Przejdź do treści

Eli, Eli, lema sabachthani

w ciszy miasta słychać senny śpiew
bezgłośna  pieśń zwiastuje śmierć
szykuje się bo kat już ostrzy miecz
prawda ich boli lecz ona nie obroni mnie
wszyscy krzyczą Zabij go!
dla mnie to tylko szept
 
nagle  dusza podnosi głos
..Jeżeli kłamie to powiedz mi gdzie…
odpowiedz spada na bruk
głowa rozbita wszędzie tylko krew
Dlaczego bijesz mnie ?
Jak żmija kłamstwem oplatasz!
Nie mogę przecież mówić że
modernistyczny jad to prawdziwy chleb!
 
z nadzieją rozglądam się
szukam kapłana w czerń odzianego
niech ktoś poda rękę mi
w pustych oczach
widać wyrok mój
 
śpiewają miłosierdzia pieśń
spalone dłonie klaskają w rytm
ostatnie spojrzenie na wywrócony krzyż
Panie wola Twoja niech się stanie!
klękam …….kładę głowę….
w oddali słychać radosny śpiew
…Bóg jest miłością….zabij go …
 
upadły skinął ręką
i kat  zakończył żywot mój
odwrócił się do purpurowej świty
Głupcy myślą , że nie ma mnie!
 
Arkadiusz Niewolski
 
 
 
 

Tagi:

Odpowiedz