Przejdź do treści

Droga na Górę Karmel – Św. Jan od Krzyża (Cz. 9) – o bezpośrednim środku dojścia do zjedno­czenia z Bogiem, którym jest Wiara

KSIĘGA DRUGA

W której jest mowa o bezpośrednim środku dojścia do zjedno­czenia z Bogiem, którym jest Wiara; a także o drugiej części tejże Nocy, jakośmy powiedzieli, odnośnie do ducha, zawartej w drugiej strofie następującej:

Strofa druga.

Najbezpieczniejsza w ciemności,
Tajemniczemi schody osłoniona,
O szczęśliwości!
Ciemnością otulona,
Gdy chata ma w uśpieniu pogrążona.

Objaśnienie strofy.

W drugiej tej strofie opiewa dusza szczęśliwość, jakiej doznała w ogołoceniu duchowem z wszelkich niedoskonało­ści ducha i pożądań jemu właściwych. Było to dla niej szczęśliwością większą od poprzedniej, albowiem nie ma nic trudniejszego nad uspokojenie owej części duchowej i osią­gnięcie możności wejścia w tę ciemność wewnętrzną, jaką jest duchowe ogołocenie się z wszystkich rzeczy, tak zmy­słowych jak i duchowych, przy oparciu się na czystej jedy­nie Wierze.

Ponieważ przez Wiarę wznosi się dusza do Boga, nosi tu ona nazwę „tajemniczych schodów „, wszystkie bowiem ich stopnie i punkty, czyli jej artykuły tajemnicze są i zakryte przed wszelkiem odczuciem i zrozumieniem.

W ten sposób zostaje ona w ciemności, pozbawiona wszelkiego światła naturalnego odczucia i rozeznania, po wyjściu poza wszelkie granice naturalne i rozumowe, ażeby przez te Boskie schody Wiary wznieść się i wniknąć aż w głębokości Boże. Dlatego oznajmia, że szła „osłoniona”, albowiem wstępując przez Wiarę, wzięła na się okrycie i właściwości, z przyrodzonych zmienione na Boże.

Osłoniła się zaś dlatego, by nie zostać poznaną i za­trzymaną ni przez doczesność, ni przez rozumowanie, ni przez demona. Albowiem żadna z tych rzeczy niezdolna jest szkodzić temu, kto idzie drogą Wiary. A przeto dusza tak osłoniona zakryta jest i nieznana wszelkim ułudom szatań­skim, idąc naprawdę, (według własnego jej wyrażenia), „najbezpieczniejsza w ciemności”. Bo wiedzieć trzeba, że dla demona niema gorszych ciemności nad światło Wiary. A tak rzec można, że dusza, która przez nie idzie, idzie schowana i ukryta przed nim, jak się to dalej wyjaśni.

Dlatego może powiedzieć, że wyszła „najbezpieczniej­sza w ciemności”, albowiem ten, kto ma szczęście iść przez ciemności Wiary, ją biorąc za przewodnika, po wyjściu z wszystkich złudzeń przyrodzenia i rozumowań ducha, idzie w wielkiem bezpieczeństwie, jakośmy powiedzieli. A mówi także, że wyszła w tę Noc ducha, „gdy chata jej w uśpieniu pogrążona”, co się odnosi do części umysłowej i duchowej, której władze przyrodzone i poruszenia i pożądania zmy­słowe uspokaja dusza w chwili wyjścia, dążąc do zjedno­czenia z Bogiem.

Dlatego też nie mówi tu, jak w pierwszej Nocy zmy­słów, że wyszła „pośród upragnień”. Ażeby bowiem przejść przez Noc zmysłów i ogołocenia ze zmysłowości i wyjść z nich ostatecznie, potrzeba pragnień miłości uczuciowej.
Natomiast, by uspokoić część duchowną, potrzeba jedynie umocnienia władz i wszystkich upodobań i pożadań ducho­wych w czystej Wierze. Przez akt ten łączy się dusza z Umiłowanym w zjednoczeniu prostoty, prawdy, miłości i podobieństwa.

Przypomnieć należy, że dusza w pierwszej strofie, mó­wiąc o części zmysłowej, wyraża się, iż wyszła wśród „Nocy ciemności , tutaj zaś, mówiąc o duchowej, powiada, że wyszła „w ciemności”, aby zaznaczyć, że w części duchowej ciemność jest większa o tyle, o ile ciemność ciemniejsza jest od nocy; jakkolwiek bowiem ciemną będzie noc, jeszcze w niej widać cośkolwiek, w ciemności zaś nie widać niczego.

Tak tedy wśród Nocy zmysłów zostaje jeszcze jakoweś światło, albowiem zostają rozeznanie i rozum, który się nie zaćmiewa.

Ale ta Noc duchowa, którą jest Wiara, wszelkiego pozbawia światła, tak rozeznania jako i uczucia. Dlatego dusza, znalazłszy się w niej, mówi, że idzie „najbezpieczniejsza w ciemności”, czego nie mówiła w Nocy minionej. O ile bowiem dusza mniej działa na podstawie własnych zdolności, o tyle bezpieczniej idzie, bo idzie bar­dziej przez Wiarę.

Objaśnię to lepiej w dalszym ciągu tej Księgi, w której mówić będę o rzeczach bardzo ważnych dla prawdziwej duchowości. A chociaż są one cośkolwiek ciemne, tyle je­dnak poświęci się miejsca każdej z nich, że, jak sądzę, zro­zumie się je bardzo dobrze.


Św. Jan od Krzyża, Wnijście na Górę Karmelu.  WE LWOWIE Nakładem i drukiem Towarzystwa „Bibljoteka Religijna” im. X. Arcybiskupa Bilczewskiego 1927.

Tagi:

Odpowiedz