Lecz oto i Aniołowie spieszą ze swoją opieką, dźwigają duszę ze zwątpienia, budzą w niej skruchę, ożywiają nadzieję, wskazują na miłosierdzie Boże i na otwierające się bramy nieba. Doświadczyło tego wielu Świętych. Świątobliwy zakonnik Wilhelm umierał, i już złożono go na popiele, bracia zaś wszyscy modlili się za nim. Zakonnik musiał staczać bój srogi; nagle zrywa się jakoby ze snu, a obracając się do braci, rzecze: „Cieszcie się bracia, bo całe niebo mię otacza; czyście nie widzieli Anioła, dają­cego mi pocałunek pokoju?” Co rzekłszy, spokojnie zasnął.

Wreszcie Aniołowie prowadzą dusze Świętych do nieba i do grona swego przyjmują, ciesząc się niewymownie, że pod ich opieką walkę wielką wygrały i posiadły przygotowane dla siebie stolice. Tak św. Sylwin, umierając, widział obok łoża liczne grono Anio­łów, zapraszających go do chwały niebieskiej; a wymówiwszy te słowa: „Oto Aniołowie przystąpili do mnie i wzywają mnie z sobą”, spokojnie Bogu ducha oddał. Toż samo czytamy o innych Świę­tych. Kiedy zaś dusza jaka nie może zaraz oglądać chwały nie­bieskiej , ale idzie pierwej na czyścową pokutę, tedy i tam od­wiedza ją Anioł Stróż, i pociesza ją w tem więzieniu, i pobudza inne dusze do modlitwy za nią i sam też modli się przed tronem Bożym o jej wyzwolenie.

 

Jeżeli i ty , miły chrześcianinie, chcesz doznać podobnej opieki w życiu i przy śmierci, — jeżeli pragniesz posiąść tron
zgotowany ci od wieków: bądź najprzód wdzięczny Aniołowi swe­mu , bo zaiste wiele dowodów najczulszej przyjaźni odbierasz od niego, a wiele łask otrzymujesz przez niego. Jako ów Anioł Izra­ela, rozdzieliwszy przed nim wody Morza Czerwonego i zatopiwszy w nich wojsko egipskie, nie opuścił ludu od Pana mu powierzo­nego, aż tenże wszedł do ziemi obiecanej: tak podobnież postę­puje z tobą twój Anioł Stróż. Od chwili, jakeś przez wodę Chrztu uszedł przemocy potęg piekielnych, wierny ten opiekun i obrońca ciągle ci towarzyszy na puszczy tego żywota, przez którą przejść musisz, nim dojdziesz do nieba.
On to, jak ów obłok, chłodzi upał namiętności twoich, — on na podobieństwo słupa ognistego rozjaśnia noc niewiadomości, — on sprowadza z nieba mannę po­ciech i osładza gorzkie wody utrapień, — on ogłasza ci zakon Boży i zapisuje go na żywej tablicy serca twego, — on wreszcie wprowadza cię do ziemi żyjących — do Syonu niebieskiego.

Miłujże więc tak dobrego Anioła, który cię więcej stokroć miłuje, niż matka swe dziecię.
Błog. Joanna z Orwieto rzekła raz do ludzi ubolewających nad jej sieroctwem: „Nie jestem sierotą, bo Anioł Stróż jest mi ojcem i matką”. Tę miłość okazuj w ten sposób, że będziesz powolny jego natchnieniom i nie zasmucisz go nigdy nieposłuszeństwem dla jego natchnień lub, co gorsza, grzechami; bo jak dym odpędza pszczoły, a niemiła woń gołębie, tak grzech odpędza od duszy Anioła. Św. Franciszka widziała zawsze, ilekroć coś najmniejszego przewiniła, jako jej Anioł twarz swoją zakrywał ze smutkiem.

Oby twój Anioł nie potrzebował nigdy wstydzić się lub smucić; dlatego, gdziekolwiek jesteś, pa­miętaj , że oko jego zwrócone jest na ciebie, i że on będzie kiedyś oskarżycielem twoim na sądzie.

 

Czcij również swojego Anioła, bo sam Bóg tego żąda.Sza­nuj go — mówi Pan do Izraela — ani go lekce poważaj, bo jest imię moje w nim” . I zaiste, jeżeli król w koronie i purpurze taką cześć odbiera od poddanych swoich: o ileż większa cześć należy się księciu niebieskiemu, który blaskiem, majestatem i po­ tęgą wszystkich królów ziemskich przewyższa.
Czcij także Anioła Stróża twojego miasta, kraju i narodu, lub tych wiosek i miast, przez które przejeżdżasz. Tak czynił św. Franciszek Salezy i bł. Piotr Faber, towarzysz św. Ignacego, ile­kroć byli w drodze. Czci Aniołów poświęć szczególnie każdy po­niedziałek.

Wzywaj na koniec opieki swojego Anioła; mianowicie, gdy się puszczasz w podróż, proś o jego towarzystwo; gdy pokusa naciera, proś o ratunek; gdy jesteś w wątpliwości, proś o na­tchnienie. Każdego poranku i wieczora odmów jakąś modlitwę do Anioła Stróża, jak na przykład tę piękną modlitwę Wielebnego Ludwika da Ponte:

O potężny Aniele, którego natchnienie tak mi jest pomocne, stój zawsze przy mnie, budź mnie z uśpienia, oży­wiaj moją ufność, wspieraj moją słabość, bym z Tobą, towarzy­szem moim, szedł chętnie drogą Bożą, i doszedł wreszcie do góry Pańskiej, gdziebym mógł Pana Boga oglądać i z Nim się cieszyć w chwale wiecznej.

 


Bp. Józef Sebastian Pelczar – Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska według najcelniejszych mistrzów duchownych , Tom II, Kraków, Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, 1886.  str. 379 – 387.

 

Przypisy:
1) Apok. VII. 11
2) Exod. XXIII, 20
3) Ps. XC, 11
4) S. Mat. XVIII, 10
5) Dzieje Apost. R. XII
6) Ś. Łuk XV, 7
7) Tob. XII, 12

Tagi:

Odpowiedz