Przejdź do treści

Rozmyślania o miłości Bożej (18) – Jezus Chrystus wzorem Boskiej mi­łości

Jezus Chrystus wzorem Boskiej mi­łości

 

I.

Wcielenie Słowa Bożego i wszystkie tegoż następstwa, są niezaprzeczenie największym z cudów, jakie Bóg dla ludz­kości zdziałał. Wszystkie inne dobro­dziejstwa i cuda Boże, dorównać mu nie mogą. Zastanówmy się jednak, jaki cel mógł mieć Pan Bóg, podnosząc w Osobie Jezusa Chrystusa, naturę ludzką do naj­wyższej godności, wskutek połączenia z nią natury Boskiej?

Zamiarem Bożym było niezawodnie, aby tym sposobem za pośrednictwem Boga—Człowieka został godnie, jak Mu się to ze wszech miar należy, uwielbiony i ukochany.

Żadna najczystsza i najdoskonalsza istota stworzona, jakkolwiek doszłaby do najwyż­szego szczytu wszelkich możliwych cnót, zalet i świętości, nie jest zdolna ukochać Boga taką miłością, jaką Bóg powinien być kochany. Miłość dla najwyższej, naj­łaskawszej Istoty, powinna być bez gra­nic, w naturze swojej nie podlegająca zmianie, niezdolna zwiększać się stop­niowo; jednem słowem nieogarniona, nie­pojęta, jak i Bóg w potędze Swojej jest niepojęty; przy tem serce i dusza kochają­cej osoby, powinny być w godności i nie­skończoności swojej równe Bogu, i równe tej miłości, jaką Bóg ma dla Samego sie­bie.

Taką miłością mógł Boga tylko Chrystus Pan ukochać.

 

Przez złączenie natury ludzkiej z na­turą Boską, miłość ta przepełniała Jego duszę od pierwszej chwili życia, w całem słowa tego znaczeniu; podczas życia Swego na ziemi, wykonywał ją w całej pełni, i do końca wieków nieustannie wykonywać ją będzie, i to w tym stopniu doskonałości, że wszystkie Ofiary, uwiel­bienia, miłość najdoskonalsza wszelkich stworzeń, które były, są i będą od po­czątku do końca świata—są niczem, w po­równaniu tej potężnej miłości ku Bogu, jaką przepełnione jest serce Pana nasze­go Jezusa Chrystusa. Zatem Chrystus Pan kocha Boga więcej i doskonalej, jak wszyscy aniołowie i wszyscy święci w niebie, nie wspominając już o ludziach na ziemi. Stąd wnosić możemy, ile przy­niosło Bogu chwały Wcielenie Syna Bożego; ponieważ z tą chwilą został Bóg uczczony, uwielbiony i ukochany, w tym stopniu, w jakim nigdy przez żadne stworzenie nie mógł być kochany, i to w sposób wyjątkowy i czysto nadnatu­ralny.

 

II.

 

Zastanówmy się jeszcze szczegółowo nad innego rodzaju skutkami, które zdzia­łało w duszy Chrystusowej, połączenie Jego natury Boskiej z ludzką naturą.

Naj­pierw rozum Jego od pierwszej chwili zbogacony został najszczytniejszem, najrozleglejszem i najjaśniejszem pojęciem o tem wszystkiem, co dotyczy Boga i Jego doskonałości, nieskończonych pod każdym względem; a tem samem o nie­zliczonej liczbie powodów i nieodzownych przyczyn, skłaniających stworzenie do uko­chania bez granic swego Stworzyciela i Boga. Znał zatem i odczuwał, w sposób nieporównanie wyższy od wszelkich stwo­rzeń, niepojętą piękność i dobroć Boga.

Następnie ponieważ poznanie, z porządku rzeczy jest podstawą miłości, tem bardziej że u Chrystusa Pana skłon­ność i wola najzupełniej rozumowi poddane były: zatem i Boskie Serce Jego kochało Boga w tej mierze, w jakiej ro­zum i wola uznawały i podziwiały nie­zrównane Jego doskonałości i zalety. Pod tem słowem mieści się wszystko.

Któż jednak potęgę tej miłości pojąć i zrozumieć jest w stanie?! Wszelkie przykłady, wszelkie rozumowania na nic się tu nie przydadzą; żadna myśl, żadne wyrazy nie zdołają określić tej bezmiernej miłości Boga Człowieka, względem Boga Ojca, najwyższej i najdoskonalszej Istoty! Wo­bec tak wzniosłych i potężnych uczuć, rozum ludzki, słaby, nędzny i niedosko­nały, zamilknąć i ukorzyć się musi, pod­dając się świętej wierze i łącząc całą mi­łość swoją, na jaką się zdobyć może, z miłością i uwielbieniem Jezusa Chry­stusa.

