Przejdź do treści

W drodze do domu

Na rozstaju dróg stoi krzyż
stary ,spróchniały
przysiadam na chwile
– Gdzie ja jestem? – szeptem pytam
Cisza
tylko cieplutki wiatr
niczym płaszcz otula mnie

– Odpocznij  tutaj w cieniu Mojego Syna
nie martw się Ja ci pomogę
Łagodny głos działał kojąco.
– Nie zasługuje na to,
mam Jego krew na rękach
Nie zasługuje O Pani  na Twoją pomoc
– Śpij już nie myśl tyle
Jestem zawsze obok
– Gdzie ja jestem ?
-Na ścieżce ….
Jezus  już pojmany…
-Pójdę z Nim Proszę
-Idziesz ….lecz teraz będziesz ze mną
– Na śmierć
-Tak na zmartwychwstanie
odpocznij , bo Milczenie
to największa katorga
 
Wszystko się rozpłynęło
w oddali zobaczyłem bramę
daleka droga przede mną
…..
cieplutki wiatr utulił mnie do snu
 


Arkadiusz
 
 
 
 

Odpowiedz