Przejdź do treści

Apokalipsa II

śmiech szatana
pędzi przez watykańskie korytarze
niczym wicher porywa wszystkich
na Piotrowym tronie druga bestia zasiadła
pierwszej bluźnierstwa to dla niej za mało
budda na tabernakulum to dziecina igraszka
zwodzenie z ran śmiertelnych wyleczonej
było tylko wstępem do dzisiejszych poczynań
judaszowych zdrajców
piewców fałszywego miłosierdzia
 
ten co na straży miał stać wiary
Matkę Boga obraża bezmiary
 
A ty kapłanie co z tym robisz ?
Jak odpowiesz na te jawne zdrady przesłanie?
Czy opamiętasz się ?
Czy też po stronie złego światła staniesz?
Co zostaje z twoich starań?
Co zostaje z inicjatyw może dobrych ?
Jak Ciało Jego Przenajświętsze bluźniercom rozdajesz
Kim się stałeś bez mszy ofiarnej bez sutanny czarnej ?
marionetką  tańcząca  na uczcie niewiernych
 
Jeżeli zostało ci jeszcze prawdziwej wiary trochę
padnij na kolana padnij na twarz przed Bogiem
Jeżeli nie to usłyszysz Apostoła głos niezmienny
Niech będzie przeklęty!
a ręce tych co ich tam wysłałeś stracą cie w czarne otchłanie
 
Arkadiusz Niewolski
Apokalipsa 
Apokalipsa III