Przejdź do treści

Mój krzyż

na gruzach wiary
stawiam krzyż
prosząc Boga  Wybacz mi!
potem klękam gdzieś w zaciszu
Prosząc Matkę  Prowadź mnie!
 
tyle cierpień Mu zadałem
tyle grzechów do Jego krzyża dokładałem
ja człowiek ja ludzka miernota
dorównać Mu chciałem
 
każdego dnia żałować będę
że zamiast chustką ocierać
skrwawione skronie
ja oprawcą zostałem
grzech za grzechem
gwoźdź za gwoździem
wbijałem w Jego ciało
 
wyrwany ze snu o potędze
padłem na kolana
lecz co zastałem?
co ujrzały moje oczy na tej skale?
wokół ruiny
same odstępstwa
Boże miej litość
ja tego nie chciałem !
 
z trudem dźwigam krzyż
ciężkim mozolnym krokiem
zmierzam na swoją Golgotę
ciężki
sam na niego zapracowałem
razy na mnie spadają
boli lecz to tylko moje ciało
hartuje się dusza
 
Matko powiedz Proszę!
czy to jeszcze nie za mało ?
 


Arkadiusz Niewolski
 
 
 

0 komentarzy do “Mój krzyż”

  1. Głęboki wiersz.. i przepiękna grafika. Ona mnie do Ciebie ściągnęła. Mam podobny obraz malowany pastelami.
    Czasem ciężko, ale trzeba pamiętać, że po najgorszej burzy przychodzi słońce, a po sztormie dopływa się do spokojnej przystani..

  2. Pingback: znów stop – Wirtualny zakątek

Odpowiedz