Na koniec poświęcenie się Chrystusa Pana i oddanie całkowite Bogu Swej Bo­skiej Osoby, bez najmniejszych zastrze­żeń i wyłączeń, także dorównywało Jego poznaniu Boga i Jego ku Niemu miłości.
To jest, że to poświęcenie się Jego było tak ochotne, tak całkowite i tak w na­stępstwach doskonałe, jak to tylko Bóg Człowiek mógł uczynić. Umysł Jego wi­dział w tem poświęceniu, hołd uwielbie­nia nieodzowny i konieczny, który się bezwzględnie należy Boskiej i nieskoń­czonej naturze Ojca ; Serce zaś gorejące nieustannym żarem miłości, w tem poświęceniu widziało jedyny sposób okaza­nia Bogu gorących uczuć przywiązania i bezgranicznej wdzięczności, za łaskę je­dyną w swoim rodzaju, zjednoczenia Sło­wa Bożego z ludzką naturą.

Na koniec i wola Jego całą potęgą Swoją pragnęła najzupełniej i całkowicie poddać się we wszystkiem najlepszemu Ojcu, którego zamiary były Mu najdokładniej znane.
To poświęcenie się Jego Bogu na wieczną służbę i ofiarę, było przytem stanowcze i bez zwłoki; wszystkie trzy akty poznania, ukochania i oddania się Bogu, na­stąpiły jednocześnie, jak święty Paweł naucza: „Z chwilą Jego przyjścia na świat“— a nawet przedtem jeszcze.w chwili poczęcia w łonie Najśw. Panny Maryi.

 

III.

Przyjście na świat Jezusa Chrystusa było zarazem i w tym celu, aby nam zo­stawić najdoskonalszy wzór do naśladowania. On to nam wskazuje w sposób dobitny i jasny, tak przez nauki jak i przykłady Swoje, do jakiego stopnia Bóg powinien, i chce być przez nas kocha­nym.

On to ukochał Boga, nie tylko wewłasnem imieniu, ale także i w imieniu całej ludzkości; wypełniając to najwyższe i najpierwsze przykazanie, najpierw z wła­snego, a tak dobrze pojętego poczucia obowiązku, a następnie jako wzór, wódz i naczelnik całego rodzaju ludzkiego, któ­ry o tyle tylko godnie temu gadaniu od­powiedzieć zdoła, o ile uczucia swoje łączyć będzie, z najdoskonalszemi uczu­ciami Jezusa Chrystusa.

To też i zamiarem Bożym było, przez Wcielenie jednorodzonego Syna Swego, abyśmy jako prawi chrześcijanie, odrodzeni krwią jego, czerpali z tych nie­przebranych skarbów nauki i miłości Bo­skiej, które nam Chrystus Pan, po Swem odejściu do nieba zostawił.

Następnie żąda Bóg od nas, żebyśmy na wzór Je­zusa Chrystusa, taki sam użytek czynili z naszego poznania Boga, jak i też z na­szej ku Niemu miłości, która każdemu z nas przy Chrzcie św„ za sprawą Du­cha świętego wszczepioną została; żąda Bóg, abyśmy Mu się z całem zaufaniem oddali, i kochali Go z całego serca, ze wszystkich myśli i ze wszystkich sił
naszych.

Na koniec wymaga Bóg od nas, żebyśmy naśladując o ile to w mocy na­szej, zostawione nam przez Jezusa Chrystusa przykłady, najpilniej starali się przy­swoić sobie Jego względem niebieskiego Ojca uczucia; a które były główną i właściwie jedyną pobudką wszystkich jego czynów.

 

Przez niepojętą łaskę i miłosierdzie Boże, mam to szczęście, że należę do Jezusa Chrystusa; jestem członkiem tego ciała, którego On jest głową, a tem samem mam pewne pojęcie o wielkości dobroci i potędze Boga i o słodkim obowiązku kochania Go nade wszystko; za pomocą modlitwy i ćwiczenia się w cno­tach, mogę te uczucia i te pojęcia coraz bardziej potęgować. Mogę również, je­żeli mi sumienie nic tak dalece nie wy­rzuca, mieć pewną nadzieję, że w istocie kocham nawet Pana Boga i że Bóg mi tej łaski w tym celu udziela, abym Mu dawał tej miłości dowody, tak w czynach jak i w słowach. Na koniec wiem o tern i pamiętam, że wzorem mojej miłości dla Boga, powinny mi być nauki i przykłady, jakie mi Jezus Chrystus zostawił.

Jaki pożytek z tego wszystkiego do tej pory odniosłem ? Jak dalece postąpiłem w miłości Bożej? 1 jak mam pod tym względem zastosować się na przyszłość?

 

cdn.

 

Pozostałe części Rozmyślań o miłości Bożej: TUTAJ


Ks. Jean Nicolas Grou T. J. – Rozmyślania o miłości Bożej. Warszawa 1910.

 

Odpowiedz